| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi

Ostatnie komentarze

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl Mikser Kulinarny Odszukaj.com
zBLOGowani.pl
Top Blogi
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy
Najlepsze Blogi

Skorzystaj i Ty:

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: reklamy telewizyjne

wtorek, 16 kwietnia 2013

Od jakiegoś czasu przed lub po większości programów czy filmów pojawił się tajemniczy napis "audycja zawierała lokowanie produktu". Product placement - bo tak się z angielskiego nazywa nowa praktyka twórców audycji telewizyjnych  przy współpracy z producentami lokowanych produktów rozrosła się ponad miarę. Szczególnie problem ów jest widoczny w stacji TVN.

Galeria Mleczki

"Wśród sceptyków dopuszczalności stosowania product placement pojawiły się głosy, iż lokowanie produktu znacząco wpłynie na wartość artystyczną audycji audiowizualnych, a także może sprzeciwiać się wolności twórczej poprzez nadmierną ingerencję." - prawo.rp.pl

Nie mylili się wyżej wspomniani sceptycy. Coś co już i tak dla wielu było żenujące teraz stało się nieznośne do potęgi. Reklama może i jest dźwignią handlu ale rozsądek jest doskonałym bezpiecznikiem. TVN postanowił tylko dźwigać handel nie zważając na to, że mu wszystkie bezpieczniki powoli ze skrzynki wywala.

Spójrzmy  na kilka programów wspomnianej stacji. Ugotowani.pl - jakość tego programu, porównując do wcześniejszych serii, poleciała na łeb. Dobór uczestników nie ma już chyba nic wspólnego z  tym co prezentowało się w pierwszej serii. Lokowanie produktów tylko ten lot  przyspiesza. Gotujący uczestnik programu "podkreślający" swoją potrawę przyprawą w proszku pełną chemii, substancji konserwujących w dobie powrotu kuchni do samych korzeni, jest przykładem żenującym. Do podkreślenia smaku potrawy wystarczy sól i naturalne przyprawy bez tablicy Mendeleyewa w swoim składzie. To jak gotowanie rosołu na kostkach drobiowych. Można? Można ale żeby się tym zachwycać i promować w TV? 

Drugi z brzegu program - Rewolucje Kuchenne Magdy Gessler. Faktycznie kuchnia Magdy Gessler przechodzi istną rewolucję dzięki gumom do żucia po posiłku i mieszankom przypraw głównego sponsora. Nie zapomnę jak pani Magda się speszyła gdy jedna z uczestniczek programu zeszłorocznej serii - wspaniała Gruzinka prowadząca restaurację w Warszawie - podała jej naturalną przyprawę z własnej hodowli. ...a tu dupa jakby powiedziało Serce z reklam Telekomunikacji. Trzeba było w zgodzie ze sponsorem użyć produktu nieporównywalnie gorszej jakości. Doskonała restauratorka miała problem z wyborem - prawdziwego smaku lub narzuconej z góry w ramach product placement suszonej przyprawy. Pieniądz jednak zabił smak... pani Magda wiele w moich oczach wtedy straciła. Zamiast promować naturalne przyprawy i ich oczywiste zalety wolała wypełnić umowę sponsorską.

Podobne frustracje widzę w kuchni Michel "Oddaj fartucha" Moran gdy musi sypać suszony majeranek z torebki gdy tuż za nim pyszni się w donicy zielone, świeże i doskonałe zioło. Takie gwiazdy patelni jak Gessler czy Moran  proceder lokowanie produktu musi boleć ...oj musi...

Wróćmy do wspomnianego wyżej cytatu: "...lokowanie produktu znacząco wpłynie na wartość artystyczną audycji audiowizualnych, a także może sprzeciwiać się wolności twórczej poprzez nadmierną ingerencję." Czy mogę się  z tym nie zgodzić? Wręcz muszę i nie mam z tym problemu.

Problem mają osoby godzące się na wybór między swoją wartością wypracowywaną przez lata, a dobrem wspólnym producenta programu i producenta lokowanego produktu.

