| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi

Reklama:

Ostatnie komentarze

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl Mikser Kulinarny Odszukaj.com
zBLOGowani.pl
Top Blogi
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy
Najlepsze Blogi

Skorzystaj i Ty:

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...
piątek, 06 stycznia 2012

Kim będziesz jak dorośniesz synku ? Czasami przez głowę przeleci takie o to sobie pytanie. Czy geny które mu przekazaliśmy z Mamuśką  poprowadzą go do sukcesu lub genialnych odkryć czy też skończy jako jakiś podrzędny polityk w kiepskiej partii. Ewentualnie  detektyw rodzinny w długim drelichowym płaszczu uganiający się w deszczu za kochankami bogatych biznesmenów na zlecenie ich starych i brzydkich żon ;)

Trudno odpowiedzieć. Szczególnie gdy mamy przed sobą istotkę ledwo 14 miesięczną , która co prawda wykazuje wszelkie cechy przywódcy kraju lub genialnego informatyka ale ... no właśnie ... ale. Marzenia rodziców często rozbijają się o mur ich własnych możliwości w ustawianiu przyszłości dla swoich dzieci.

 

Niestety tak już jest na świecie, że pochodzenie ma znaczenie. Myślicie że łatwo jest zostać lekarzem lub adwokatem bez koneksji rodzinnych i tego typu rzeczy ? Myślicie, że łatwo jest rozbudzić w dziecku zainteresowania do biznesu gdy samemu nie miało się możliwości rozkręcenia czegoś swojego. Niestety nie łatwo. Marzy mi się, żeby mój syn nie popełnił błędów Ojca i wykorzystywał możliwości , które mu w łańcuchu genetycznym przekazaliśmy. Trochę tego przecież jest tak ze strony Ojca jak i ze strony Mamuśki. Cieszy to, że Felek ruszy w świat realnych problemów z dużo lepszym pakietem zabezpieczającym od Nas. Tak właśnie powinien wyglądać dobrze poukładany świat - dziecko ma  mieć w życiu lepiej od swoich rodziców.

 

Jedno mnie cieszy szczególnie - Młody lubi programy publicystyczne. Spokojnie i z zainteresowaniem godnym przyszłego dziennikarza ogląda sobie TVN24 lub inny program informacyjny. Bajki na MiniMini kompletnie go nie ruszają  , może po za jedną o pociągu Tomku. Liczę, że  spełni ukryte marzenia Ojca i zostanie naczelnym jakiegoś poczytnego pisma ;)

Komputer też już dla niego nie jest tajemnicą. Niejeden wiekowy dorosły miałby problemy z odpaleniem tej diabelskiej maszyny, a Młody z samego rana już dobrze wie co i gdzie nacisnąć by pojawiła się "rybka" ( obrazek do logowania się na profil na naszej "wiszcie" ) Wtedy już tylko cichy pisk zadowolenia i łapka spoczywa na  myszce i kręci kółeczka. Jeszcze co prawda Dawid nie ogarnął co  z tą myszką do końca ma zrobić i jak to wszystko powiązać z kursorem na ekranie ale ... niewiele mu brakuje. Ogólnie Dawid jest strasznie spostrzegawczy. Wszystkie czynności, które zupełnie już nieświadomie wykonujemy podgląda , analizuje i powtarza. Jak mała papużka. Szczególnie zabawne jest Jego naśladowanie tanecznych kroków Siostry lub Mamuśki.

 

Z dzisiejszych nowości - wyżynają nam się kolejne zęby. W nocy Mały dał nam trochę w kość kręcąc się w łóżeczku jak przysłowiowy klocek w przeręblu. Nawet gdy trafił w końcu do nas nie mógł spać spokojnie, a przy okazji podniosła mu się temperatura. Początkową wystraszyliśmy się z Mamuśką, że znów pod naszą strzechę zawitało jakieś przeziębienie o co nie trudno w tak jesienną pogodę. Jednak szybkie spojrzenie do buzi wykazało niezbicie winowajcę tych anomalii zdrowotnych Felka. Górne zęby przypuściły szturm na felkowe dziąsła. Jednego już widać a drugi jest tuż tuż. Widzę już przerażoną minę Siostry gdy dowie się o kolejnych igłach w buzi Małego gotowych do zadawania jej ran kąsanych :)



10:08, srk76 , Strefa Felka
Link
środa, 04 stycznia 2012

Właśnie otrzymałem info od Mamuśki, że Siostra ma mieć wzorową ocenę z zachowania. No żesz ...bym się nie spodziewał ...no. W zasadzie wychowawczyni się wypowiada o Wiki w samych superlatywach więc dziwić się nie powinienem ale jednak trochę pozytywnego szoku jest. Genów po Ojcu sporo odziedziczyła, a wzorowe zachowanie w szkole było dla mnie tak nie osiągalne jak 5 z chemii. 

