Reklama:

Ostatnie komentarze

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl Mikser Kulinarny Odszukaj.com
zBLOGowani.pl
Top Blogi
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy
Najlepsze Blogi

Skorzystaj i Ty:

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Strefa Felka

sobota, 07 czerwca 2014

Prawie już letnie słońce wysuszyło miejskie piaskownice, które stały się zdatne do przeprowadzenia szkoleń z zakresu budownictwa użytkowego. Kursant Dawid owe szkolenia uwielbia szczególnie. 

dzieciństwo

Celem dzisiejszego kursu jest zapoznanie się z techniką stawiania baby. Wbrew pozorom to sztuka, a nie tylko rzemiosło. Bez zaznajomienia się z podstawowymi prawami fizyki, matematyki i chemii, postawienie bezpiecznej dla mieszkańców i użytecznej dla piaskowych żyjątek baby jest praktycznie niemożliwe.

dzieciństwo

Po pierwszych sukcesach w przygotowniu gruntu, projektów architektonicznych i długiej drogi celem otrzymania stosownych zezwoleń z dąbrowskiego oddziału Nadzoru Budowlanego, kursant Dawid natrafił na spore trudności, które mogły położyć się cieniem na śmiałym projekcie młodego budowniczego. Piaszczysty piasek w przeszłości położył na łopatki niejeden projekt i niejeden inżynier wyrwał sobie ostatnie włosy na tym trudnym placu budowy. Na nic lata edukacji i zdobywania cennych doświadczeń. Piaszczysty piasek to koszmar każdego budowniczego...

dzieciństwo

Sytuacja w piaszczystej piaskownicy może doprowadzić nawet do bólu zębów. Jednak ambitny twórca poradzi sobie w każdej sytuacji. Park maszynowy był dzisiejszego dnia wystarczająco bogaty by stoczyć walkę z piaszczystością piasku.

dzieciństwo

Pozbycie się wierzchniej wartstwy niewdzięcznego kwarcu, zaowocowało odkryciem piasku zdatnego do użycia przy okazji budowy obiektu. Sukces stał się bliższy niż początkowo się wydawało. Potencjalny Naczelny Budowniczy Rzeczypospolitej Polskiej poczuł, że to jego dzień...

dzieciństwo

Edukacja nie poszła w las. Z taką młodzieżą intensywna rozbudowa naszego pięknego kraju to tylko kwestia czasu.

dzieciństwo

Nie trzeba było już długo czekać by została pokonana ostatnia bariera, a w gołonoskiej piaskownicy pojawiło się architektoniczne dzieło sztuki młodego adepta sztuki budowlanej:

dzieciństwo

 

11:29, srk76 , Strefa Felka
Link
środa, 29 maja 2013

Jakie mieliście marzenia gdy byliście dziećmi, a zbliżało się Wasze ukochane święto: Dzień Dziecka? Takie zwykłe, małe marzenia. Takie bez górnolotnych pragnień żeby wszyscy się kochali, żeby panował na świecie pokój albo żeby zawsze świeciło nad Wami słońce. Banalne marzenie posiadanie czegoś fajnego.

Ja miałem zawsze kilka i wszystkie były związane  z zabawkami. Samochody, kolejki, klocki lego ... chłopiec taki jak ja nie mógł mieć przecież innych marzeń. Czasy mojego dzieciństwa to  lata końcówki PRLu i solidarnościowych przemian ekonomicznych. To nie był łatwy okres dla dzieci z mojego środowiska. Jak ktoś tam miał tatę górnika albo handlarza w Berlinie Zachodnim to i zabawek mógł mieć sporo. Choć i to nie gwarantowało, że jakikolwiek atrakcyjny towar się na półkach Pewex'ów lub sklepów za żółtymi firankami pojawi.

Najszczęśliwszym dniem w tamtym okresie była moja wizyta w NRDowskim sklepie z zabawkami gdy w ramach wymiany międzyzakładowej gościliśmy we wschodnich Niemczech na koloniach. Szał! Do Polski przyjechałem obładowany tanimi w Niemczech jak barszcz samochodami na kabelek, prawdziwą kolejką elektryczną na torach HO etc. Wracaliśmy z tych wakacji jak przygraniczne mrówki ...do dziś się dziwię, że celnicy odpuścili nam na granicy. Może ruszyło ich sumienie, a widok rozradowanych dzieciaków kazał im przymknąć oczy na przepisy celne.

