| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi

Ostatnie komentarze

Reklama

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: telewizja

poniedziałek, 07 lipca 2014

Kuchenne rewolucje Magdy Gessler budzą co sezon sporo emocji. Szczególnie nieprzychylny polskiej restauratorce jest jak zwykle pospolity internet, który zjadł już wszystkie rozumy wujka Googla. Nie raz nie dwa słyszymy jak to restauracje poddane zmianom zaproponowanym przez panią Magdę giną na twardym rynku szybkich frytek, devolajów i kotletów z psa pomielanych z budą.

Podobnych kłopotów nie uniknęła brytyjska gwiazda kuchni i telewizji Gordon Ramsey. To właśnie programy "Kitchen Nightmares" z jego udziałem stoją za powstaniem dziesiątków tego typu show na całym świecie.

Portal plotkarski gazety.pl opublikował artykuł na temat kłopotów restauracji, które zostały poddane rewolucjom Ramseya. Brytyjski Dailymotion zebrał informacje na temat restauracji i oskarżył w pewien sposób jednego z najbardziej znanych szefów kuchni o doprowadzenie knajp do upadku. Rzecznik brytyjskiego kucharza i restauratora wysłał do mediów prosty komunikat, z którym nie sposób się nie zgodzić:

"Nie bierze się udziału w takim programie, jeśli posiada się dobrze prosperującą restaurację. Nie jest więc dużym zaskoczeniem, że lokale, które w ciągu 10 lat odwiedził Gordon, upadają. Gordon i jego zespół ekspertów zawsze dokładają wszelkich starań, aby pomóc danej restauracji. Zawsze z ogromnym zaangażowaniem podchodził do każdego przypadku, jednak to od właścicieli zależy, jak ich biznes będzie prosperował długoterminowo."

Nic dodać nic ująć. Z rodziną oglądamy "Rewolucje..." Magdy Gessler od początku. Zawsze największy wpływ na ewentualny sukces lub porażkę mają Ci, którzy o pomoc poprosili. Zasady prowadzenia dobrej knajpy są w zasadzie proste. Krótka karta by posiłki były świeże. Regionalne produkty i współpraca z lokalnymi producentami żywności. Jakiś kucharz z dobrym smakiem i doświadczeniem. I najważniejsze: goście to nie bydło, które można karmić tanią paszą. Raz i może się uda, jeśli klient nie jest nerwowy ale drugi raz już podłą kuchnię ominie i tyle z  biznesu.

Zasady proste ale wielu nawet tego nie potrafi zrozumieć. Ileż było odcinków gdzie właściciele obskurnych lub źle prowadzonych knajp zapraszali panią Magdę tylko po to by ją sobie potem wydrukować w menu, nakleić na brudną szybę i próbować zbić kapitał jedynie na jej popularności? Nadal podając śmierdzące zupy z byle czego i trując klientów chemią i najpodlejszej jakości żywnością... Magda Gessler była przez nich traktowana jedynie jako reklama na kilka chwil po emisji. Cała rewolucja brała w łeb bo wszystkie zasady zamiatano znów pod restauracyjny dywan i prowadzono lokal po swojemu. Pamiętacie knajpę pełną Ludwika XVI ale jedynie na folderach reklamowych lub niezapomnianą Anię z Zielonego Wzgórza? Przez te kilka sezonów przez ekrany naszych telewizorów przewinęło się sporo różnego typu cwaniaków chcących Magdą Gessler zakryć syf swoich pseudorestauracji i brak jakiegokolwiek uczciwego pomysłu na biznes.

Na szczęście było też sporo restauratorów potrafiących z telewizyjnego show wynieść kilka prostych zasad, które pomogły im wyprowadzić lokale na prostą. I za to pani Magdzie chwała.

Tagi: telewizja
15:05, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
wtorek, 16 kwietnia 2013

Od jakiegoś czasu przed lub po większości programów czy filmów pojawił się tajemniczy napis "audycja zawierała lokowanie produktu". Product placement - bo tak się z angielskiego nazywa nowa praktyka twórców audycji telewizyjnych  przy współpracy z producentami lokowanych produktów rozrosła się ponad miarę. Szczególnie problem ów jest widoczny w stacji TVN.

Galeria Mleczki

"Wśród sceptyków dopuszczalności stosowania product placement pojawiły się głosy, iż lokowanie produktu znacząco wpłynie na wartość artystyczną audycji audiowizualnych, a także może sprzeciwiać się wolności twórczej poprzez nadmierną ingerencję." - prawo.rp.pl

Nie mylili się wyżej wspomniani sceptycy. Coś co już i tak dla wielu było żenujące teraz stało się nieznośne do potęgi. Reklama może i jest dźwignią handlu ale rozsądek jest doskonałym bezpiecznikiem. TVN postanowił tylko dźwigać handel nie zważając na to, że mu wszystkie bezpieczniki powoli ze skrzynki wywala.

