| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Tagi

Ostatnie komentarze

Reklama

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: edukacja

środa, 19 lutego 2014

W przypadku Wiktorii przedszkole było dla nas czymś oczywistym. W zasadzie to nawet jeśli byśmy chcieli jej  tej wątpliwej według mnie przyjemności pozbawić, to się najnormalniej w świecie nie dało. Oboje pracowaliśmy wtedy w miejscach gdzie rodzina i dzieci były dla pracodawców niezrozumiałym kaprysem. Przedszkole było jedynym ratunkiem. Czy przedszkole pomogło Wiktorii w życiu? Śmiem wątpić. Co najwyżej uodporniło ją na kilka chorób...

Ja przedszkola, do którego byłem jeszcze przed Stanem Wojennym mimo protestów prowadzany, szczerze nienawidziłem. Dość szybko uzmysłowiłem rodzicom, że ta pożal się boże państwowa przechowalnia dzieci  może mi jedynie zaszkodzić. Rodziców mam pojętnych więc bez żalu pożegnałem się z przedszkolnym więzieniem. Jeszcze długo później mijając w autobusie budynek przedszkola odwracałem od okna głowę z  obrzydzeniem.

Miałem do siebie żal, że Wiktoria trafiła w podobne miejsce mimo moich doświadczeń. Niewiele się bowiem zmieniło. Agresywne dzieciaki uczące się na młodszych i delikatniejszych rówieśnikach swoich przyszłych ról fanatycznych przywódców lub seryjnych morderców. Dziesiątki godzin spędzone w przychodni bo się bezmyślnym rodzicom wydaje, że to normalne przyprowadzać dzieciaka z gorączką i anginą do  zdrowych kolegów. Kłótnie na zebraniach kto ma rację, a kto jest buc bez pojęcia. Jakaś dziwna i niezrozumiała dla mnie rywalizacja kogo dziecko jest mądrzejsze, szybsze lub bardziej cacane.

Mamy okazję uchronić  Dawida przed  pierwszym etapem społecznego systemu wychowywania obywatela. No i mamy zgryz ... mimo wszystko poddać się presji i oddać  dzieciaka w ręce tych co ponoć wiedzą lepiej co dla niego będzie dobre? Czy może wypiąć się i odczekać do 6 roku, kiedy to już ustawa zmusi nas do przypięcia Młodego w ten specyficzny matrix? Ja wychowany bezprzedszkolnie nie mam żadnych problemów z życiem w tym naszym ludzkim stadzie więc czemu z nim miałoby być inaczej? Dawid nie jest dzieckiem skazanym na przedszkole ale gdzieś z tyłu głowy kołacze się natrętna myśl: a jeśli brak przedszkolnej edukacji pozbawi go czegoś co mogłoby mu jednak pomóc w dalszym życiu? 

PS ... system paradoksalnie pomoże nam w rozgryzieniu trapiącego nas problemu. Dostać się w dzisiejszych czasach do przedszkola to nie taka łatwa sprawa. Najwygodniej byłoby się nam rozwieść bo samotne matki mają podobno większą szansę na wylosowanie się w tej internetowej loterii jaka została  wymyślona. Filozofia dobrze zarządzanego Państwa - najpierw zlikwidować lub ograniczyć do minimum placówki, a potem kombinować z ręką w nocniku w jaki sposób chociaż części obywateli zapewnić dostęp do darmowych przedszkoli.

 

czwartek, 24 października 2013

raport Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw RodzicówMoje zdanie w temacie sześciolatków, które obowiązkowo mają być wysyłane do nieprzygotowanych na to szkół i w ręce nieprzygotowanych do to pedagogów, mogliście poznać we wpisie "Szkoła sześciolatków". Od tamtego czasu ruch społeczny pobudzony  bezmyślną decyzją władz, zebrał odpowiednią ilość podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum i przygotował raport "Szkolna rzeczywistość 2013/14" dostępny w tym oto pliku pdf.

Niestety dochodzą mnie słuchy, że marszałkini sejmu Ewa Kopacz zdjęła z porządku obrad głosowanie ws. wspomnianego referendum. Zrobiła to na wniosek posłów PO. Jak widać władza przestraszyła się konstytucyjnego przywileju obywateli jakim jest referendum.