Dziś dużo łatwiej spełniać dzieciakom te proste marzenia przed Dniem Dziecka. Sklepy wypełnione towarem po brzegi. Czasami nawet z domu nie trzeba wychodzić by dziecku sprawić frajdę. Wszystko to o czym marzyłem przez lata oglądając zagraniczne programy w kablowej telewizji jest współczesnym dzieciom dostępne na pstryknięcie palcami.

Dawid od małego brzdąca  na widok koparek, maszyn budowlanych, dźwigów czy innego ciężkiego sprzętu dostawał oczopląsu. Bob Budowniczy długo figurował na top liście Felkowych bajek. Nawet najprostsza i najtańsza koparka sprawiała mu mnóstwo radości. Dzisiejszy poranek zaowocował eksplozją szczęścia  gdy otwierając oczy zobaczył taki o to dźwig do obsługi jego ulubionego traktorka z przyczepką:

zabawki na Dzień Dziecka

Migające światełko, wysuwające się ramię - czy trzeba coś więcej dla chłopca takiego jak Dawid? Nie trzeba nawet dla Ojca, który  przy początkowo sporym proteście Młodego, chwilę się maszyną pobawił.

Zabawkę kupiliśmy tanio w sklepie internetowym naszych znajomych, których z tego miejsca pozdrawiam, a sam sklep z zabawkami polecam i Wam. Koniec końców do Dnia Dziecka już tylko kilka dni, a w głowach Waszych dzieciaków już się pewnie kręcą na tę okazję ich małe, banalne marzenia.

piątek, 18 stycznia 2013

Dawid od jakiegoś czasu zaczął zezować. Początkowo ucieczki oczka do środka zdarzały się rzadko by ostatnio stać się czymś do czego powoli zaczęliśmy się przyzwyczajać. W końcu wady wzroku w naszej rodzinie są powszechne. Jak to zwykle bywa Internet był pierwszym miejscem gdzie udaliśmy się po poradę. Wśród sporej ilości niepokojących nasze dusze opowieści o zbieżnym zezie innych rodziców, dojrzeliśmy do podjęcia jedynej słusznej decyzji: wizyty u okulisty.

Z dwulatkami nie jest łatwo przeprowadzić odpowiednie badania wzroku, dna oka etc. Polecony lekarz okulista zrobił to bardzo profesjonalnie i z wrodzonym wdziękiem. Felek panią doktor zaakceptował w ciągu kilku sekund. Na pierwszej wizycie otrzymaliśmy receptę na krople poszerzające źrenice i zalecenie stosowania ich kilka dni do kolejnej wizyty. Dawid kropelki chyba nawet polubił chociaż zakraplanie nie obywało się bez protestów. W ciągu kilku dni oczy były gotowe do badania i co ciekawe częstotliwość zezowania znacznie się zmniejszyła.

W ciemnym pokoju okulistycznego gabinetu uderzyła w nas  jak grom z jasnego nieba, diagnoza pani doktor. Wada wzroku wrodzona - na plus 6-7 dioptrii. Powiem Wam szczerze nogi się trochę pode mną ugięły. 7 dioptrii? Przecież to butelkowe pingle! Szybko jednak dalsza rozmowa uspokoiła sytuację. Zostaliśmy uświadomieni, że podobne wady nie są niczym nadzwyczajnym i w sprzyjających warunkach  Dawid na wysokości szkoły podstawowej może już być bez okularków. Gałka oczna dziecka jest mała i jej wzrost odpowiednio wspomagany szkłami może wyrównać lub znacząco wadę zmniejszyć. Zez zbieżny jest typowym objawem wady wzroku i wraz z poprawą widzenia dziecka powinien ustąpić. Szkła Dawid otrzyma na poziomie +3 dioptrie, kolejna wizyta za około 3 miesiące oceni skutki podjętych działań.

Dziś odebraliśmy zamówione w dąbrowskim optyku, podobno niezniszczalne, oprawki i antyrefleksowe szkła - w końcu komputer to Dawida żywioł więc i szkiełka muszą być odpowiednie. Jest w nas trochę obaw jeżeli chodzi o cierpliwość Dawida do noszenia szkieł. Jednak mamy jeden, a nawet trzy asy w rękawie. Dziś Dawid zobaczył, że wszyscy mamy okulary. Ja wyciągnąłem moje pokrzywione i trochę już za małe "minusy", Aneta swoje seksowne "plusy". Do tego Wiki zamówiła już dla siebie ładnie wykonane "kujonki" - też ma małą wadę wzroku.

okulary Dawida

Dawid zafascynowany naszymi twarzami z nieznanymi do tej pory dodatkami, pewnie łatwiej zaakceptuje swoje niezniszczalne (ponoć) okularki. Zobaczymy...