BTW dobór opisanych programów dość naturalnie wiąże się z tematyką bloga. Takich kwiatków znajdujemy więcej...coraz więcej. Lokowanie produktu zalało każdy jeden segment telewizyjnych programów.





sobota, 26 maja 2012

Rozwój Młodego przerasta nas jako rodziców. Dopiero co tuliliśmy do serca maleńki cud miłości by w mgnieniu oka poznać małe diable rogate jak nie z tego świata. Żywą iskrę tylko marzącą o tym by doprowadzić nasze umysły do eksplozji i do stanu porównywalnego z głęboką psychozą. 

Takie nasze domowe MMA:

Dawid vs Siostra
Dawid vs Sunia
Dawid vs komoda
Dawid vs komputer
Dawid vs telewizor

...co rusz mamy do czynienia z kolejną walką na ringu domowym. Wszelkie drobne rzeczy użytkowe trafiają coraz wyżej. Coraz mniej jest miejsc w tym domu niedotkniętych stopą i nieodnalezionych ciekawskim okiem Felka. Dawid opanował do perfekcji zdolność własnej koncentracji i wykorzystywania naszej nieuwagi. 24h na dobę minus czas na sen, dziecko nasze koncentruje się na kolejnym psikusie. Nic nie można zostawić na widoku i w zasięgu Felka bo czujne oko malca nie dość, że potrafi w mig wypatrzeć pozostawiony na stole telefon lub długopis, to posiadł tajemną wiedzę nadpamięci. Młody dokładnie potrafi zapamiętać najdrobniejszy szczegół i w odpowiednim momencie go wykorzystać. Ledwo półtoraroczny bąbel widząc , że z pokoju Siostry wychodzi rodzic już wie, że na biurku mogła zostać w jego zasięgu myszka komputerowa. Nie zdąże dojść do przedpokoju gdy słyszę już charakterystyczne klikanie i szuranie sprzetu po blacie biurka. Dawid zapamiętał także mój czas reakcji na ten dźwięk. Zanim dobiegnę z powrotem do pokoju on już grzecznie pali janka przy łóżku, a jedynie dziesiątki otwartych okienek na monitorze dają mi znać o hakerskich próbach syna. To nie koniec...

Dawid wie, że sprawdzenie czy jego zabawy przy kompie nie uczyniły szkód chwilę trwa, więc dziarskim krokiem udaje się do pokoju gdzie prawdopodobnie pozostał w jego zasięgu telefon. Zanim się ktoś z nas się zorientuje, Młody już tkwi w telefonicznym internecie lub wysyła esemesa do ciotki Agnieszki. Wiedząc o tym nauczyliśmy się telefon kłaść wyżej niż Dawid może sięgnąć. Czyszcząc komputer po dawidowej hakerce śmiejemy się w duchu z reakcji młodego na brak telefonu na stole. Tymczasem Dawid śmieje się z naszej naiwności i braku wiary w jego możliwości kreacji kłopotów. Telefonu może nie ma ale jest:

-pilot do telewizora, którym można zrobić z telewizora cudowną zabawkę pełną przeraźliwie głośnego dźwięku.
-komoda pełna uprasowanej pościeli, którą można dokładnie opróżnić doprowadzając do płaczu Matkę niedawno ślęczącą kilka godzin przy żelazku i desce do prasowania.
-jest pstryczek od lampy, którym można wykonać festiwal światła.
-jest odkurzacz, który można wywlec i próbować podpiąć do prądu.
-jest dywanik który można wytrzepać z piasku i kurzu na środku pokoju.
-są szafki w kuchni, noże w szufladach...

...i wiele innych super zabawnych przedmiotów i miejsc, które można obrócić w perzynę...

Nasze życie zamieniło się w bieganie za Dawidem i pilnowanie by sobie nie zrobił w końcu jakiejś krzywdy. Jedynie reklamy potrafią zatrzymać to żywą iskrę na chwilę. Magiczne możliwości nowych iphonów, super wytrzymałe worki na śmieci, pożywne i zdrowe panierki chruperki i inne dobra konsumpcyjne są wstanie zatrzymać nasz dziecko i obniżyć jego poziom aktywności. Żyjemy więc od jednego bloku reklamowego do drugiego... dziękujemy ci telewizjo komercyjna za dziesiątki filmów reklamowych utrzymujących nas w jako takim zdrowiu psychicznym i fizycznym !