Do aniołków to Siostra nie należy ale widać z tego , że przysłowiowy "pysk" ma tylko do swoich rodziców. No cóż - taki jest los "starych". Cieszę się bo rośnie mi w domu wzorowy uczeń, a takie były w klasach 1-3 problemy. Wysyłani byliśmy do psychologa , wieczne pretensje wychowawcy, że córka nie potrafi się skupić, że to, że siamto... W zasadzie do pierwszej wychowawczyni pretensji mieć nie powinienem bo było nie było Siostra i szkoła to nie był zgrany duet. Ciągle czegoś zapominała , nie potrafiła się skupić nad lekcjami. W domu robiła wszystko perfekt pod czujnym okiem Mamuśki i Ojca, jednak w szkole odlatywała w chmury. Jednak trochę pretensji mam bo mimo wszystko coś musiało być nie tak skoro w ciągu jednych wakacji się dziecko zmienia nie do poznania. Nowa wychowawczyni uszom uwierzyć nie mogła gdy mówiliśmy jej o kłopotach Siostry i o psychologu.

Klasa czwarta to ewidentna zmiana podejścia Wiktorii do nauki i szkoły w ogóle. Lubi do szkoły chodzić. Cały grudzień miała wolne z racji świąt i choroby. Pod koniec wyraźnie było widać że tęskni tak do koleżanek jak i do samej "budy". W poniedziałek pędziła do szkoły jak na skrzydłach. Gdzie jest haczyk ? W czym był problem w klasie 1-3 ? Nie mamy pojęcia.  Babka Ewka twierdzi,  że to może jest taki pozytywny efekt pojawienia się Felka. Jedne dzieci zwracają na siebie uwagę w sposób , który powoduje załamanie rąk u ich rodziców inne tak jak nasza córcia - robią wszystko by się pokazać z jak najlepszej strony. Może to i racja  Babka Ewka swoje przeżyła to pewnie się i zna. Może faktycznie Felek wywołał u Wiktorii tyle pozytywnej energii. Nie ważne jak. Ważne że tak jest.  Ważne jest też to , że Ojciec może chodzić dumny jak paw z własnego dziecka. Co jak co ale dzieci to nam się kurka udały :)

 

BTW - jak tak Siostra przyniesiesz mi do domu taką plakietkę jak powyżej to Cię ozłocę ;) W historii naszej rodziny będziesz chyba pierwsza.

wtorek, 03 stycznia 2012

Uwielbiam słuchać dysput matek w temacie "Moje dziecko jest genialne". Och czego to nasze dzieci nie robią i jak to wpłynie na jakość otaczającego nas świata. Jeden bąbel w wieku 10 miesięcy potrafi to inny tamto. Spróbuj tylko człowieku na przychodni w poczekalni rzucić jakiś temat w stylu: "Mój mały ostatnio  zrobił..." po chwili zostajesz zasypany wieściami z innych domów.

"Mój to chodzić zaczął w wieku 9 miesięcy droga pani"

"Phii  , w 9 to już powinien biegać szanowna pani , mój Jasio to od 8 miesiąca sam na nóżki stawał..."

"No a jak tam u pani syna z czytaniem literek bo Tomuś zna już 3 literki, a liczy do 5"

"..wie pani , w tym wieku dziecko męczyć książkami ? Wojtuś jest chowany w zgodzie z podręcznikiem pani profesor XXX, a tam jest wyraźnie napisane że..."

...i tak aż do momentu gdy się jedna pani z druga pokłóci i obie zamkną się w sobie :)

Patrzę na tego mojego małego cwaniaka i się zastanawiam czy warto się było pochwalić i czy to ma w ogóle sens w kontaktach między rodzicami. Z reguły rodzic w swoim maluchu widzi cud na miarę największych na tej planecie ludzi i wcale się temu nie dziwię. Tak rodzice mają i tyle. Chwalenie się swoim dzieckiem jest traktowane jako próba obniżenia wartości dziecka rozmówcy. Lepiej więc sobie  takie rozmowy w towarzystwie innych rodziców odpuścić.Po co komu stres ?