Reasumując - jeśli Wasze dzieci ni stąd ni zowąd zaczną zezować - udajcie się do okulisty bo im szybciej tym lepiej. Dobrze zdiagnozowaną wadę można dzieciakowi naprawić. Fiksowanie oczek dwulatków jest typowym objawem problemów ze wzrokiem. Tak małe dzieci nie są wstanie nam powiedzieć, że źle widzą. Dobrze też znaleźć specjalistę, który diagnozy nie oprze jedynie na komputerowym badaniu wzroku.

BTW ...rodzicom z okolic Zagłębia mogę udostępnić adres dobrej i znanej specjalistki. Możecie pisać na e-mail dostępny w lewym pasku bloga. Genialny specjalista z doskonałym podejściem do dzieciaków. Leczymy się tam całą rodziną.

piątek, 11 stycznia 2013

Perswazja (z łacińskiego peruasio – namówić, nakłonić, przekonać)

Nakłonienie dwulatka do zasypiania i spania we własnym pokoju nie jest rzeczą prostą. Przypuszczam, że nie jeden rodzic wyrwał 3/4 włosów z głowy próbując się pozbyć brzdąca z własnej sypialni. Niejeden związek czy małżeństwo posypało się dzięki  niewinnemu zasypianiu dzieciaka w łóżku rodziców. Wbrew pozorom jest to sprawa dość ważna i istotna. Rodzicielska toksyczna miłość w starciu z konieczną chwilą spokoju dla rodziców często wygrywa i psuje dość istotny aspekt życia rodziny. Do dziś mam w pamięci wieczory z żoną i Siostrą śpiącą między nami ...brrr... co jak co ale małżeńskie łoże winno być wolne od dzieciaków...

W przypadku Dawida postanowiliśmy tamtego błędu  nie popełnić. Od maleńkiego był uczony spania we własnym łóżku. W ostatnim jednak czasie jakoś tak odpuściliśmy ten temat i szybko okazało się, że to błąd. Przenoszenie go już po zaśnięciu do siebie spowodowało, że nasz wolny od dzieci czas skracał się do kilku chwil przed snem. To nie jest dobre więc postanowiliśmy coś  z tym szybko zrobić.

 Okazuje się, że najlepszym sposobem jest najzwyklejsza perswazja. Dwulatek swój rozum ma i warto go potraktować w pewnych sprawach jak dorosłego. Szczera rozmowa czyni cuda i przekonaliśmy się o tym wczoraj. Godzina 21:00 krótkie hasło - dzieciaki do łóżek spowodowały, że oczy otwarły nam się ze zdumienia. To że 11 latka bez jojczenia udała się do siebie nikogo zdziwić nie powinno ale że dwulatek zrobił dokładnie to samo zaskoczyć może bez wątpienia. Dawid pożegnał się czule i pomaszerował do własnego łóżka, przykrywając się kołdrą pod szyję. Zanim wyszliśmy z głębokiego szoku, spał słodko jak aniołek.

Od kilku dni zaprowadzając wśród lamentu i złorzeczeń młodego do pokoju stosowałem pewien trick, który się okazał najlepszym sposobem na naszego syna. Gdy położony do łóżka Dawid zanosił się płaczem prosiłem go by się do mnie przytulił, a ja mu w tym czasie coś wytłumaczę. Dawid chętnie wtulał się w pierś i słuchał  z przejęciem słów o tym, że każdy z nas ma swoje łóżko i w nim śpi. Rozmowa aby była rozmową musi zawierać także proste pytania, które zadajemy na końcu:

Gdzie śpi Siostra Dawidku? ...tam

...a Tata?...tam...

...a Mama gdzie śpi?...tam

...no a Dawidek gdzie śpi?...tam

... nie kochanie, nie tam, Dawidek śpi tu...nie...

... tu jest łóżeczko Dawidka tak? ...nie...

