| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi

Reklama:

Ostatnie komentarze

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl Mikser Kulinarny Odszukaj.com
zBLOGowani.pl
Top Blogi
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy
Najlepsze Blogi

Skorzystaj i Ty:

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...
Kategorie: Wszystkie | Strefa Felka | Strefa Siostry | Strefa Wolnego Słowa | Strefa kuchni | Strefa rodzinna
RSS

Strefa Wolnego Słowa

czwartek, 08 września 2016

Od jakiegoś czasu używamy w naszej domowej kuchni niemieckiego urządzenia Thermomix firmy Vorverk. Maszyna znana od lat mająca tylu zwolenników ilu przeciwników. ...bo za drogo bo mogę to zrobić inaczej bo nie można kupić w sklepie tylko na jakichś szemranych pokazach. Sam miałem o Thermomix'ie raczej chłodną opinię uznając go za kolejny cudowny wynalazek piramidy finansowej. Jednak muszę przyznać po kilku miesiącach użytkowania, że to dobry sprzęt. Wygodny i daje wiele możliwości bez konieczności wypełniania blatu kuchennego dziesiątkami urządzeń czy przystawek. Cena? Nie mała. Choć nie robi już na Polakach takiego wrażenia jak jeszcze powiedzmy w latach 90 gdzie Thermomix mógł być dla wielu co najwyżej marzeniem bo koszt zakupu przekraczał kilku krotność miesięcznej pensji. w 2016 roku wydatek nie jest mały ale dla wielu praktycznie dostępny od ręki.

Mąka własnego wyrobu? Bez problemu. Ciasta francuskie, kruche, drożdżowe, jogurtowe? Bez problemu. Ziemniaczane placki, likiery, zupy dania na parze, chleby, bułki, masło, majonez ....i tak wymieniać bez końca. ..a wszystko w urządzeniu nie zajmującemu na blacie kuchennym więcej niż zwykły ekspres do kawy. ...a propo: kawy mielone, parzone, latte, lodowe i wszystko co do kawy i wokół kawy w Thermomix'ie na wyciągnięcie ręki. Nasz Kenwood Chef Titanium (jeszcze do kupienia na OLX) zajmował oprócz powierzchni, którą zajmuje thermomix dodatkowo dwie półki w szafce. Sprzęt rewelacyjny i tylko go mogę polecić ale Thermomix jest bez porównywania wygodniejszy i ma o wiele więcej możliwości.

Największy dla mnie w nim bajer do książka kuchenna w chipie i dotykowy ekran, dzięki któremu ugotować cokolwiek dla osoby nie mającej do czynienia z kuchnią to pestka. Krok po kroku maszyna prowadzi świeżego miłośnika kuchni przez przepis za rękę. Z czasem delikwent pragnąc urwać się spod kontroli zaczyna eksperymentować, zmieniać przepisy, adaptując nowe lub tworząc całkiem autorskie. Widzę w Thermomix'ie jedno zagrożenie: blogi kulinarne przestaną być potrzebne skoro można mieć swój własny elektroniczny blog w magnetycznym krążku wciskanym do maszyny.

Dość pisania bo ktoś jeszcze pomyśli, że to wpis sponsorowany. Zostawiam Was ze zdjęciami potraw przygotowanych w Thermomix'ie. Będzie ich na blogu sporo i pojawi się osobna sekcja z przepisami. Unikać będziemy powtarzania przepisów z książek dostępnych przy zakupie Thermomix'a. Bo to każdy właściciel tej maszyny ma od ręki. Pojawiać się będą natomiast nasze własne przepisy lub modyfikacje istniejących.

Prawdziwy razowy z mąki z własnego przemiału chleb.

przepisy thermomix

Szybkie idealnie gładkie ciasto na racuchy:

przepisy thermomix

...jak trzeba to i z własnoręcznie przygotowaną w Thermomix'ie konfiturą śliwkową:

przepisy Thermomix

Ryba na parze. Nic prostszego. W międzyczasie pod rybą gotować się może pyszna rybna zupa, a nad nią warzywa. Nie zdawałem sobie sprawy, że ryba na parze może być tak dobra. Funkcja Verona w Thermomix jest rewelacyjna

przepsiy Thermomix

przepisy Thermomix

Nie lubisz rybnej zupy? W ten sam sposób przygotujesz posiłek dla czterech osób z piersi kurczaka. Pokazowe danie sprzedawców to zupa pomidorowo-paprykowa z makaronem. Pierś kurczaka marynowana i parzona z dodatkiem mrożonych warzyw na patelnię. Dwudaniowy obiad dla całej rodziny w godzinę i jeden garnek do umycia :)