Jak to u nas wygląda ? Mamy porównanie ponieważ dwoje dzieci w domu jest ... niby brat i siostra , niby podobni do siebie jak dwie krople wody ale różnic co nie miara. Nie ma szans i nie ma sensu porównywać dzieciaków pod względem ich rozwoju i nabierania poszczególnych umiejętności. Można się tylko niepotrzebnie wpędzić w depresję czy inne rodzicielskie stany lękowe. Wiktoria rozwój motoryczny zaliczyła w sposób ekspresowy. Podnoszenie główki , przewracanie się na bok , siadanie , pierwsze kroki - wszystko zgodnie z podręcznikowymi wskazaniami lub szybciej. Dawid natomiast potrzebował więcej czasu na podstawy. Nie raz, nie dwa martwiliśmy się, dodatkowo straszeni trochę przez pediatrę , że będziemy musieli zawitać w odpowiedniej poradni skoro mały głowy nie lubi trzymać w pozycji na brzuchu tak jak się należy. Czytanie porad wujka Googla - wertowanie poradników i czasopism. Niepokój był ponieważ w pamięci mieliśmy szybki rozwój Wiktorii w tym temacie. Okazuje się, że każde dziecko ma swój rytm i nic nie jest wstanie go z tego rytmu wybić. Młodemu pozycja na brzuchu nie odpowiadała, a głowy dźwigać nie miał zamiaru i już. Mogliśmy przed nim tańczyć z zabawkami jak pajace - zaparł się i koniec - głowa w poduszkę i dawał nam do zrozumienia że ma nas głęboko gdzieś.

Przed każdą wizytą u pediatry mieliśmy strach, że tym razem skieruje nas do jakiegoś ortopedy czy innej przerażającej istoty w białym kitlu. W komórce nosiłem zapisane zdjęcia z dnia, w którym Dawid zdecydował się na pokaz wykonać kilka pięknych podnoszeń. W razie czego ...

I co ? I nic , nawet nie wiem kiedy Młody zaczął się gibać z boku na bok , prężyć na brzuszku jak na filmach poglądowych dla pediatrów. Po czasie okazało się że nawet chodzić zaczął szybciej niż Wiktoria i to o miesiąc mimo,  że nic na to początkowo nie wskazywało. Teraz głowę nam zaprzątają pierwsze słowa Dawida,  których ...w zasadzie nie ma. "Tata Ada" , "Mama" , "Baba" wyrywają mu się z rzadka, a w pamięci tkwi obraz Wiktorii trajkotającej jak katarynka 24 na dobę w tym wieku. Widzę ten niepokój u Mamuśki ale uspokajamy się tym , że "chłopaki tak ponoć mają". Wychodzę z założenia że Felek nie należy do osób które paplają bez konkretnego powodu ...

Każde dziecko ma swój rytm i tego się trzymajmy , nie każdy postój w zdrowym rozwoju , którego się spodziewamy,  jest symptomem jakiejś nieprawidłowości. Przede wszystkim konsultujmy swoje niepokoje z pediatrą , a nie z paniusią  z forum lub z poczekalni przychodni. Fachowców nam w społeczeństwie w temacie dzieci nigdy nie brakowało lecz ufajmy raczej tym, którzy w temacie mają rzeczywiście coś do powiedzenia. Internet jest bowiem pełny „fachowców” którzy swoimi pomysłami mogą więcej krzywdy nam zrobić niż pomóc. Czasami całkiem nieświadomie ale jednak.

 Z nowości w świecie Felka są  przepiękne i wzruszające przytulanki. Dawid bawiąc się z nami , z Siostrą czy też sam przerywa co jakiś czas pasjonujące go zajęcie podchodzi do każdego z dostępnych domowników  z osobna i przytula się mocno główką do nóg ... po prostu rewelacyjne uczucie gdy widzisz uśmiechniętego bąbla który zmierza do Ciebie w celu pokazania swojego uczucia i zaspokojeniu swoich potrzeb bliskości. Uwielbiam ten moment. Wiktoria chyba sie od Młodego uczy bo też czasami to wielkie babsko się wtuli fajnie tak z niczego. Jako rodzice potrzebujemy takich chwil tym bardziej, że czas pędzi nieubłaganie i niedługo takie akcje się mogą już nie zdarzać lub będą wynikiem odwiecznej gry dzieci-rodzice pod tytułem " Mogę iść z kolegami na imprezę ?" lub " Pożycz Ojciec dychę".  Jednak niechby tylko ktoś z nas spróbował w takim momencie Dawida wziąć na ręce lub przytulić na tzw chama ! Oj to już awantura gotowa. Młody się przyszedł przytulić i wraca do swoich zajęć – na czułości są inne pory.

Natomiast o inteligencji naszego syna niech świadczy fakt następujący. Pierwsza rzecz jaką robi rano po zejściu z łóżka ? Śmiga po paputki swoje góralskie , przynosi i wyraźnie wskazuje nam iż pragnie abyśmy mu je założyli ... to prawdopodobnie efekt obserwacji naszych spięć z Siostrą i powtarzanych Jej setek razy słów  "Wiktoria ! Załóż papcie !" gdy biega po domu na bosaka. Młody najwyraźniej stwierdził, że te nieszczęsne papcie muszą być czymś w życiu bardzo ważnym i mają być bezwarunkowo na nogach. Ot cwana bestia się asekuruje ...



sobota, 31 grudnia 2011

Szampańskiej zabawy w granicach zdrowego rozsądku by Nowy Rok nie przybył do Waszych domów z tabletkami przeciwbólowymi i hektolitrami wody mineralnej niegazowanej. Niech Wam Nowy Rok przyniesie to wszystko czego nie było w Starym, a o czym tak bardzo marzyliście. 