Chwila delikatnego przekomarzania się z Młodym ...całus i wyjście z jego pokoju... Z każdym dniem to samo pytanie kończyło się coraz słabszym nie i coraz mniejszą ilością łez. Gdy z początku mały rozpaczał długo, wchodziłem i przeprowadzałem pogadankę z pytaniami nawet kilka razy jednego wieczoru. Wszystko po to by płaczu było jak najmniej, a obraz tego gdzie kto śpi utrwalił się w głowie malca.  Przedwczoraj już Dawid pokazał prawidłowo gdzie śpi. Wskazał swoje własne łóżko i po zaledwie chwili marudzenia zasnął w spokoju. Wczoraj natomiast bez jakiegokolwiek sprzeciwu, a wręcz z widocznym zadowoleniem, Dawid sam udał się do spania. Mimo wszystko było to dla nas szokiem.

Powiem szczerze - nie byłem pewny czy się moje negocjacje powiodą. Nie jestem pewien czy uda się to też dziś - jednak jednego jestem pewien - nakłonić do określonego zachowania dwulatka da się i to bez zbędnego stresu, krzyku, nerwów i płaczu. Jeden warunek - konsekwencja negocjatora.

Muszę dzisiaj Młodego jakoś szczególnie pochwalić i nagrodzić za wczorajszy krok milowy w samodzielnym zasypianiu. Kolejny etap to czytanie do snu. Teraz gdy położenie się w własnym łóżku nie oznacza awantury i płaczu można dzieciakowi utracony czas z rodzicami zastąpić na przykład  porcją bajki. Wcześniej nie miało to sensu bo Felek nie był w stanie się skupić na czymkolwiek innym niż powrót do łóżka rodziców.

Na koniec internetowy hit tzw psychologi odwrotnej (reverse psychology) czyli załatwmy dzieciaka jego własną bronią :D


15:32, srk76 , Strefa Felka
Link
czwartek, 27 grudnia 2012

Wydaje mi się, że odkryłem powód dla którego Dawid nie zamierza jak na razie przejść z etapu gęgania do etapu mówienia. On po prostu nie ma powodu inaczej się z nami porozumiewać, a wzorce czerpie z bajki dostępnej na kanale Mini-Mini "Ciekawski George". Opowieść o ciekawej świata małpce urzekła  Felka. Traktowałem ją jak każdą inną kreskówkę ale od jakiegoś czasu z przerażeniem dostrzegłem podobieństwa mojego potomka to owej małej naczelnej.

bajka dla dzieciGeorge poznaje świat i zależności jakie nim rządzą z pomocą słuchu, wzroku i wszystkich dostępnych mu zmysłów. Nie potrafi się porozumiewać z resztą bohaterów bajeczki mową ale wszelkie gesty, pojękiwania i stęki w zupełności wystarczają by móc wyrazić siebie.

Szczęka mi opadła na podłogę gdy żona opowiedziała  scenę jak z "Ciekawskiego Georga", którą pięknie odegrał nasz syn. Dawid  jak na dwulatka przystało rozumie wiele i porozumiewanie się z nim jest dość łatwe. Przynieś to , przynieś tamto, idziemy do łazienki, chcesz pić, chcesz jeść ...te i inne podstawowe komendy Dawid łapie w mig i wykonuje z gracją. Aneta poprosiła więc Felka aby przekazał Siostrze informację. Młoda dama powinna się bowiem udać do kuchni celem pobrania napoju. Od lat mamy z tym problem u pierworodnej. Ciągle jej trzeba przypominać o koniecznym do życia spożywaniu płynów. Wiktoria jak meksykański kaktus dałaby pewnie radę i kilka tygodni bez wody przeżyć. Dawid udał się więc do pokoju Siostry. Z pomocą specyficznych ochów, achów, stęków, kwęków i gestów przedstawiających jego samego pijącego z kubeczka, wytłumaczył swojej siostrze, że Matka jej nogi z d... powyrywa jeśli się szanowna panienka nie zamelduje w kuchni za pięć sekund.

W tym momencie zobaczyłem oczami wyobraźni mojego syna występującego w odcinku wspomnianej kreskówki... Młody ewidentnie przeobraża się w naczelnego... Moi drodzy ! Ewolucja dotarła do końca swej drogi i z pomocą  Felka pokazuje, że nadchodzi nieubłaganie czas  powrotu  ludzi na drzewa !