Spójrzmy  na kilka programów wspomnianej stacji. Ugotowani.pl - jakość tego programu, porównując do wcześniejszych serii, poleciała na łeb. Dobór uczestników nie ma już chyba nic wspólnego z  tym co prezentowało się w pierwszej serii. Lokowanie produktów tylko ten lot  przyspiesza. Gotujący uczestnik programu "podkreślający" swoją potrawę przyprawą w proszku pełną chemii, substancji konserwujących w dobie powrotu kuchni do samych korzeni, jest przykładem żenującym. Do podkreślenia smaku potrawy wystarczy sól i naturalne przyprawy bez tablicy Mendeleyewa w swoim składzie. To jak gotowanie rosołu na kostkach drobiowych. Można? Można ale żeby się tym zachwycać i promować w TV? 

Drugi z brzegu program - Rewolucje Kuchenne Magdy Gessler. Faktycznie kuchnia Magdy Gessler przechodzi istną rewolucję dzięki gumom do żucia po posiłku i mieszankom przypraw głównego sponsora. Nie zapomnę jak pani Magda się speszyła gdy jedna z uczestniczek programu zeszłorocznej serii - wspaniała Gruzinka prowadząca restaurację w Warszawie - podała jej naturalną przyprawę z własnej hodowli. ...a tu dupa jakby powiedziało Serce z reklam Telekomunikacji. Trzeba było w zgodzie ze sponsorem użyć produktu nieporównywalnie gorszej jakości. Doskonała restauratorka miała problem z wyborem - prawdziwego smaku lub narzuconej z góry w ramach product placement suszonej przyprawy. Pieniądz jednak zabił smak... pani Magda wiele w moich oczach wtedy straciła. Zamiast promować naturalne przyprawy i ich oczywiste zalety wolała wypełnić umowę sponsorską.

Podobne frustracje widzę w kuchni Michel "Oddaj fartucha" Moran gdy musi sypać suszony majeranek z torebki gdy tuż za nim pyszni się w donicy zielone, świeże i doskonałe zioło. Takie gwiazdy patelni jak Gessler czy Moran  proceder lokowanie produktu musi boleć ...oj musi...

Wróćmy do wspomnianego wyżej cytatu: "...lokowanie produktu znacząco wpłynie na wartość artystyczną audycji audiowizualnych, a także może sprzeciwiać się wolności twórczej poprzez nadmierną ingerencję." Czy mogę się  z tym nie zgodzić? Wręcz muszę i nie mam z tym problemu.

Problem mają osoby godzące się na wybór między swoją wartością wypracowywaną przez lata, a dobrem wspólnym producenta programu i producenta lokowanego produktu.

BTW dobór opisanych programów dość naturalnie wiąże się z tematyką bloga. Takich kwiatków znajdujemy więcej...coraz więcej. Lokowanie produktu zalało każdy jeden segment telewizyjnych programów.





sobota, 10 listopada 2012

Uwielbiałem Ostry dyżur i zmagania lekarzy publicznej placówki zdrowia. W jeszcze innym doktor Haus doprowadzał mnie do pasji swoim traktowaniem pacjentów, których ratował w swój tylko znany sobie sposób. Seriale detektywistyczne i policyjne zza Wielkiej Wody również ogląda się z przyjemnością. Co prawda ktoś lepiej zorientowany w tematach policyjnych śledztw łapie się czasami za głowę jednak poziom absurdu w powyższych amerykańskich produkcjach nie przewyższa  ogólnego poziomu serii i każdego odcinka z osobna. Pytam się więc - dlaczego w Polsce kręci się tak słabe seriale telewizyjne?

Nie wierzę, że to brak pieniędzy. Często jest tak, podobnie jak w filmach pełnometrażowych, że to nie ilość pieniędzy gwarantuje produkcjom sukces. Czasami wystarczy grupa solidnych i znających się na rzeczy amatorów by ich dzieło cieszyło oko i ucho. Nie uwierzę też, że firma taka jak TVN nie jest wstanie sfinansować dobrej jakości produkcji dla własnych potrzeb.

Serial TVNu o lekarskim fachu zapowiadał się dobrze. Trailery pokazywały sporo realistycznie wyglądających ujęć operacyjnych zabiegów. Obsada mimo kilku zgrzytów również budziła nadzieję. Oglądam więc z żoną kilka odcinków i ...

...nadzieja ulotniła się jak Waldek z rodziny Kiepskich. Serial ogląda się z punktu widzenia faceta beznadziejnie. Tak reklamowane sceny zabiegów i lekarskich dysput na poziomie to tylko mgliste tło dla podstawowych wątków serialu:

1. kogo córką jest młoda lekarka
2. który lekarz bzyknie młodą lekarkę pierwszy
3. jaką filozoficzną myśl na dziś w stylu kawału Stasburgera z Familiady wyłoży nam serialowy guru i wegetarianin w jednym
4. ...kto z kim za ile i dlaczego go nikt nie kocha...

