| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Tagi

Ostatnie komentarze

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl Mikser Kulinarny Odszukaj.com
zBLOGowani.pl
Top Blogi
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy
Najlepsze Blogi

Skorzystaj i Ty:

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: szczepienia

wtorek, 05 czerwca 2012

Sporo słyszę ostatnio o szkodliwości szczepień naszych dzieci. Powiem szczerze łatwiej zaufam lekarzowi niż osobom często histerycznie opowiadającym o szkodliwości szczepień. Dużo się ostatnio organizuje grup dyskusyjnych w tym temacie. Część z rozmówców pochyla się z troską oraz z rozsądkiem nad problemem  i to mi się akurat podoba. Jednak cześć z dyskutantów wykazuje cechy fanatycznych wojowników o likwidację szczepień obowiązkowych i to już mi się podoba znacznie mniej.

Szczepienia obowiązkowe uratowały ludzką populację i spowodowały, że większość chorób likwidujących od lat miliony istnień ludzkich w tym noworodków, tkwi w uśpieniu. Przeciwnicy szczepień w dość populistycznym i demagogicznym tonie straszą i to dość skutecznie. Niestety mimo swoich zapewne dobrych chęci mogą spowodować wiele szkód, za które już odpowiedzialności ponosić nie będą. Jest to więc działanie nie tylko szkodliwe ale wręcz ociera się o łamanie prawa. Czy organizacje walczące ze szczepieniami odpowiedzą za śmierć dziecka spowodowaną brakiem podstawowego szczepienia? Nie. Czy chłopiec, który utraci płodność z powodu przebycia świnki z komplikacjami może liczyć na pomoc tych, którzy spowodowali, że jego matka wolała zapłacić karę w sanepidzie wystraszona potencjalnym autyzmem lub śpiączką i nie zaczepić syna? Też nie. Czy zachorowanie dzieciaka na chorobę Heinego Medina obudzi sumienia tych, którzy namówili jego rodziców na bunt w sprawie obowiązkowego szczepienia? Oni tego nawet nie zauważą.

W zasadzie słuchając argumentów zwolenników likwidacji szczepień winniśmy zrezygnować całkowicie z medycyny konwencjonalnej. Takie propozycje wyczytałem na stronie dziecisawazne.pl. Przykładowo szczepienia winniśmy zastąpić:

  • leczenie kon­stytucjonalne rodziców przed poczęciem, a ostatecz­nie matki pod­czas ciąży
  • w razie potrzeby kon­stytucjonalne leczenie dziecka
  • długie kar­mienie piersią
  • stabilna, spojona miłością rodzina
  • właściwa dieta
  • higiena życia (zwłaszcza codzienna dawka ruchu na świeżym powietrzu)
  • unikane nagłych zmian zwłasz­cza we wczesnym dzieciń­stwie (żłobek, przed­szkole, prze­prowadzki, zmiany szkoły, itp.)
  • hartowanie klimatyczne (wiosenny pobyt np. nad Bałtykiem)
  • przy osłabionej odporności można stosować tzw. „naturalne szczepionki”. - czytaj dalej

 

Autor tych bzdur podpisując się lekarz medycyny stara się wytworzyć  wrażenie iż jest osobą wiarygodną w tym co mówi. Sporo osób jest więc w stanie uwierzyć w to, że tak można działać dla dobra ich dziecka. Tylko czy ta pani poniesie konsekwencje gdy idąc za jej radą będziemy się starać chronić nasze dzieci z pomocą ciepła rodzinnego i wiosennych wakacji na morzem, a dojdzie do tragedii? Nie, ta pani łatwo umyje ręce gdy padną takie zarzuty. Jednak nadal będzie propagować swoje niebezpieczne i szkodliwe teorie bez jakiejkolwiek kontroli w ramach wolności słowa.

