| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi

Ostatnie komentarze

Reklama

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: odra

wtorek, 27 grudnia 2011

Impreza Wiktorii, o której piszę w "Strefie Siostry"  , odbyła się  trochę w cieniu kłopotów Dawidka. 1,5 tygodnia wcześniej Felek zaliczył szczepionkę przeciwko odrze i reakcja na ów zabieg była niestety taka jak się spodziewaliśmy. Katar , kaszel - przeziębienie. Wiktoria też w tym okresie zaczęła podłapywać pierwsze , na szczęście pierwsze , jesienne osłabienie odporności i ona również zaliczyła wizytę u pani doktor. Pierwsza wizyta dwa dni po szczepieniu Felka zakończyła się optymistycznym - nie jest źle. Jednak dwa dni później objawy zaczęły się nasilać i pojawiło się ropienie oczek co było dla nas zaskoczeniem. Doktor google i czasopisma pogłębiły jedynie owe zaskoczenie - klasyczne objawy odry.
 
Nie muszę chyba tłumaczyć naszego niepokoju. Wizyta u lekarki jednak nas uspokoiła. Odrę raczej wykluczyła jednak z racji tego że usłyszała pierwsze zmiany na oskrzelach zapisała antybiotyk w zawiesinie i antybiotykowe krople do oczu. nauka na przyszłość ? Rodzicu , doktor Google nie jest dobrym lekarzem - pamiętaj o tym bo szkoda Twoich nerwów.
 
O ile z oczkami po kilku dniach mieliśmy spokój o tyle zawiesina Felkowi nie odpowiadała. Usuwał ją z organizmu bardzo szybko i na swój sposób efektownie. Tym samym zmuszeni zostaliśmy przez Niego do zastosowania zastrzyków. Och ten biedny felkowy tyłek. Kiedyś już zaliczył długą serię zastrzyków i żal nam go było okropnie. Zastrzyki przyniosły także efekt uboczny w postaci temperatury. Było nie było lepsze leczenie się organizmu wymaga podwyższonej temperatury jednak dla każdego chyba rodzica gorączka u malucha to dodatkowy stres. Dla nas też to była stresogenna reakcja felkowego układu odpornościowego.
 
Dzisiaj już jest w miarę ok. Nos się uspokoił i nie produkuje już felkowego kisielu , a kaszel Młodego już nie dopada w nocy jak to było przez dobry tydzień. Sporo nocy bez snu było dla nas dodatkową uciążliwością  i dodatkowym generatorem stresowych sytuacji. Jako tako daliśmy sobie  z tym radę choć bywało ostro między Mamuśką a Ojcem :)
 
ech...gdyby się dało to całe te Felkowe choróbsko bym na siebie wziął. Żal patrzeć na dzieciaka jak się męczy choć nie powiem - syna mam dzielnego i choroby swoje znosi jak japoński samuraj :) ...to już Ojciec jest podczas nawet drobnych dolegliwości bardziej zmierzłą jednostką od naszego roczniaka :)

...a że na choroby najlepsza muzyka małe co nieco z felkowej listy przebojów.

10:54, srk76 , Strefa Felka
Link