Poznajecie?

przepisy Thermomix

przepisy Thermomix

...tak tak, pyszny likier jajeczny zwany adwokatem. Doskonały, mocny, idealnie gładki. Niebo w gębie ale jak ktoś nie lubi jajecznego to doskonale też wychodzi kukułka:

przepisy Thermomix

...i na koniec najlepsze kotlety z kalafiora jakie z naszej kuchni wyszły:

przepisy Thermomix

przepisy Thermomix

przepisy Thermomix

Pozdrawiamy wszystkich przyszłych i obecnych użytkowników Thermomix'a.

środa, 27 lipca 2016

Tegoroczne wakacje spędziliśmy w polskich pięknych górach. Międzybrodzie Żywieckie to doskonałe miejsce do odpoczynku ale także do smakowania dobrze przygotowanej kuchni. Podczas naszych wycieczek trafiliśmy w kilka miejsc, które spokojnie można polecać. W założeniu mieliśmy sobie sami gotować podczas wypoczynku ale jakoś  dobra pogoda nas mocno rozleniwiła i wyganiała z kuchni. 

pizzeria Kacper

Na początek najlepsza ryba w mieście czyli przydrożna Karczma u Putina.

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Nie mam co prawda zdjęcia pysznych pstrągów z grilla, doskonałego dorsza, goloneczki, kwaśnicy lub innych doskonałych potraw w tym miejscu ale jednym się podzielę. Tym cudem zachwycicie swoich mężów na bank:

czeskie piwo

Dobre czeskie ciemne piwo z doskonałą pianą i ciekawym nietypowym dla ciemnych piw posmakiem. U Putina zamówicie także doskonałe wędzone wyroby. Wędzonki do karczmy trafiają w soboty i są rewelacyjne. Polecamy kiełbasę i pstrągi. To sprawdziliśmy.

Innym ciekawym miejsce do odwiedzenia jest bar Bistro19 w Żywcu, w którym postanowiliśmy spróbować czterech rodzajów hamburgerów przygotowywanych w wypiekanych na miejscu bułkach.

Jedzenie w Żywcu

Mały zgrzyt z czasem przygotowania naszych dań szybko zniknął zagłuszony festiwalem smaków na talerzach. Doskonałe wołowe burgery, pyszne kanapki z kurczakiem dla dzieci i wołowo wieprzowe cheesburgery z pysznymi frytkami. Nawet vege burger z kaszy jaglanej okazał się strzałem w dziesiątkę.

Jedzenie w Żywcu

...ale na koniec zostawiłem sobie miejsce szczególne bo ręcznie przygotowany makaron z borowikami w doskonałym śmietanowym gładkim sosie zapamiętam na lata. Nie wiem czy uda mi się kiedyś odtworzyć ten smak. Trzeba będzie tam po prostu wrócić. Pizzeria Kacper to świetne miejsce na odpoczynek i posilenie się w czasie podróży wokół "morza żywieckiego". Zlokalizowana niedaleko zapory w Tresnej z wygodnym parkingiem po drugiej stronie drogi. 

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Świetny klimat, przemiła obsługa i pyszne domowe włoskie jedzenie. Świetny klimacik włoskiej trattori gdzieś na ulicach Nowego Jorku. Tylko polecać... 

Jedzenie w Żywcu

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Fascynująca podkładka pod talerze. Ktoś tam ma na prawde fajne pomysły :)

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

...makaron z borowikami:

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Intensywny w smaku rosół drobiowy z pysznymi pierożkami (kombinacja cieniutkiego ciasta, drobiowego mięsa i prawdopodobnie grillowanego czosnku):

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Pierś kurczaka w pysznym zestawie dla dzieciaków. Pyszna sałatka z doskonałym sosem i prawdziwe frytki:

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Pizza włoska ale w amerykańskim stylu. Jak na grubsze ciasto wyśmienita:

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Na pożegnanie ciasteczko. Wiktorii komentarz po konsumpcji: Nawet ciastko mają przepyszne.

jedzenie w Międzybrodziu Żywieckim

Z czystym sumieniem i wielką radością to miejsce Wam polecamy jeśli tylko będziecie w pobliżu. Warto spróbować.