 

Zdrowie niech dopisuje Wam i Waszym rodzinom ponieważ jest ono najważniejszą z wartości koniecznych do osiągnięcia pełni szczęścia.Niechaj Nowy Rok 2012 będzie dla Was także rokiem nowych wyzwań. Rozsądnie zaplanowanych i systematycznie osiąganych. Każdy początek nowego roku jest swoistą tabula raza - zapełnijcie ją tak by w kolejny sylwestrowy wieczór nie trzeba się było wstydzić przed sobą samym.

 

Pozdrowienia i życzenia wszystkiego najlepszego w życiu od Nas dla Was :)

12:08, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
wtorek, 27 grudnia 2011

Święta , święta i po świętach. Jak co roku kilka chwil przyjemności poprzedzone godzinami ciężkiej pracy znikają jak śnieg na wiosnę. W tym roku w naszym regionie nawet śniegu nie było na święta. W zasadzie jakby nie choinka można by sobie było tegoroczne Boże Narodzenie pomylić z Wielkanocą. Jedną z przyjemności tego roku był w naszym domu Snikers czyli orzechowe ciasto na miodowym kruchym. Najlepszy z najlepszych przepisów Teściowej, który mi się udało poznać. Smaku ciasta opisać nie sposób więc lepiej będzie gdy opiszemy jak go zrobić. Jak zwykle mój przepis jest ścieżką dla nie całkiem sprawnego w kuchni faceta jakim jestem i ja.

Przepis na Snikers - tango na jedną blachę. Od razu wyjaśniam tytuł. Można go zrobić szybko i bezboleśnie mając w domu 3 blaszki i odpowiednią ilość miejsca w piekarniku. Odpada pewnego rodzaju pośpiech w wykonywaniu poszczególnych czynności. Z racji tego że posiadam jedynie jedną blachę na ciasto tytuł sam się nie jako narzucił. Tasowanie blachami było tak zabawne, że pot ściekał mi po plecach ... jednak warto trochę się pogimnastykować. Orzechowiec wymiata i jest jednym z niewielu ciast , które praktycznie znika co do okruszka.

* Składniki na ciasto *

  •  3 i pół szklanki mąki pszennej
  •  3/4 szklanki cukru
  •  2 łyżeczki sody oczyszczonej
  •  20 dag margaryny 
  •  3 jajka 
  •  3 łyżki miodu
  •  blaszka prostokątna o wymiarach dna: 32x21cm i wysokości 6cm


* Składniki na masę budyniową *

  •  litr mleka
  •  6 łyżek stołowe mąki pszennej
  •  6 łyżek mąki ziemniaczanej
  •  2 szklanki cukru
  •  cukier waniliowy (dwa opakowania)
  •  40 dag margaryny

 

* Składniki na masę orzechowo-karmelową *

  •  30 dag orzechów włoskich
  •  3 łyżki miodu
  •  pół szklanki cukru
  •  cukier waniliowy (opakowanie)
  •  15 dag margaryny



Wszystkie składniki na nasze kruche , miodowe ciasto zagniatamy tak długo aż uzyskamy jednolitą masę. Standardowe dla cukiernika babranie łączy wszystkie składniki. Jeśli ciasto wydaje nam się zbyt błotniste, a męczymy się już dość długo to podsypujemy więcej mąki. W ramach integracji kuchennej ojciec-dzieci możemy nasze pociechy wykorzystać do tej było nie było męczącej czynności. My się nie zmęczymy, a one na bank będą mieć zabawę. Dzieciaki chętnie nam pomogą w ugniataniu , mieszaniu , wyściskiwaniu i uciskaniu ciasta. Należy jednak mieć na dzieci oko aby większa część koniecznej do naszego cukierniczego cudu masy nie znalazła się w miejscach dla nas już niedostępnych. Dzieciaki mają fantazję więc bez kontroli mogą naszym ciastem wylepić trzy/czwarte naszego mieszkania, a my sobie zjemy co najwyżej orzechy z miodem.

 

Już po chwili możemy dzielić ciasto na trzy równe części.  Jedną z nich wykładamy w blaszce, którą na ten cel wyściełać musimy papierem do pieczenia. Na wszelki wypadek spytajcie się swoich lepszych połówek, którego papieru możecie do pieczenia użyć i z której strony ponieważ ów wynalazek lubi mieć różnego rodzaju wersje. Są one czasami całkowicie nie kompatybilne z tym co chcemy zrobić. Papier z naszych kolorowych magazynów się do owego pieczenia na pewno nie nadaje. Mój brązowy papier do pieczenia miał tą dogodność, że mogłem go położyć w blaszce byle jaką stroną. Dwie pozostałe części ciasta lepiej włożyć do lodówki. Atmosfera w kuchni z minuty na minutę staję się coraz to gorętsza, a biegające dzieciaki temu tylko pomagają,  więc nasze ciasta mogą się najzwyczajniej w świecie rozciapciać  i rozpuścić. Mogą też zostać pożarte przez małe buźki, na których opowieści o bólach po konsumpcji surowego ciasta nie robią wrażenia. Lepiej im więc będzie w lodówce. Przypomnę tylko, że lodówka oznacza tą część urządzenia chłodniczego , w którym nasze ciasto nie zamieni się w zamrożony kamień. Część , w której mrozimy naszą świąteczną czy też urodzinową wódeczkę, nie jest dogodnym miejscem do chłodzenia ciasta na Snikers.


