| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi

Ostatnie komentarze

Reklama

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: gry planszowe dla dzieci

sobota, 15 września 2012

Czas wykształcić partnera do tej pasjonującej rozrywki. Wieki całe nie grałem  w  najstarszy i najpopularniejszy symulator pola bitwy. W dzieciństwie szachowaliśmy się wzajemnie z przyjacielem. Kilka lat później długie zimowe wieczory w wojskowej jednostce upływały  na polu średniowiecznej bitwy laufra z wieżą.


Nigdy nie potrafiłem grać tak jak to robią szachowi mistrzowie. Grę traktowałem zawsze jako ...grę, a nie rywalizację zmuszającą mnie do ciągłego doskonalenia swoich umiejętności. Nie miałem w związku z tym przymusu edukacji i osiągania imponujących rezultatów. Grałem tylko dla samej przyjemności grania i trochę tego żałuję. Nic tak bowiem nie otwiera umysłu na kolejne wyzwania jak szacunek do szachowego pola.

Szachiści potrafią przewidywać przyszłość i ustawiać swoją grę na kilkanaście ruchów do przodu. Powiem szczerze - dla mnie taka gra to nieosiągalna magia. Uwielbiam szachy z innego powodu. Potrafią być grą całkowicie dla mnie nieprzewidywalną i nieubraną w jakikolwiek szablon. Każda partia to tajemnica. Jak zachowa się przeciwnik? Czy mój skromny plan jest w stanie się sprawdzić?

Brakowało mi przez całe lata kogoś kto by ową  fascynację  starożytną grą podzielił. Zakup szachów - całkiem przypadkowy - daje szansę na sprawdzenie czy Siostra stanie się godnym przeciwnikiem Ojca. Szachy uczą koncentracji i to jest mój główny cel na najbliższe miesiące. Nic tak nie otwiera umysłu jak szachowe kombinacje. Otwarty umysł i chęć przyswajania wiedzy przez Siostrę ma szansę przenieść się na inne pole bitwy - szkolną salę.

Mam nadzieję, że spodobają się Wiktorii nasze szachowe pojedynki. Zbliżające się jesienne wieczory spędzimy więc radośnie ale w skupieniu. Czas na planowanie strategii i rozgrywanie dziesiątek szachowych bitew na 64 polowej planszy.

środa, 06 czerwca 2012

gra planszowa chińczyk/barykadaGier planszowych jest mnóstwo. Najbardziej popularne to wszelakie klony znanej planszówki Monopoly oraz bijąca rekordy w popularności do dziś  Scrabble. Każda z nich ma swój urok. Każda z nich ma spore wartości edukacyjne i rozrywkowe jednak nic nie jest wstanie przebić wartości jaką reprezentuje stary jak świat Chińczyk. Od dziecka uwielbiałem pasjonujące i szybkie pojedynki z rodzicami. Ten radosny okrzyk gdy kolejny pionek ojca lądował na polu startu.Nie powinno więc dziwić, że przy okazji zakupu książek na prezenty w miejscowym Empiku wpadła  mi w ręce ładnie wydana gra Chińczyk/Barykada z firmy Granna.

Niemiecka nazwa idealnie pasuje do europejskiej przeróbki hinduskiej gry pachisi. "Mensch ärgere Dich nicht" czyli w wolnym tłumaczeniu tytuł dzisiejszego wpisu. Można cholery bowiem dostać gdy tuż przed bazą Siostra wykręci idealnie 4 oczka na kostce i z paskudnym wzrokiem odeśle mój pion z powrotem na początek planszy. Nie raz nie dwa rękoczyny były bliskie. No cóż ja goliłem w Chińczyka moich rodziców teraz moje dzieci robią to samo ze mną. Jeszcze pamiętam czas gdy Wiktoria w połowie partii wykazywała cechy ewidentnie zanudzonego na śmierć dzieciaka. gra planszowa chińczyk/barykadaMyliła pola, kostka co rusz trafiała na podłogę. Robiła wszystko czym nie może się cechować dobrze spędzony czas. Gra z Wiki w gry planszowe doprowadzała moje serce do palpitacji. Trzeba było trochę czasu by chwile spędzone przy planszy, kostce i pionkach zaczęły być przyjemnością. Nie dość, że córa się już przy grach nie nudzi to zaczyna wykazywać cechy chińczykowego terminatora łojąc nas co rusz bezlitośnie. Na drugiej stronie planszy znajduje się gra Barykada ale jeszcze nie skorzystaliśmy z możliwości przeprowadzenia pewnie pasjonującej rozgrywki. Powiem szczerze jeśli mam możliwość zagrać w Chińczyka to inna gra nie ma szans.