18:38, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
niedziela, 10 lipca 2016

Czasami człowiek ma ochotę zjeść coś "domowego" na mieście. Tak żeby było pięknie podane. Tak żeby było smacznie jak w domu. Tak żeby portfel nie zrobił się zbyt lekki lub bank nie dzwonił z alarmowym pytaniem czy aby Wam nie skradziono kredytowej karty. Rewolucje pani Magdy Gessler wyleczyły w Polsce już kilka restuaracji ale Dolce Vita do której trafiliśmy kulinarnej bitwy o smak nie potrzebuje. To już nasza druga wizyta w tym miejscu i kilka dań zostało w tym czasie przez nas sprawdzonych. Z czystym sumieniem możemy polecać tym bardziej, że to miejsce znajduje się w naszej Dąbrowie Górniczej.

restauracja Dolce Vita

Restauracja już od wejścia budzi zaufanie. Aromatyczne zapachy z kuchni, goście przy stolikach. Cicha włoska muzyka nie przeszkadzająca w rozmowie. Ładne spokojne kolory i przede wszystkim czysto. Stolik przy oknie wypatrzony bo oczywiście aparat fotograficzny na takie wizyty zabieram. Szybka reakcja kelnerek i możemy zacząć przeglądać krótką, typowo włoską kartę. 

Podczas pierwszej wizyty na nasz stół zawitała dorada z grillowanymi warzywami, którą pięknie poczułem jeszcze zanim w ciekawy sposób na drewnianej desce mi ją podano. Aneta z Dawidem delektowali sie prawdziwie włoską pizzą. Lepszej chyba nawet nam się nie udało zrobić z przepisu pani Magdy. Wiktoria zamówiła doskonałe spaghetti, a ciocia z wujkiem sałatkę z wołowiną.

Dziś w mniejszym składzie ale w pełni gotowi na kolejną porcję pyszności. Krótki czas oczekiwania i aromatyczny start  czyli bezalkoholowy drink mojito... doskonała rzecz na takie upały.

restauracja Dolce Vita

Ja musiałem spróbować chłodnika i opłacało się. Pięknie wyglądał i bardzo smakował...

restauracja Dolce Vita

Wiktorii zamówienie było skromne ale doskonale podane. Grillowany łosoś rozpływał się w ustach. Zdjęcie na początku wpisu.

restauracja Dolce Vita

Cielęcina Anety miała ciekawy kwaskowy posmak, a gnocchi smakowały prawie jak nasze domowe kopytka. ...ach zapomniał bym o kremie z pomidorów. Wydawało mi się do tej pory, że robimy najlepszy... ten był genialny.

restauracja Dolce Vita

Ja zamówiłem polędwiczkę wieprzową w sosie z borowików i ziemniaki pieczone z jogurtowym sosem. Mięso zrobione genialnie. Sos z kolorowym pieprzem, duże kawałki grzybów i nieprzeciągnięta polędwica.

restauracja Dolce Vita

Jedynie ziemniaki nie do końca w moim guście. Bardziej ugotowane niż podpieczone i chyba co nieco odgrzewane ale ta mała wpadka nie pozwoli mi zmienić opinii o dzisiejszym rodzinnym obiedzie poza domem. Było pysznie!

17:53, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
środa, 30 marca 2016

Dawno nic nie pisałem w blogowym wolnym słowie. Nadarzyła się okazja więc dzisiaj bez przepisów lub zdjęć. Od lat trwa wojna ludzkości z trzecim migdałem, a w zasadzie z jego częstą wadą: przerostem. Migdały czy ten gardłowy czy podniebienne, które możemy obserwować po otwarciu ust, są częścią układu odpornościowego. Są jakby czujnikami, które uczą młody organizm rozpoznawania zagrożeń wchłanianych podczas oddechu lub spożywaniu pokarmów. Ich rola kończy się przeważnie w okolicach siódmego roku życia. Trzeci migdał gardłowy się wchłania gdy tylko jego rola "edukacyjna" się kończy. Podniebienne zostają i często są powodem na przykład nawracających angin u dorosłego już człowieka.