...a gdzie obiecana praca lekarzy w dużym szpitalu? Gdzie dziesiątki zabiegów, diagnoz i tego wszystkiego co czyni serial o lekarzach serialem o lekarzach? Zabrakło chęci, umiejętności czy pieniędzy? Raczej pogoń za widzem niekoniecznie wymagającym tego co dawały amerykańskie seriale o pracy lekarzy czy policjantów. Pełne przesady i sporej ilości fantazji, która ni jak się ma do rzeczywistości ale pełne dobrego humoru, dramatyzmu i ciekawych powiązanych ściśle ze sobą wątków. Ten serial ("Lekarze") jest jedynie kolejną porcją typowo polskich mięsnych jeży i różni się od wszelakich "Pamiętników z wakacji" i "Dlaczego ja" jedynie nazwiskami celebrytów z polskiego show biznesu na ekranie. Poziomem scenariusza niewiele od nich odbiega.

BTW
Wchodzę na oficjalną stronę serialu, który miał mnie zaskoczyć poziomem realizmu lekarskich zmagań i widzę reklamę kolejnego odcinka:

"Beata nie chce przyjaźni z Alicją. Maks uważa, że Alicja ma teraz pretekst, żeby się go pozbyć. Czy to prawda? Napięte stosunki między nimi nie pomagają w pracy w szpitalu...Co jeszcze wydarzy się w kolejnym odcinku "Lekarzy"?" - lekarze.tvn.pl

...i napisze Wam tak. Ja już tego nie będę oglądał. Wolę przeczesać przepastne archiwa internetu i znaleźć kilka odcinków "Ostrego dyżuru" lub pasjonujących zmagań z objawami chorób wszelakich w wykonaniu dr. Hausa. ...a jak kto lubi takie pozycje to z góry serdecznie przepraszam za moją całkiem subiektywną opinię. W ramach przeprosin mam news, że TVN kręci już kolejną serię.

środa, 27 czerwca 2012

...czyli fenomen współczesnej telewizji.

Nic tak nie rani mego serca jak daremna reklama, beznadziejny program lub cokolwiek przy czym czuję, że ktoś mi wciska kit. Powiedzcie, co musi człowiekowi w życiu brakować by zgodził się na udział w czymś takim jak ów program, z którego "mięsny jeż" wypłynął na szerokie wody medialnego oceanu ? Wystarczy posłuchać i obejrzeć by uzyskać pewność, że scenariusz do tych beznadziejnych programów chyba piszą postacie później je odgrywające. Żałosny występ bohaterów serialu jak i dziennikarzy TV Polsat tylko utwierdza mnie w tym co piszę.

Nie mam zamiaru z nikogo się wyśmiewać  jedynie próbuję zrozumieć fenomen mięsnych jeży wśród moich rodaków. Rozumiem, że Wielka Gra lub Miliard w Rozumie były programami zbyt wymagającymi aby mogły zachować się w programówkach stacji walczących o widza i kasę. Rozumiem, że dobry program historyczny lub teatr telewizji może w nas budzić odrazę i powodować śnięcie obywateli przed szklanym ekranem. Jednak wytłumaczcie mi proszę czemu kreskówki dla moich dzieci to sfory idiotycznych potworów wylewających na swe zmutowane głowy litry przekleństw lub fascynujące się historiami o własnym pampersie? Dlaczego bohaterki seriali dla mojej dorastającej córki to dziewczynki nie potrafiące złożyć dobrze dwóch pełnych zdań? Dlaczego też żaden serial nie jest naszą rodzimą produkcją, a jedynie przetłumaczoną kopią amerykańskiej papki dla ichniej co tu dużo gadać nie całkiem rozwiniętej emocjonalnie młodzieży? Dlaczego programy rozrywkowe dla nas dorosłych powodują, że czuję się jakbym był z innej planety?

Nie potrafię się śmiać z coraz gorszej jakości komedii choćby była z samym Karolakiem. Nie potrafię się zafascynować rozmową Drzyzgi z jakąś laską opowiadającą jak to zdradza partnera puentującą, że przecież i tak nikt się nie dowie. Czy jestem już skazany na te wszystkie mięsne jeże w polskiej telewizji? Na programy balansujące na krawędzi dobrego smaku i zdrowego rozsądku ? Czy moje dzieci nie mają prawa rozwijać się przy Domowym Przedszkolu, Reksiu i Pankracym?

Chyba nie mają prawa... zawsze przecież mogę telewizor wyrzucić za okno :)

Nie pozostaje nic innego jak nabijać się z dzisiejszej kultury masowej. Ponabijajmy się więc w całkiem dobrym stylu:

Tagi: telewizja
09:15, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link