Dziś świąteczny wolny dzień. Jeśli pogoda będzie kiepska Chińczyk zapewne wypełni nasz wspólnie spędzony czas. Pod jednym warunkiem - dobry humor Felka. Bez tego żadna gra nie może się odbyć. Koniec końców to Dawid ostatnio rozdaje karty w naszym domu ;) Nawet się jednak nie spostrzeżemy gdy urośnie nam 4 zawodnik do pasjonujących partii Chińczyka przy kawie i ciastku. ...a propo ciastka: Anety kruche z truskawkami bije rekordy popularności - kolejna porcja została zamówiona na wizytę znajomych. Korzystajcie więc z późno wiosennej możliwości kupna dobrej polskiej truskawki i pieczcie na potęgę według naszego przepisu - klik

Z życia Siostry - kończy się powoli ten rok szkolny i jestem już dumny z niej jak nigdy dotąd. Z każdym dniem poprawia niższe  oceny. Co dzień przynosi wiadomość o kolejnej wzorowej ocenie z aktywności i zachowania na koniec z różnych przedmiotów.  Takiego roku szkolnego jak ten życzę każdemu rodzicowi. Oby tak dalej.



 

wtorek, 27 grudnia 2011

Do ciemnego Salonu cicho jak myszka wsunęła się przez uchylone drzwi ciemna i zgarbiona postać. W prawej ręce błysnął przedmiot, którym zabójca postanowił pozbyć się gospodarza domu.  Właściciel posesji zdrzemnął się w fotelu nie spodziewając się tego, że to ostatni sen w jego życiu. Morderca stanął cicho nad swoją ofiarą a przedmiot w jego ręku błysnął po raz ostatni złowieszczo nad głową pana Schmitta. Na dole na Patio słychać było strzelający korek szampana. Goście bawili się na urodzinowym party i nie mogli usłyszeć zduszonego krzyku ofiary.

...

Pan Zielnicki wiedział już prawie wszystko o gościach bankietu, na którym ktoś zabił jego przyjaciela z dzieciństwa i wiernego druha barona Schmitta. 2 godzinne śledztwo dało mu 90 procent pewności, że przyjaciel zginął w Salonie, a narzędziem zbrodni jest nóż znaleziony w basenie. Pozostało mu tylko dowiedzieć się kto popełnił tą przerażającą zbrodnię...Nie było to łatwe ponieważ wszystkie osoby w domu barona mogły to uczynić. Każda z nich miała motyw by pozbyć się szanowanego i lubianego ale przeraźliwie bogatego właściciela. Każda z nich prowadziła też swoje własne postępowania tak aby udowodnić winę drugiemu zanim policja i detektywi śledczy rzucą podejrzenia na nich samych. Zielnicki wiedział , że każdy z jego rywali robi wszystko by odsunąć winę od siebie. Śledztwo dobiegało końca , policja już wezwana była tuż tuż ... musiał dowiedzieć się pierwszy kto zabił Schmitta !

...

Horror w "Strefie Siostry" ? ...a gdzie tam , to gra dla dzieci 9+ jak informuje nas opakowanie. W dzieciństwie też grałem w podobną grę planszową o nazwie "Detektyw" więc jakoś nie mieliśmy oporów wychowawczych by w grę rodzinnie zagrać. Powyższe opowiadanko to wytwór mojej własnej chorej wyobraźni więc autorom gry nie można zarzucić, że straszy dzieci.  Wczoraj po uspaniu Felka na popołudniową drzemkę postanowiliśmy rozerwać się przy grze, którą Wiktoria otrzymała w paczce świątecznej. Strasznie skomplikowane na pierwszy rzut oka zasady choć intryga banalna. Pierwszą wstępną grę , która potraktowaliśmy jako trening wygrał Ojciec bezproblemowo. Ha ... Wiki od dawna wie, że przed Ojcem się nic nie ukryje, a zdziwione "...jak Ty to robisz Tato ? " często pada z ust zaskoczonej Siostry. Przyzwyczaiła się już do częstych sytuacji gdy Ojciec odpowiada na pytanie , które Siostra dopiero co postanowiła zadać, a nawet nie zdążyła :)

Gra okazała się całkiem ciekawa choć jakoś nie do szaleństwa. Nic nie przebije jednak zwykłego Chińczyka. Za drugim razem mamuśka była bliska odkrycia kto popełnił  krwawą zbrodnię w Gabinecie. W zasadzie nie kto, a czym bo tylko tu Mamuśka popełniła mały błąd. Siostra radziła sobie całkiem zgrabnie. Pamiętam jeszcze jak się męczyliśmy ucząc jej zasad Chińczyka  lub gdy po 15 minutach z wyraźną nudą na twarzy porzucała fascynujący  świat Monopoly. Tym razem widać , że Siostra dojrzała do rodzinnych gier. Jednak kolejnej rundy już nie było bo...

...

Z ciemnego pokoju wychyliła się mała twarzyczka. Cień padający na jej oczy spowodował , że Ojciec musiał mocno skupić wzrok by dostrzec ten inteligentny błysk w oku. Tak. Wszyscy odetchnęli z ulgą. To nie morderca czyhający na ich gardła ... z jego ust tuż po głębokim ziewnięciu rozległ się głos ... "Tata Ada".

...to Felek właśnie wstał z popołudniowej drzemki :)