Wróćmy do migdałów Dawida. Wizyta u dobrego laryngologa (warto poszukać specjalisty z prawdziwego zdarzenia - w okolicach Dąbrowy Górniczej mogę dać namiary na takiego przez email) pokazała nam całkiem inny świat. Uświadomiła jak bardzo nasz syn cierpiał z powodu przerostu migdała gardłowego i podniebiennych. Lekarz otworzył nam też oczy na fakt, że powinniśmy się u niego pojawić dużo wcześniej by uniknąć tego wszystkiego co młodemu przeszkadzało w życiu od lat. Trzeci migdał Wiktorii, z którym też miała problemy z wiekiem przestał jej dokuczać dzięki zwykłej terapii lekami. W przypadku Dawida trzeba było interwencji chirurgicznej ale warto było.

Jeżeli Wasze dziecko ma kłopoty z oddychaniem. Oddycha przez nos. Większość czasu ma delikatnie wystawiony język i otwarte usta. Jeśli mówi nosowo i w ogóle ma kłopoty z mówieniem. Jeśli w nocy chrapie i ma nawet krótkie bezdechy. Jeżeli cierpi ana nawracające się zapalenia ucha lub ma problemy ze słuchem. Jeśli często choruje i intensywnie się poci (efekt oddychania przez usta wprowadzający nieogrzane powietrze do tchawicy i płuc) to warto udać się do laryngologa na specjalistyczne badanie. Dawid trafił do specjalisty w wieku lat 5 i to według nas było trochę za późno. Najpierw próba leczenia farmakologicznego ale bez efektów. W między czasie młody załapał się na szkarlatynę, której efektem był gigantyczny przerost migdałów podniebiennych i zwiększenie objawów wynikających z przerostu migdała trzeciego. Lekarz nie miał wyjścia - usunięcie trzeciego i podcięcie (zmniejszenie) podniebiennych stało się faktem.

Trafiliśmy do doskonałej kliniki jednego dnia na Giszowcu gdzie po trzecim migdale zostało już tylko przykre wspomnienie. Na efekty nie trzeba było długo czekać - brak chrapania i bezdechów podczas snu. Dzięki temu Młody wstaje wyspany i pełen energii. Już tylko to warte było wizyty o laryngologa. Jak wyglądać będą infekcje przekonamy się niedługo bo Dawid wraca w końcu do przedszkola. Usunięcie trzeciego i podcięcie podniebiennych nie są remedium na infekcje wieku dziecięcego więc akurat w tym temacie złudzeń nie mamy. Swoje dziecko musi w przedszkolach - siedliskach wirusów - odchorować. Jednak prawidłowa droga oddychania - nos - gwarantuje zmniejszenie ilości zakażeń i czyni dziecko bardziej odporne.

Poobserwujcie swoje pociechy moi drodzy. Może warto już wybrać się do laryngologa i pozwolić dziecku uniknąć cierpień i niedogodności związanych z przerostem trzeciego migdała.

wtorek, 19 stycznia 2016

Dawno nie wrzucałem, żadnej recenzji chociaż słowo recenzja to może co nieco za dużo napisane. Jest jednak okazja odskoczyć od przepisów kulinarnych i wspomnieć o filmie, który wczoraj obejrzeliśmy w kinie. Z dwóch filmów do wyboru ("Moje córki krowy") wybraliśmy "japoński" horror "Las samobójców". Pierwsze o czym muszę napisać to mój osobisty foch. Upierdliwa i klasyczna dla polskich dystrybutorów zmiana oryginalnych tytułów. "The Forest" znaczy las. Po jakiego grzyba zmieniacie tytuł dzieła? To samo było z kanadyjskim filmem "Grave Halloween" z 2013 roku. Polski dystrybutor zmienił oryginalny tytuł na ... "Las samobójców" ...z tego też powodu tytuł dzisiejszego wpisu zawiera rok 2016 żeby czytelników nie zmylić. Tym bardziej, że oba filmy opowiadają, o legendarnym lesie pod górą Fuji w Japonii.

horror

Las Aokigahara stał się lasem grozy za sprawą pewnego japońskiego pisarza, który popełnił dwie powieści o samobójcach. Nieszczęśnicy popełnili ten czyn właśnie w tym lesie. Las oczywiście ma w historii Japonii swoje miejsce. Duchy, demony od tysięcy lat wypełniały "morze drzew". Nie trudno więc owym lasem współczesnych postraszyć. Pop kultura lubi takie miejsca. Na wzór amerykanów z mostu Golden State młodzi Japończycy pragnący zakończyć swój żywot podróżują do lasu Aokigahara. Statystyki mówią same za siebie od kilku lat około 80 osób traci tam życie na własne życzenie. Pewnie dlatego dystrybutor filmu dorzucił nam w tytule "samobójców" bo uznał, że i nas taki tytuł przyciągnie. Zupełnie bez sensu. Nie trzeba nadawać horrorom groźnych tytułów by chciały się sprzedać. Wystarczy je dobrze wypromować...