13:26, srk76 , Strefa Felka
Link
piątek, 07 grudnia 2012

...młody zanim się nauczy gadać prawdopodobnie włamie się na jakąś ważną stronę służb specjalnych i Ojca wywiozą do wojkowickiego lasu. Ewentualnie wykopią jakąś ciasną kwaterkę na błędowskiej pustyni i tyle będzie po ojcowym blogowaniu. Nowy ulubiony przedmiot Dawida to ... komputer.

Do tej pory potrafił go uruchomić i wyłączyć. Jednak to zbyt mało dla tak ambitnego dzieciaka. Ostatnimi czasy Dawid opanował myszkę i klawiaturę. Potrafi sobie sam włączyć ulubioną piosenkę na YouTube. Wejście w najgłębiej skrywane ustawienia karty graficznej także nie jest problemem. Jeśli tylko coś jest klikalne - Dawid to kliknie. Pewnie niedługo się dowiem, że złamałem wszystkie możliwe regulaminy AdSense i AdTaily. Założę się, że nie jedna reklama na blogu został przez młodego sklikana jak się patrzy co równoważne jest z banem u wymienionych partnerów...

Dzięki obserwacji Felka przy pracy odkryłem też całkiem ciekawą rzecz. Ze stronki dla małych dzieci można w kilka kliknięć reklamowych banerków znaleźć się na ostrym porno z profesjonalnymi zabawkami. Klik w spocik dotyczący wyprawki - klik w kolejny spot tym razem bielizny ciążowej - kolejny klik w bieliznę już bardziej ponętną - klik w stronkę  czasopisma dla  juppies - ...i klik w piękną panią ze szczerym uśmiechem. ...a tam już moi drodzy wielkie łooooo Dawida, który co prawda ledwo 2 lata skończył ale już potrafi dostrzec piękno kobiecego ciała.

Powyższa sytuacja spowoduje chyba, że albo odetniemy młodego permanentnie od sieci albo założymy mu jego pierwszy filtr rodzicielski. Poniższe zdjęcie zrobione było dawno temu. Wtedy już powinniśmy się domyślić kim Dawid chce zostać w przyszłości:


poniedziałek, 05 listopada 2012

W związku z tym, że Dawid zaczyna odczuwać dziką przyjemność jaką daje niszczenie wszystkiego wokół siebie postanowił jasno i wyraźnie zaznaczyć co następuje:

Tak więc ostrzeżenie Was mamy z głowy ...niech się dzieje wola Felka ;)

wtorek, 16 października 2012

Od jakiegoś czasu próbujemy przekonać Dawida do zasypiania samemu w swoim własnym łóżku. Do tej pory dzieciak w ramiona Morfeusza wpadał przy nas, a do swojego pokoju zanoszony był już jako śnięty. Długo już próbowaliśmy go przekonać, że tak dorosłe dziecko jak on winno zasypiać tak jak Siostra, we własnym wyrku.

Fakt faktem - Dawid w swoim łóżku zasypiał ale tuż po koncercie na jedno gardło i dwie struny głosowe jaki wykonywał każdorazowo wieczorem. Wczoraj nastąpił przełom, a Superniania miała prawdopodobnie  w tym spory udział. Popołudniu obejrzeliśmy bowiem wspólnie jeden z odcinków nagrywanych w Pawłowicach. Bliźniaki które demolowały rodzinne życie młodym rodzicom wymagały interwencji Niani. Felek jak zauroczony obserwował poczynania niegrzecznych brzdąców i próbujących ogarnąć temat rodziców. Program się skończył - my podbudowani poradami Superniani widzieliśmy już światełko w tunelu prowadzącym do wychowania naszego syna na grzecznego chłopca. Dawid jakoś się pozornie nie przejął  obejrzanym programem. Pozornie.

Wieczór. Mama ogląda telewizornię, Siostra relaksuje się przed snem, Ojciec zasiadł w potężnym SU-152, a Dawid ... powiedział wszystkim głośno i wyraźnie pa pa. Położył się do swojego łóżka i ...w domu nastała cisza. Nawet telewizor jakby się sam wyciszył, a wojenne odgłosy z komputera Ojca wytłumiły się do niesłyszalnych pomruków. Młody pokręcił się jeszcze chwilę opowiadając w swoim hobbit'skim języku co go w ciągu dnia spotkało i ... zasnął.