Platforma Obywatelska już raz wyrzuciła do śmieci tysiące podpisów, które z własnej inicjatywy zbierała. Referendum ws. Jednomandatowych Okręgów Wyborczych nie odbyło się ponieważ cała dokumentacja "zaginęła" w parlamencie. Nic mnie tak nie denerwuje jak arogancja władzy. Władzy, którą wybraliśmy sami ale nad którą mamy ciągle konstytucyjną kontrolę i przed której złymi decyzjami możemy się bronić.

Nigdy nie ufałem zbytnio żadnym politykom ale tym wpisem chcę pomóc inicjatywie byłego członka PO - Jarosława Gowina. Zgromadzony wokół niego ruch społeczny wystosował list otwarty  do Marszałek Sejmu Ewy Kopacz i Posłów na Sejm RP: Chcemy referendum! , który w całej rozciągłości popieram.

"Z niepokojem przyjmujemy informację o zdjęciu z porządku obrad Sejmu głosowania w sprawie wniosku o referendum dotyczącego systemu edukacji. Komitet „Ratuj Maluchy” dokonał ogromnego wysiłku zbierając blisko 1 000 000 podpisów pod wnioskiem o referendum. Uważamy, że w tej sytuacji wniosek ten powinien zostać rozpatrzony przez Sejm bez zbędnej zwłoki. Nie widzimy racjonalnych powodów, by opóźniać głosowanie.

Apelujemy równocześnie do Posłanek i Posłów o głosowanie za przyjęciem obywatelskiego wniosku w sprawie referendum. Uważamy, że obowiązkiem parlamentarzystów, jako przedstawicieli Narodu, jest szanowanie woli obywateli, którzy wyrażają ją korzystając z przewidzianych Konstytucją mechanizmów. Chociaż różnimy się w podejściu do spraw, które mają zostać poddane pod referendum, łączy nas przekonanie, że decyzje w tych kwestiach Naród ma prawo podejmować bezpośrednio. Nie zgadzamy się, by 1 000 000 podpisów zebranych wysiłkiem tysięcy rodziców został wyrzucony do kosza."

Nie zgadzam się na przeprowadzanie ważnych reform społecznych bez odpowiedniego przygotowania. Niech politycy swoimi decyzjami najpierw doprowadzą placówki edukacji publicznej do standardów europejskich, a dopiero potem niech wysyłają do nich nasze dzieci na wzór bogatszych krajów. Osobiście mam dość przeprowadzanych w naszym kraju reform po łebkach, bez rzeczowej analizy możliwości ich wprowadzania i bez koniecznego przygotowania się na wprowadzane zmiany. Takie reformy kończą się później kompromitacją i kosztami społecznymi, które każdy z nas ponosi.

Wszystkich chętnych zapraszam na zalinkowaną wyżej stronę i złożenia podpisu pod Listem Otwartym. Znajdziecie się w doborowym towarzystwie ludzi, którzy mimo różnych poglądów politycznych potrafili się akurat w tej ważnej sprawie zjednoczyć.

 @edit

Sejm chyba zrozumiał swój błąd bo jednak w parlamencie właśnie teraz jest rozpatrywany obywatelski wniosek o podanie referendum: link do transmisji na żywo

piątek, 22 marca 2013

Byłem ciągle gdzieś obok dyskusji jaka się toczy w sprawie wcześniejszego wysyłania naszych dzieci do szkół. Teraz chcę to naprawić. Mój pogląd w tym temacie jest już ukształtowany dość dawno. Reforma edukacyjna wprowadzająca młodsze dzieci do szkoły to błąd tych, którzy ją popierają i perfidna gra tych, którzy ją wprowadzają.


Błąd pierwszych polega na zaufaniu, że taka decyzja stworzy w przyszłości silniejsze społeczeństwo  z dzieci poddanych testowi na samodzielność. Dorota Zawadzka - zwolenniczka tego pomysłu w swoim felietonie Test obiadu próbuje uświadomić rodzicom, że ich opór przed wysyłaniem młodszych dzieci do szkoły może mieć podłoże w psychologicznym strachu o to czy nasz maluch sobie poradzi w dzikim świecie przerażającej Podstawówki.

Zgadzam się z Supernianią w kilku kwestiach. Słynne ciamciaramcie, za które się pani Dorocie dostało na Facebook'u, czyli dzieciaki-ciamajdy rzeczywiście istnieją i trudno zaprzeczyć temu, że zawdzięczają to tylko i wyłącznie swoim rodzicom.