Wróćmy do filmu. Od razu na początku napiszę: lepiej by było gdyby film nakręcili Japończycy. Oni potrafią zbudować napięcie bez konieczności wyrzucania nam na ekran straszliwych masek wyimaginowanych potworów czy duchów. Faktycznie kilka scen spowodowało u mnie prąd na końcu języka jednak historia jest co nieco naciągana, a i sam las nie został w pełni wykorzystany. Mamy tu opowieść o bliźniaczkach - prawie identycznych. Prawie bo jedna z nich w dzieciństwie zobaczyła coś czego nie widziała druga. Ten widok wpisał się traumą w jej późniejsze życie pełne  smutku i antydepresantów. W poszukiwaniu wewnętrznego spokoju wyjechała do Japonii uczyć tamtejsze dzieci angielskiego. Tam podczas wycieczki na Fuji zeszła ze ścieżki i zaginęła w tytułowym lesie.

Jak to w przypadku bliźniaczek bywa druga z sióstr czuje, że pierwsza ma kłopoty ale nadal żyje i udaje się do Japonii by ją odnaleźć. Postanawia poszukać siostry w lesie i ...

Zakończenie filmu,  mnie starego weterana filmu grozy zaskoczyło, a to plus. Szkoda, że całość była pokazana w zbyt amerykańskim stylu, który  w horrorach często drażni. Podobał mi się natomiast dźwięk, którym twórca  sprawnie budował napięcie w kolejnych scenach. Sam film mogę spokojnie ocenić na trójkę z plusem w pięciostopniowej skali czyli pieniądze wydane na kino w zasadzie nie poszły na marne.

Tagi: film horror
11:34, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
piątek, 12 czerwca 2015

Glamour - miejsce do którego chce się wracać. Tak na swojej stronie internetowej reklamuje się urocze miejsce w Wielkopolsce. Obowiązki zawodowe rzuciły mnie kilka tygodni temu do Krainy Podziemnej Pomarańczy, a firma zafundowała mi pobyt w Instytucie Glamour. Hotel i restauracja w Przeźmierowie zgodnie z nazwą mnie zauroczyły, a ewentualna kolejna delegacja będzie bardziej przyjemnością niż obowiązkiem.

potrawy z restauracji Glamour

Z racji tego że prowadzimy blog kulinarny, a na hotelarstwie się znam co najwyżej jak perfekcyjna pani Rozenek, skupię się przede wszystkim na jedzeniu. Powiem krótko - było pysznie. Dla tak dobrych pierogów z gęsiny i odrobiny wędzonego sera czy doskonałego schabowego z kostką, kapustą i ziemniaczkami w koperku, warto się tam wybrać. Nawet tradycyjny porządny rosół był podany tak, że postanowiłem odtworzyć go w domu. Pyszny warzywny "makaron" zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Takie połączenie domowej kuchni z nowatorskim dodatkiem.

potrawy z menu Restauracji Glamour

Menu  jak przystało na dobrą restaurację krótkie i spójne. Do restauracji można się wybrać całą rodziną bo karta oferuje także potrawy dla naszych pociech. Weganie także znajdą w menu coś dla siebie, a to wcale nie jest takie łatwe w polskich restauracjach.

potrawy z restauracji Glamour

Bez ogródek mogę napisać, że czułem się tam jak w domu. Piękny, stonowany wystrój bez zbędnych bibelotów. Duże okna więc w restauracji jasno i przyjemnie. Nawet przez chwilę nie poczułem nieprzyjemnych zapachów z kuchni co niestety nie jest rzadkością w polskich restauracjach. Dobre jedzenie nie smakuje gdy wokół unosi się zapach oleju lub starych patelni. Miejsce jest doskonale przygotowane do rodzinnych wizyt czy uroczystości. Widać tam dużo kobiecej ręki z dobrym gustem. Obsługa miła, uśmiechnięta - widać, że lubią w Instytucie pracować i tworzyć dla gości rodzinną atmosferę.

potrawy z restauracji Glamour

 