Każdy jeden lek czy szczepienie grozi konsekwencjami. Wystarczy spojrzeć na ulotkę prostego leku od bólu głowy czy zwykłej aspiryny by dowiedzieć się rzeczy, które zjeżą włos na karku. Wylewy krwi do mózgu, śpiączki, nieodwracalne uszkodzenia nerek i wiele innych potencjalnie śmiertelnych zagrożeń czyha na nasze organizmy. Czy z tego powodu powszechna jest rezygnacja z dobrodziejstw tychże środków chemicznych? Nie. Podejmujemy ryzyko zażywania chemicznej mieszanki by ukoić nasz ból lub zapobiec powikłaniom.

Tak samo wygląda sprawa szczepień. Wprowadzanie do organizmu (dodajmy, że młodego i bezbronnego)  słabych form wirusów jest potężnym ryzykiem. W każdej chwili może dojść do tragedii i wszyscy powinniśmy być tego świadomi. Jednak ryzyko, że nieszczepiona choroba rozwinie się w społeczeństwie ponownie i spowoduje skutki jest dalece bardziej niepokojące.

Przyglądając się dyskusjom w sprawie szczepień trafiłem na profesor Marię Dorotę Majewską i jej otwarty konflikt z PTW (Polskie Towarzystwo Wakcynologii). W swoich wyjaśnieniach pani profesor zaprzecza jakoby jej działania prowadzić miały do likwidacji szczepień ochronnych także tych obowiązkowych. Pani profesor walczy o zmiany, które i ja popieram.

  • wyeliminowanie wszystkich szczepionek z thimerosalem;
  • zrezygnowanie ze szczepienia noworodków szczepionkami Wzw B (szczepienie tylko noworodków z grupy wysokiego ryzyka, czyli od matek zakażonych żółtaczką). Zaoszczędzone na tych szczepionkach pieniądze przeznaczyć na higienę szpitali, by nikt się w nich nie zarażał.
  • zrezygnowanie ze szczepienia noworodków BCG (stosować tylko u dzieci z regionów, gdzie odsetek chorych na gruźlicę wynosi powyżej 40 na 100 000);
  • w pozostałej grupie dzieci rozpoczęcie szczepień od 4 miesiąca życia;
  • zrezygnowanie ze szczepionki krztuścowej pełno komórkowej;
  • zrezygnowanie z podawania więcej niż trzech rodzajów szczepionek w jednym dniu;
  • zrezygnowanie z podawania szczepionek zawierających żywe wirusy lub podawanie ich pojedynczo w bezpiecznych odstępach czasu;
  • udostępnienie szczepionek mono walentnych;
  • zobowiązanie szczepiącego lekarza do przeprowadzenia wstępnego wywiadu z rodzicami odnośnie alergii, astmy i innych chorób typu autoimmunologicznego oraz powikłań poszczepiennych u członków rodziny, co pozwoli przewidzieć, czy u danego dziecka mogą wystąpić groźne reakcje poszczepienne. Takie dziecko powinno mieć opracowany indywidualny, bardzo ostrożny program szczepień;
  • zobowiązanie szczepiącego lekarza do monitorowania stanu zdrowia dzieci po szczepieniach, by w porę uchwycić stany zagrażające życiu lub zdrowiu dziecka;
  • stworzenie narodowego programu obowiązkowej rejestracji powikłań i zgonów poszczepiennych. - czytaj więcej

 

Trudno się nie zgodzić z powyższymi zaleceniami posiadając nawet niewielką wiedzę w temacie szczepień. Opisanie przez profesor problemów, a także pomysły na racjonalizację systemu szczepień daje do myślenia. Wiąże się to z ogromnymi kosztami co w dzisiejszych czasach kryzysu finansowego nie jest mile widziane. Jednak czy nie powinniśmy ponieść ciut większe koszty za cenę zdrowia naszych dzieci?