Wypełnioną ciastem blaszkę wkładamy do pieca rozgrzanego do 180 stopni na około 20 minut. Słówko "około" z premedytacją zostało wyboldowane gdyż czas pieczenia ciasta jest wprost proporcjonalny do składu atomowego powietrza w naszym piekarniku i się kompletnie czasami nie zgadza z tym co piszą w różnych Mądrych Kucharskich Księgach. Jak się natura na nas uprze to po 20 minutach z ciasta zostaje kawałek bezwartościowego dla naszego Snikersa koksu. Zaglądajcie więc co kilkanaście minut do piekarnika. Róbcie to w miarę szybko i ostrożnie by po pierwsze pieca nie ostudzić, a po drugie nie doprowadzić się do poparzeń III stopnia. Nie jest łatwo skończyć nasz cukierniczy cud z rękami w piance pooparzeniowej. Jeśli ciasto nabrało pięknego, brązowego koloru i po delikatnym uszkodzeniu nie wykazuje cech typowych dla plasteliny, można go z pieca usunąć. Może to być po 20 minutach , może po 18 może po 25. Najstarsi górale nie wiedzą jak to pierońskie chacharstwo działa więc ode mnie wyjaśnienia nie oczekujcie :)

Ostrzeżenie !

W przepisie dotyczącym sernika pisałem o niebezpieczeństwach jakie niesie ze sobą proces odpalania diabelskiego urządzenia o skromnej nazwie piekarnik gazowy. Jeśli macie za sobą ową tajemną praktykę możecie spokojnie piekarnik do odpowiedniej temperatury ustawić. Jeśli jednak trafiliście do kuchni dziś po raz pierwszy  - nie wstydźcie się to zadanie specjalne zlecić Małżonce lub komuś z odpowiednimi uprawnieniami.  Wstyd z okazania przed żoną swojej słabości  jest i tak mniejszy niż wstyd związany z gorzkimi rozmowami z sąsiadami, gdy odpoczywać będziecie na polowych łóżkach w budynku szkoły podstawowej, gdzie  traficie po eksplozji Waszego bloku mieszkalnego ;)

Upieczone pierwsze piętro naszego Orzechowca odkładamy do ostygnięcia. Po prostu wyjmujemy papier trzymając za cztery rogi. Po ostygnięciu ciasto powinno się nam z papieru zsunąć bez uszkodzenia się. Blachę wypełniamy nowym kawałkiem papieru i  wygniatamy na nim drugą porcję wyjętą z lodówki. Po wypełnieniu blachy trafić ona powinna znów do pieca gdzie dochodzi do pięknego brązowego koloru w tyle samo minut co poprzednie. Ten czas przyda nam się do zrobienia masy orzechowo-karmelowej.

 

Orzechy musimy odpowiednio przygotować. Warto je przed rozdrobnieniem przejrzeć, ponieważ osoby odpowiedzialne za przygotowanie paczek mają gdzieś to, że nasze zęby nie tolerują twardych łupin włoskiego orzecha. Często - gęsto kawałki skorup trafiają na produkcyjną linię, a tym samy do paczek. Można się zdziwić gdy najbliższa nam osoba przyniesie nam na talerzu swój złamany ząb by po chwili wybić nam taki sam celnym ciosem pełnym złości :) Należy wziąć pod rozwagę też fakt iż Snikers jest ciastem jadanym dość szybko :) Jest tak dobre, że nie można się powstrzymać. Zęby, plomby i protezy mogą więc wypadać wzorowo gdy odpowiednio wcześnie nie zapobiegniemy temu, usuwając  łupiny orzecha.  Orzechy nie mogą zostać rozbite w pył więc używanie wszelkich znanych nam ciężkich narzędzi z warsztatu nie jest wskazane. Zróbmy to delikatnie i z wyczuciem, aby coś co ma ozdobić nasze ciasto i dać mu genialny smak, nie zamieniło się w mączkę orzechową, która do niczego nam się nie przyda. Polecam drewniany wałek kuchenny ze śląskiego zwany nudelkulą. 