Miałem okazję  podpatrywać panią fotograf robiącą zdjęcia do nowego menu restauracji. Niestety sam nie zabrałem aparatu i to był błąd bo miałbym co fotografować. Jedzenie jest bowiem pięknie podane. Na moją prośbę restauracja udostępniła mi zdjęcia potraw więc z przyjemnością je Wam prezentuje.Instytut Glamour sprezentował też dla naszych czytelników mały prezent - taką zachętę do odwiedzenia tego uroczego miejsca. Znajdziecie na naszej Facebook'owej stronie pytanie, dzięki któremu jedno z Was  otrzyma zaproszenie o wartości 100 zł do restauracji Instytutu Glamour.

potrawy z restauracji Glamour

Zbliża się okres wakacyjnych podróży, a Przeźmierowo leży na drodze do Berlina tuż obok poznańskiego lotniska i góra 15 minut szybkim samochodem od centrum Poznania. Jak się człowiek uprze to i autobusem zajedzie z poznańskich Ogrodów :D Wiem bo z racji innej pasji związanej z koleją wybrałem się na delegację pociągiem.

potrawy z restauracji Glamour

Pozostawiam Was z pięknymi zdjęciami potraw, które znajdziecie w menu restauracji i zapraszam na nasz facebookowy fanpage po zaproszenie do restauracji.

potrawy z menu restauracji Glamour

 

sobota, 16 maja 2015

Internet zalany jest różnorodnym spamem próbującym wyciągnąć od nas dane osobowe, numery telefonów, emaile by potem korzystać z nich w celach reklamowych lub sprzedawać kolejnym firmom. Krótko mówiąc trzepać przysłowiową kasę na naszej naiwności lub braku roztropności. Jak świat światem jeden drugiego nabija w butelkę czyniąc własne życie bogatszym, choć niekoniecznie lepszym.

Często dostajecie informację od znajomego z FB, że rozdają "ajfony" lub znają świetny sposób na doładowanie telefonu? Nie gniewajcie się na niego. Stał się ofiarą specyficznego spamu. W prywatnej wiadomości poinformuj go o tym bo nawet nie zdaje sobie sprawy, że stał się pionkiem na spamerskiej planszy. Warto też użyć antywirusa do skanowania tablicy na FB. Z tego co pamiętam Norton coś takiego oferuje.

Oczywiście cała afera na waszej tablicy to tylko i wyłącznie nierozważnego znajomego wina. Naiwność lub brak rozwagi nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności. W dzisiejszych czasach beznamiętne klikanie, akceptowanie dziwnych zaproszeń lub zgoda na publikowanie w swoim imieniu przez podejrzane aplikacje, to jak otwarcie na oścież drzwi dla oszusta lub złodzieja. Zaprosiłeś? Nie płacz, że wszedł i ukradł.

Niebezpieczeństwa czyhają na naiwnych także w innych miejscach sieci. Często też przekładają się już na realne koszty lub niebezpieczeństwa utraty danych osobowych.

...a wszystko w niewinnie wyglądających reklamach:

jak oszczedzać prąd

Powyższy obrazek to screen znanego portalu informacyjnego. Dla nich wstawienie reklamy z oszustwem to tylko zysk. Nie mają obowiązku kontrolować co promuje reklamodawca, byleby zdjęcie reklamy lub sama reklama nie naruszało przepisów. Tak więc osoba czy firma (w tym przypadku międzynarodowa o czym za chwilę) może bez problemu zastawić pułapkę na potencjalną ofiarę.

"Płacę za prąd 3 razy mniej!"

Ja też chcę płacić mniej więc wchodzę:

jak oszczędzać prąd

Blog... ludzie ufają blogerom czasami bardziej niż poczytnym portalom. To wiedzą wszyscy. Firma pragnąca podzielić się z nami swoją wiedzą w temacie oszczędności prądu też wie. Blogów zachwalających produkt jest więc kilka. Pewno kilkanaście. Na potrzebę wpisu znalazłem sobie jeszcze jeden:

jak oszczędzać prąd

Mamy więc uznanego w środowisku elektromontera 6-tej kategorii (?!) Szóstka jest wysoko więc ufam mu bezgranicznie. Mamy elektryka co w zawodzie całe życie ludziom prąd przynosił - chłop zna się przecież na rzeczy.