Dziecko jest jak tabula rasa. Jako dorosły jest  tym czym wypełnimy tą czystą kartę w dzieciństwie. Skoro od maleńkości chuchamy-dmuchamy nad naszymi pociechami, przesadnie pompując je toksyczną miłością, koniec końców kreujemy wspomnianą ciamciaramcię niepotrafiącą radzić sobie ze stresem, zmianą otoczenia czy podstawowymi umiejętnościami jak wiązanie sznurowadeł czy korzystanie z toalety. Ile jest wokół Was dzieciaków którym rodzice noszą plecaki lub podcierają nosek do samego gimnazjum dziwiąc się, że dzieciak kompletnie nie radzi sobie z problemami, które na niego czyhają w społeczności jaką jest Podstawówka, Gimnazjum czy wreszcie życie na swoim?

Dorota Zawadzka nie zauważyła jednak czegoś innego - polski system edukacji nie jest przygotowany na wprowadzenie sześciolatków do szkół. Polska szkoła ma zrujnowane fundamenty od 20 kilku lat. Zaczynając od jakości budynków, przez system programowy, na kadrze nauczycielskiej kończąc. Nie piszę tego jako teoretyk opierający swój pogląd na zwykłym widzimisie. Pisze to jako praktyk mający już jedno dziecka w podstawowej publicznej szkole całkiem sporego i dość bogatego miasta.

Produkcja bezwolnych przykręcaczy śrubek w fabrykach mi nie odpowiada. Pisałem o tym kiedyś w Edukacyjny sprint McPokolenia. W ten totalnie nieprzygotowany świat edukacji chcemy wprowadzać nasze rocznikowo szóste ale tak naprawdę  5 letnie maluchy. Nie jestem rodzicem produkującym ciamciaramcie ale nie uważam by Dawid był za niespełna 3 lata gotowy na  wkroczenie w świat szkolnej edukacji. Już Wiktoria będąc dzieckiem grudniowym czyli prawie o rok młodszym od innych 7 letnich rówieśników w roczniku, miała spore problemy z początkiem edukacji. Dawid - listopadowy jeszcze przecież 5 latek trafiający do histerycznej, źle zarządzanej jednostki samorządowej? ...nie może mi się to podobać. Jeśli uznam za 2 lata, że to jednak dobry pomysł to chciałbym mieć  możliwość posłania go do szkoły wcześniej rezygnując z przedszkolnej zerówki. Jednak nie zgadzam się na obowiązek i odebranie mi prawa decyzji w tak delikatnej sprawie.

Perfidną grę tych, którzy chcą sześciolatków wprowadzić obowiązkiem do szkół zna ten kto choć trochę interesuje się gospodarką i polityką. Myślicie, że władze chcą w ten sposób zadbać o rozwój i samodzielność naszych dzieci? Nie, powód jest banalny. Pieniądze. Chcą wprowadzić szybciej na rynek pracy kolejne pokolenia Polaków. Czarne scenariusze niżu demograficznego w Polsce skłoniły rządzących to tej przemyślanej strategii. W najbliższej przyszłości spadnie ilość pracujących, a wzrośnie ilość emerytów. Wprowadzenie kilku pokoleń wcześniej na rynki pracy ma zwiększyć ilość pieniędzy w ZUS, które złagodzą owe groźne zjawisko.

Z rozbrajającą szczerością mówił o tym z resztą Michał Boni:

"Sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby wcześniej kończyły edukację. To element polityki rynku pracy, bez tego nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury".

Reforma Sześciolatki do szkół to jeden z elementów mających nas zabezpieczyć na przyszłość. Instrumentalne wykorzystanie naszych dzieci w ten sposób mi nie odpowiada i dlatego wspieram inicjatywy takie jak:

Ratuj maluchy

Referendum edukacyjne "Ratujmy maluchy i starsze dzieci też!"

Do 1 czerwca należy zebrać 500tys podpisów co łatwe nie będzie ale nie jest niemożliwe. Pamiętajmy, że społeczeństwo obywatelskie powinno potrafić zaprotestować przeciwko głupim i szkodliwym działaniom władz. To, że w wolnych wyborach oddaliśmy władzę politykom nie oznacza, że mamy bezwarunkowo akceptować ich często kretyńskie decyzje. Niech wiedzą że nadal możemy mieć nad nimi kontrolę.

Podpiszcie petycję proszę...ratujmy nasze maluchy! ...a politycy niech szukają wspomnianych pieniędzy gdzie indziej.