 

W garnuszku rozpuszczamy margarynę z cukrem, miodem i waniliowym cukrem. Gdy zagotują się dodajemy orzechy i mieszamy aż połączą się ze słodkim syropem. Odstawiamy do ostygnięcia - najlepiej przy otwartym oknie jednak z dala od miejsc z owadami latającymi. Nasze karmelowe orzechy to przysmak wszelkich latających pasożytów, a Snikers z muchami lub komarami nie jest tym o co dziś w kuchni walczymy.

 

Drugie piętro zostało wypieczone więc blacha znów jest wolna. Kolejny raz wypełniamy ją papierem do pieczenia oraz ostatnim kawałkiem ciasta. Tym razem na rozprowadzone ciasto nakładamy naszą masę orzechową. Musimy ją równomiernie rozmieścić aby nie doszło do sytuacji gdzie pół ciasta będzie miało na sobie karmel a drugie pół orzechy.  Blaszka trafia do piekarnika  na 30 minut. Tak jak i poprzednim razem czas ów jest dość umowny. Lepiej co jakiś czas sprawdzić niż się zdziwić. Jeśli zauważymy, że widoczne rogi ciasta brązowieją  możemy być raczej pewni tego, że ciasto jest gotowe. Czas wypieku jednak jest dłuższy niż ciast bez masy orzechowej. Mamy chwilę na przygotowanie sobie drinka, który już się nam należy oraz budyniowej masy.

Składniki podgotowujemy bez margaryny w garnku. Gdy już cukier , mleko , mąka i reszta stanie się jednolitą substancją dodajemy margarynę i mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Mieszanie podczas łączenia się składników jest dość ważne. Mąka ma to do siebie, że w połączeniu z wodą lub mlekiem lubi zamieniać się w kluchy. Snikers z mącznymi kluchami zamiast z gładkim budyniem nie jest tym na czym nam zależy. Gdy margaryna się w słodkim waniliowym mleku rozpuści możemy całość garnuszka przelać do naszego robota kuchennego i zmiksować na idealnie gładką masę.

 

Trzecie i ostatnie piętro upieczone ? Wyciągamy i odkładamy na okno do ostygnięcia. Wyciągamy bardzo ostrożnie ponieważ ciasto nasączone karmelem lubi się rozlecieć. Nawet jeśli się nam to zdarzy nie jest to jakaś tragedia ale żeby nie bawić się później w orzechowe puzzle lepiej zrobić to ostrożnie.

 

 

 

Wkładamy do blachy pierwsze piętro naszego ciasta i rozsmarowujemy na nim połowę naszego budyniu. Przykrywamy drugim piętrem, które  pokrywamy drugą częścią budyniu. Po wystygnięciu trzeciego piętra z orzechami kładziemy go na wierzch i odstawiamy całość w chłodne miejsce.

Musimy niestety poczekać na naszego pysznego Snikersa i to najlepiej całą noc ! Dopiero po kilku godzinach piętra staną się idealnie miękkie a całość przesiąknie zapachem orzechów i smakiem budyniu. Niestety w tym przypadku cierpliwość nie kończy się w momencie zakończenia produkcji ...  warto jednak poczekać by cieszyć się pełnią smaku naszego Snikersa na jedną blachę. Warto na straży postawić jakieś agresywne domowe zwierzę ponieważ karmelowe orzeszki kuszą resztę rodziny, a nie ma nic gorszego na stole jak wyskubany Snikers :)

 

 Ciasto snikers orzechowiec

Smacznego !

 



Do ciemnego Salonu cicho jak myszka wsunęła się przez uchylone drzwi ciemna i zgarbiona postać. W prawej ręce błysnął przedmiot, którym zabójca postanowił pozbyć się gospodarza domu.  Właściciel posesji zdrzemnął się w fotelu nie spodziewając się tego, że to ostatni sen w jego życiu. Morderca stanął cicho nad swoją ofiarą a przedmiot w jego ręku błysnął po raz ostatni złowieszczo nad głową pana Schmitta. Na dole na Patio słychać było strzelający korek szampana. Goście bawili się na urodzinowym party i nie mogli usłyszeć zduszonego krzyku ofiary.

...

Pan Zielnicki wiedział już prawie wszystko o gościach bankietu, na którym ktoś zabił jego przyjaciela z dzieciństwa i wiernego druha barona Schmitta. 2 godzinne śledztwo dało mu 90 procent pewności, że przyjaciel zginął w Salonie, a narzędziem zbrodni jest nóż znaleziony w basenie. Pozostało mu tylko dowiedzieć się kto popełnił tą przerażającą zbrodnię...Nie było to łatwe ponieważ wszystkie osoby w domu barona mogły to uczynić. Każda z nich miała motyw by pozbyć się szanowanego i lubianego ale przeraźliwie bogatego właściciela. Każda z nich prowadziła też swoje własne postępowania tak aby udowodnić winę drugiemu zanim policja i detektywi śledczy rzucą podejrzenia na nich samych. Zielnicki wiedział , że każdy z jego rywali robi wszystko by odsunąć winę od siebie. Śledztwo dobiegało końca , policja już wezwana była tuż tuż ... musiał dowiedzieć się pierwszy kto zabił Schmitta !