W sprawie szkodliwości szczepień mam swoje zdanie i raczej się nie zmieni. Nasza położna dość ładnie nam wytłumaczyła na jakiej zasadzie działa system obowiązkowych i nieobowiązkowych szczepień ochronnych. Wynika  z tego jasny wniosek: rozsądek. Jak w każdej dziedzinie życia stosujmy zasady zdrowego rozsądku. Nie dajmy się manipulować maniakom likwidacji szczepień i szukającym także w tej dziedzinie apokaliptycznych teorii spiskowych. Jednocześnie nie dajmy sobie wciskać kitu firmom farmaceutycznym próbującym w nasze dzieci pchać za ciężkie pieniądze tony rtęci i niepotrzebnych nikomu szczepionek w ramach czysto komercyjnej działalności biznesowej. Wymuszajmy działalnością społeczną na naszych władzach konieczne zmiany, które spowodują, że szczepienia będą bezpieczne, a niebezpieczni według mnie zwolennicy ich likwidacji utracą pożywkę do siania niepokoju społecznego.


wtorek, 27 grudnia 2011

Impreza Wiktorii, o której piszę w "Strefie Siostry"  , odbyła się  trochę w cieniu kłopotów Dawidka. 1,5 tygodnia wcześniej Felek zaliczył szczepionkę przeciwko odrze i reakcja na ów zabieg była niestety taka jak się spodziewaliśmy. Katar , kaszel - przeziębienie. Wiktoria też w tym okresie zaczęła podłapywać pierwsze , na szczęście pierwsze , jesienne osłabienie odporności i ona również zaliczyła wizytę u pani doktor. Pierwsza wizyta dwa dni po szczepieniu Felka zakończyła się optymistycznym - nie jest źle. Jednak dwa dni później objawy zaczęły się nasilać i pojawiło się ropienie oczek co było dla nas zaskoczeniem. Doktor google i czasopisma pogłębiły jedynie owe zaskoczenie - klasyczne objawy odry.
 
Nie muszę chyba tłumaczyć naszego niepokoju. Wizyta u lekarki jednak nas uspokoiła. Odrę raczej wykluczyła jednak z racji tego że usłyszała pierwsze zmiany na oskrzelach zapisała antybiotyk w zawiesinie i antybiotykowe krople do oczu. nauka na przyszłość ? Rodzicu , doktor Google nie jest dobrym lekarzem - pamiętaj o tym bo szkoda Twoich nerwów.
 
O ile z oczkami po kilku dniach mieliśmy spokój o tyle zawiesina Felkowi nie odpowiadała. Usuwał ją z organizmu bardzo szybko i na swój sposób efektownie. Tym samym zmuszeni zostaliśmy przez Niego do zastosowania zastrzyków. Och ten biedny felkowy tyłek. Kiedyś już zaliczył długą serię zastrzyków i żal nam go było okropnie. Zastrzyki przyniosły także efekt uboczny w postaci temperatury. Było nie było lepsze leczenie się organizmu wymaga podwyższonej temperatury jednak dla każdego chyba rodzica gorączka u malucha to dodatkowy stres. Dla nas też to była stresogenna reakcja felkowego układu odpornościowego.
 
Dzisiaj już jest w miarę ok. Nos się uspokoił i nie produkuje już felkowego kisielu , a kaszel Młodego już nie dopada w nocy jak to było przez dobry tydzień. Sporo nocy bez snu było dla nas dodatkową uciążliwością  i dodatkowym generatorem stresowych sytuacji. Jako tako daliśmy sobie  z tym radę choć bywało ostro między Mamuśką a Ojcem :)
 
ech...gdyby się dało to całe te Felkowe choróbsko bym na siebie wziął. Żal patrzeć na dzieciaka jak się męczy choć nie powiem - syna mam dzielnego i choroby swoje znosi jak japoński samuraj :) ...to już Ojciec jest podczas nawet drobnych dolegliwości bardziej zmierzłą jednostką od naszego roczniaka :)

...a że na choroby najlepsza muzyka małe co nieco z felkowej listy przebojów.

10:54, srk76 , Strefa Felka
Link