Fachowcy opowiedzą nam jak to z pomocą prób, błędów, ciężkich porażeń prądem lub odrobiną magii obudzili się w doskonałym świecie z tajemniczym urządzeniem oszczędzającym za nas prąd. Nazwa piękna i taka amerykańska: ELECTRICITY SAVING BOX ... tylko brać. Na głównej stronie handlującej marzeniami piękny pan z fotoszopa pokazuje nam  obiekt naszych snów. Odliczany na stronie czas promocji, komentarze zachwyconych klientów... same stare tricki wynalezione jeszcze w epoce handlarzy domokrążców.

Powiem szczerze nie wiem jak trzeba być naiwnym by dać się złapać? Próbować to kupić lub chociaż zostawić im numer telefonu. Jednak rozmach firmy wskazuje, że sporo jest w świecie potencjalnych ofiar. Wspomniane wyżej blogi to klony takich samych portali w innych krajach bloku wschodniego:

oszczdzaj_prd_4

...czy trzeba dalej drążyć temat? Myślę, że tyle wystarczy. Nie dajcie się nabijać w butelkę cwaniakom.

PS. specjalnie nie linkowałem do opisywanych stron. Jak się kto uprze to sobie znajdzie. Po co mam oszustom robić klikalność z naszego uczciwego bloga.


sobota, 04 kwietnia 2015

życzenia świąteczne

Życzą Wam drodzy czytelnicy Aneta, Adam, Wiktoria i Dawid

 

 

 

 


10:26, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
środa, 31 grudnia 2014

Koniec roku i początek nowego zachęca do przeprowadzania różnych analiz tego co nam się udało przez kończący się rok osiągnąć. W życiu prywatnym członków naszej rodziny wydarzyło się kilka przyjemnych i kilka smutnych rzeczy ...ale ja nie o tym.

Istotną rolą każdego bloga jest zadowolenie odwiedzającego. Czy nam się udało? Kilkadziesiąt tysięcy wejść na nasze przepisy, a przede wszystkim częsty Wasz powrót po kolejne, daje mi prawo napisać: udało się.

Patrząc z boku na mój blog widzę to co kiedyś sobie zaplanowałem. Sporo rzeczy  pojawiło się za namową jego czytelników. Przydatna w tym temacie okazała się ankieta, którą kiedyś przeprowadziłem, a także dziesiątki maili z pomysłami lub poradami od Was drodzy czytelnicy. Szersze archiwum wspomogło niedomagającą często bloxową wyszukiwarkę. Staram się na bieżąco zmieniać przepisy w "polecankach" by współgrały z tym czego najczęściej ludzie szukają w wyszukiwarce Wujka Googla ale także z sezonem, który w danej chwili mamy.  Sądzę, że układ reklam który wypracowałem jest optymalny i nie przeszkadza Wam w korzystaniu z tego miejsca. Nigdy nie pojawią się na blogu reklamy znane z portali w postaci upierdliwych okienek czy banerów zasłaniających treść, po którą czytelnik na naszego bloga wszedł. Nie cierpię tego, a używać różnych programów blokujących po prostu nie lubię. Reklama jest częścią strony i ma ją w pewien sposób uzupełniać.

Jedno nad czym boleję i czego nie udało mi się znacząco poprawić w kończącym się roku to komentarze. Wyłączyłem bloxowy system komentowania z powodu wszechobecnego SEO spamu i zamontowałem popularny w sieci Disqus. Niewiele to jednak pomogło i nadal nie mam pojęcia jak przekonać Was do większej aktywności. Trzeba będzie sprezentować sobie chyba jakiś profesjonalny poradnik - na przykład Kominka -  bo najwyraźniej robię coś nie tak.

Czy jest coś jeszcze co mi się w naszej stronie/blogu nie podoba? Mnóstwo rzeczy. Niestety na większość nie mam wpływu będąc uczestnikiem blogowej platformy. Może przyszła pora na przeprowadzkę do własnego M1? Z każdym miesiącem statystyki i ich skrzętna analiza pokazują mi, że nadchodzi czas by to zrobić.