...

Horror w "Strefie Siostry" ? ...a gdzie tam , to gra dla dzieci 9+ jak informuje nas opakowanie. W dzieciństwie też grałem w podobną grę planszową o nazwie "Detektyw" więc jakoś nie mieliśmy oporów wychowawczych by w grę rodzinnie zagrać. Powyższe opowiadanko to wytwór mojej własnej chorej wyobraźni więc autorom gry nie można zarzucić, że straszy dzieci.  Wczoraj po uspaniu Felka na popołudniową drzemkę postanowiliśmy rozerwać się przy grze, którą Wiktoria otrzymała w paczce świątecznej. Strasznie skomplikowane na pierwszy rzut oka zasady choć intryga banalna. Pierwszą wstępną grę , która potraktowaliśmy jako trening wygrał Ojciec bezproblemowo. Ha ... Wiki od dawna wie, że przed Ojcem się nic nie ukryje, a zdziwione "...jak Ty to robisz Tato ? " często pada z ust zaskoczonej Siostry. Przyzwyczaiła się już do częstych sytuacji gdy Ojciec odpowiada na pytanie , które Siostra dopiero co postanowiła zadać, a nawet nie zdążyła :)

Gra okazała się całkiem ciekawa choć jakoś nie do szaleństwa. Nic nie przebije jednak zwykłego Chińczyka. Za drugim razem mamuśka była bliska odkrycia kto popełnił  krwawą zbrodnię w Gabinecie. W zasadzie nie kto, a czym bo tylko tu Mamuśka popełniła mały błąd. Siostra radziła sobie całkiem zgrabnie. Pamiętam jeszcze jak się męczyliśmy ucząc jej zasad Chińczyka  lub gdy po 15 minutach z wyraźną nudą na twarzy porzucała fascynujący  świat Monopoly. Tym razem widać , że Siostra dojrzała do rodzinnych gier. Jednak kolejnej rundy już nie było bo...

...

Z ciemnego pokoju wychyliła się mała twarzyczka. Cień padający na jej oczy spowodował , że Ojciec musiał mocno skupić wzrok by dostrzec ten inteligentny błysk w oku. Tak. Wszyscy odetchnęli z ulgą. To nie morderca czyhający na ich gardła ... z jego ust tuż po głębokim ziewnięciu rozległ się głos ... "Tata Ada".

...to Felek właśnie wstał z popołudniowej drzemki :)

Pierwsza impreza urodzinowa Wiktorii minęła nadwyraz udanie. Siostra przeszczęśliwa z prezentów i z tego co Mamuśka na ową imprezę przygotowała. Były balony , konfetti , frytki , zapiekanki , owocowe desery , i mnóstwo słodyczy z pysznym tortem na czele. Zaproszone koleżanki dopisały a zabawa trwała dobre kilka godzin. Gry , kalambury i karaoke ustawiły imprezę na chyba dobrym poziomie. Dziewczyny wyszły z imprezy zadowolone snując już wizję kolejnej tym razem u innej koleżanki z kolei. Tak się trafiło , że Wiktorii urodziny nie jako kończą sezon małych czarownic więc Wiki ma nadzieję , że imprezka będzie dobrze zapamiętana :) Termin w sam raz jako wstęp do przyszłych karnawałowych balów .
 
Zastanawialiśmy się z Mamuśką czemu nasze dziecięce imprezy tak nie wyglądały. W zasadzie bardziej na miejscu było by stwierdzenie czemu się w ogóle nie wydarzyły ? Coś czuję , że świąteczne dyskusje w gronie całej rodziny przyniosą emocjonujący pojedynek my kontra nasi rodzice :) Jak sobie dobrze przypominam to nigdy nawet nie wyszła propozycja bym takie balety mógł sobie w domu jako szczeniak urządzić ... Gdy spojrzymy na życie nasze a naszych dzieci widzimy, że zasada, którą kierują się wszyscy rodzice, a mianowicie: aby naszym dzieciom było lepiej , w przypadku naszych pociech sprawdza się doskonale. Nie , no oczywiście nie żebym narzekał bo dzieciństwo miałem udane ale jednak sporo rzeczy, na które nie mogłem sobie jako nastolatek czy dzieciak pozwolić, moja córka ma bez specjalnego zastanawiania się co by było jakbym tego nie miała. Związane są z tym pewne zagrożenia w stylu niedoceniania przez nasze dzieci tego co mają ale nasza rola jako rodziców jest ich przed tego typu nonszalancją ustrzec.
 
...dobra , "Strefa Siostry" a Stary pociska jakieś filozoficzne farmazony o wychowywaniu ...
 