...familijny dom dość długo nie potrafił wyjść z podziwu... Supernianiu - dziękujemy ;)

wtorek, 09 października 2012

Zaczynam być przerażony. Mój syn dobija powoli do przystani z napisem 2 lata na tym padole łez i rozpaczy, a jego umiejętności do życia bez nas są praktycznie żadne. Jeśli nie liczyć sprawnej obsługi wszelakich ajfonów, telewizyjnego pilota i umiejętnego wchodzenie w najgłębsze ustawienia mojej karty graficznej mój syn ... kurde... nic nie potrafi.


Oglądam z zazdrością filmiki koleżanek Anety prezentowane na fejsbukowych profilach gdzie dumne mamy filmują swoje 2 letnie pociechy deklamujące wszystkie księgi Pana Tadeusza z pamięci, trafiające celnie sikiem prostym opadającym w samo centrum różowego nocnika lub przeprowadzające dyskusję na temat metafizycznych spotkań ze zmarłymi prababciami w stylu - być albo nie być o to jest pytanie. Oglądam i ciary mi chodzą po plecach patrząc na mojego Dawida porozumiewającego się ze mną z pomocą dźwięków - yyyyyy, uuuuu, łoł.

Czy mój syn kiedyś dorośnie? Gdzie wina leży... że skubany gdy błagam go o słowo TATA uśmiecha się złośliwie i wyraźnie zadowolony patrząc mi prosto w oczy mówi z przekąsem: MAMA.


...za rok Dawid mógłby pójść do przedszkola. Jakoś tego sobie nie wyobrażamy jak na razie :)

 

ps ... proszę powyższy wpis potraktować z lekkim przymrużeniem oka. Nie mam obaw o rozwój Felka - rozwija się nad wyraz sprawnie i zaskakuje nas co dzień czymś nowym. Jednak skubany nie ma zamiaru zacząć z nami po ludzku rozmawiać i to mnie strasznie frustruje.



sobota, 07 lipca 2012

Silikonowy wynalazek. Uspokajacz. Nupel. Dyduś. Cycy. Ileż to nazw otrzymało urządzenie, bez którego jedne dzieci mogą żyć, inne natomiast nie widzą jakiegokolwiek sensu życia bez niego. Mamy doświadczenie zarówno w walce o pozbycie się smoczka jak i o próby przyzwyczajenia do niego. Dla Siostry silikonowy uspokajacz był bezwzględnym przyjacielem od serca. Dla Felka mógłby nie istnieć. Dawida fascynacja smoczkiem to jedynie poniższy utwór muzyczny, który długo wisiał na samej górze top listy Młodego :)

Przez nasz dom przewinęły się wszelakiej maści nuple i dydusie. Żaden nie zaskarbił sobie choćby odrobiny uwagi Młodego. Mimo złych doświadczeń jakie mieliśmy z Siostrą w sprawie smoczka próbowaliśmy i Młodemu ten dar techniki przekazać. Nie ... nie mogę napisać, że dzieciństwo Dawida upłynęło bez smoczka. Czasami do spania. Czasami dla uspokojenia lub relaksu pakował sobie ów cudo techniki do buzi. Jednak jeśli by go nie miał pod ręką tragedii by nie było. Co innego Siostra. Nie będę się za dużo o jej smoczych wariacjach rozpisywał bo babisko już wielkie i gotowa Ojcu krzywdę jakąś na śpiochu zrobić :) Powiem tylko tyle że smoczka z jej życia zabrały dopiero ... gołębie...

...no każdy sposób jest dobry moi drodzy, a dobra ściema czasami ratuje  życie ;)

Z powodu owego plastykowego potwora nasze małżeństwo prawie legło w gruzach. Ja smoczy terminator dostawałem jasnej cholery gdy Mamuśka nie chciała się namówić na zdecydowane kroki w sprawie pozbycia się potwora. Sporo wody w rzekach upłynęło zanim się pożegnaliśmy ze smoczkiem na dobre...

...Dawid ze smoczkiem pożegnał się definitywne kilka dni temu. Powiem szczerzę, że nawet nie zauważył jego braku. I niech tak zostanie...

Smoczki mają swoje plusy i minusy. Plusy dotyczą bardziej nas jako rodziców niż naszych dzieci więc mimo wszystko preferujmy życie bezsmoczkowe naszych pociech.

 

10:41, srk76 , Strefa Felka
Link
 
1 , 2