Sieć pełna jest portali skupiających blogerów kulinarnych i udział w takich "przedsiębiorstwach" może blogowi pomóc. Muszę przyznać, że portale typu durszlak, mikser etc. generują spory ruch na blogu i nasza współpraca układa się całkiem dobrze. Z analizy statystyk jasno wynika, że w zeszłym roku najlepiej nasz blog reprezentował w Sieci ... durszlak - dał nam 46% wszystkich wejść. Drugi w kolejności mikser przyprowadził w nasze skromne progi prawie 14% czytelników pragnących poznać przepis na to czy tamto. Portal znajdzprzepisy zamieniony w ciągu roku na mytaste  wypromował nas u prawie 13% (suma wyników obu portali) czytelników przeganiając zwykłe wyszukiwania w wyszukiwarce Googla o kilka procent.  Wyniki powyższe dają coraz mocniejsze podstawy do podjęcia decyzji o przejściu na własną domenę. Muszę to przemyśleć tym bardziej, że blox dość znacząco się zmienia i nie wszystko mi się w tym podoba. Obawiam się, że za kilka chwil to co przez kilka lat starannie wypracowałem zastąpi jakiś ogólny szablon gdzie co najwyżej zmienić sobie będzie można kolor czcionki...

Czy na czymś się w kończącym roku zawiodłem? Tak. Facebook okazał się mało znaczącym dla bloga dodatkiem. Powiem szczerze cieszył mnie wzrost polubień naszego fanpage'u ale nie przekłada się on w ogóle na wzrost odwiedzin z tego portalu społecznościowego. Rzekłbym nawet, że ruch z facebooka jest żenująco niski i oscyluje na granicy błędu statystycznego. Wpłynęła na to zapewne polityka firmy Zuckermana, która sporo zmieniła w zasadach wyświetlania postów na Waszych tablicach. Według mnie na gorsze. I dla nas i dla Was. Sam wkurzam się gdy omijają mnie ciekawe rzeczy dziejące się u moich znajomych czy na polubionych przeze mnie stronach, których nie stać na płatną promocję. Polecam więc zapisać się na newsletter mailowy bo on spowoduje, że na bank nie ominie Was nowy przepis bądź wpis.

...

Plany na 2015 mamy dość urozmaicone. W międzyczasie powstał nowy blog dotyczący makiet kolejowych i wszystkiego tego co związane jest z moją całkiem nową pasją - modelarstwem. Na pewno poprawi się jakość naszych zdjęć bo św.Mikołaj w tym roku trafił wreszcie z prezentem. Mamy też plan zaistnienia na portalu YouTube gdzie chciałbym prezentować krótkie video  uzupełniające to co mamy na blogu już spisane.  Powinno pojawić się sporo nowych przepisów na pyszne domowe jedzenie i na pewno więcej zdjęć z naszych rodzinnych wypraw w plener.

...ehmmm... chyba starczy jak na jeden wpis kończący rok. Rozpisałem się tak, że pewnie mało kto wytrwał do życzeń noworocznych :)

W imieniu mojej rodziny i swoim życzę Wam wszystkim szczęśliwego nowego roku 2015 by spełniały się Wasze marzenia i plany zawodowe. By nowy rok przyniósł też nową nadzieję na lepsze życie Wasze i Waszych rodzin.

pozdrawiamy

Adam, Aneta, Wiktoria i oczywiście Dawid

 

11:25, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
środa, 24 grudnia 2014

Mija kolejny rok prowadzenia bloga i udostępniania Wam przepisów na pyszne domowe jedzenie, które przyrządzamy na nasz rodzinny stół. Mija też kolejny rok gdy zanudzam Was swoimi przemyśleniami na temat życia codziennego ale i czasami podnoszę ciśnienie kontrowersyjnym tematem. Lubię prowadzić to miejsce więc zbliżający się Nowy Rok będzie pewnie równie owocny jak mijający.


Z okazji zbliżających się ... a w zasadzie już dzisiaj rozpoczynających... Świąt Bożego Narodzenia chciałbym w imieniu swoim i całej mojej rodziny życzyć Wam spełnienia marzeń oraz przede wszystkim dużo zdrowia. Niech świąteczny czas pozwoli Wam nacieszyć się rodziną, ciepłym domem i pełnym stołem.

 

PS ...i coś dla naszych śląskich czytelników, których mamy przecież sporo w ich pięknej gwarze:

Winszuja, coby Wōm nowo porodzōny Pōnbōczek błogosławiyli. Cobyście nŏdli mocka gyszynkōw pode krisbaumym. Mandle ze makōwkōw niy stanyły we gŏrdzielu. Coby te świynta bōły richtig czasym spyndzōnym do kupy ze familijōm.

 

pozdrawiamy

Adam, Aneta, Wiktoria i Dawid

20:09, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6