Najważniejsze że Wiki zaliczyła pierwszy dość ważny egzamin z życia w społeczeństwie jakim impreza urodzinowa jest na pewno. My, a bardziej Mamuśka ( ponieważ Ojciec się ukrył w pracy na ten czas :) ) , dowiedzieliśmy się też , że spokojnie bez specjalnej kontroli możemy naszej córce pozwolić się bawić tak jak sama chce. Można jej ufać, a jej towarzystwo także nie powoduje jak na razie żadnych naszych uwag czy pretensji . ...oby tak dalej , bo czas leci nie ubłaganie i już nie długo się zaczną zapewne bardziej "wolnościowe" imprezy :D ...na co musimy się przecież jako rodzice też przygotować.

 

 

11:12, srk76 , Strefa Siostry
Link

W mroźny poranek przyszłaś Kochanie
W bólu i w krzyku , we krwi i w złości.
Ja wtedy czułem że to się stanie
początkiem wielkiej i szczerej miłości.

Jakże ja dumnym Ojcem się stałem
w wielkiej radości przytulać mogąc.
Karmić , przewijać, na ręce brałem,
na długie spacery po mieście wożąc.

ech...tęskno do tego ojcu staremu :)
Teraz tyś baba duża , pyskata.
Chociaż uczuciu temu wielkiemu
Nic nie zagrozi ... do końca świata.

 

 

Najlepsze życzenia z okazji 10 urodzin córcia :)

 

11:10, srk76 , Strefa Siostry
Link

Tymczasem młoda dama mimo niewiary w Świętego Mikołaja czekała z utęsknieniem na prezenty mające do niej przybyć w saniach zaprzęgniętych w renifery. Zwierzęta owe pojawiły się w Centrum Handlowym ( prawdziwe ! ) więc 6 grudzień jak zwykle stał się najfajniejszym dniem w życiu.

Stało się. Mimo braku śniegu Gruby jakimś cudem przedostał się przez zatkane przewody pokominowe naszego bloku i zostawił Wiktorii prezent w postaci ...
 

 

"...ech kiedyś to się lalki  ze szmatek szyło" - jak to co roku Rada Starszych Rodziców nam Młodym i Pięknym przekazuje w ramach wspomnień rodzinnych perypetii. A teraz ? ...a teraz Mikołaj na Allegro siedzi bądź w Smyku ;)

Należało się Siostrze jak nigdy. Rózga zakurzona w kącie gnije bo w tym roku Siostra przechodzi samą siebie w szkolnych sukcesach. W poniedziałek zaliczył Ojciec comiesięczne konsultacje u  wychowawczyni i z każdym Jej słowem szczęka opadała mu niżej. Wychodzi na to, że po 3 latach średniowiecza w klasie początkowej moja córka osiągnęła Renesans w klasie czwartej. Komplement za komplementem z ust nauczycielki unosił moje ego na wysokość świetlówek w sali polonistycznej miejscowej podstawówki. Szkołę opuszczałem z trzaskającym od wyciągnięcia w górę karkiem dumnego Ojca.

W ramach Ojcowskiego tradycyjnego już "straszonka" po wywiadówce w kierunku Siostry komórki wysłany został mroczny sms "Szykuj poduszkę na tyłek" , który według relacji Teściowej spowodował tradycyjny taniec Wiktorii "O rany boskie ojciec mnie zabije" jednak szybko przekonała się , że mroczne złośliwości Ojca zamieniły się w dumną pochwałę. Kurcze - przyjemne uczucie być dumnym z dzieciaka :)

Z nowości - za 3 dni Wiki obchodzi swoje 10 urodziny i w związku z tym do naszego małego i spokojnego mieszkanka zlecą się wszelakiej maści małe czarownice. Jak ja się cieszę, że z racji okresu przedświątecznego Szef nakazał mi pracę w sobotę popołudniu XD

 

Tagi: szkoła
11:09, srk76 , Strefa Siostry
Link

Siostra w grudniu rozpocznie 11 rok żywota. Widać , że rośnie ... kij na adoratorów Ojciec ma już przygotowany. Schody stromy będzie bal. Jest pierworodną ukochaną córeczką Tatusia. Narodziny Felka spowodowały u niej wiele zmian ... i to na lepsze :)
Szkoła nie jest już beee , szkoła uczy a Siostra chce się w niej rozwijać. Zaprezentujemy tu czasami niektóre talenty Wiktorii vel Siostra bo ma ich wiele.

Oto ostatnia fascynacja Siostry a było ich już kilka :) Za Wiśniewskiego mogła dać sie kiedyś pokroić - do dziś chyba lubi czerwone włosy. Teraz na tapecie jest :
 

Poniżej też ulubiona ostatnio piosenkarka - nie powiem Farna i mi się podoba - ma to rockowe coś w sobie.

 

11:02, srk76 , Strefa Siostry
Link