| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Tagi

Reklama:

Ostatnie komentarze

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl Mikser Kulinarny Odszukaj.com
zBLOGowani.pl
Top Blogi
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy
Najlepsze Blogi

Skorzystaj i Ty:

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: rzucanie palenia

sobota, 15 grudnia 2012

Fundamentalne pytanie w okresie zbliżających się Świąt i Nowego Roku. Ileż to razy twardo postanowiłeś/aś - z Nowym Rokiem rzucam palenie. Dla niektórych rzucanie palenia to wręcz dyscyplina sportu chyba najczęściej uprawiana w życiu. Czy jest prosty sposób na rzucenie tego najgorszego z możliwych nałogów? Jest wiele - żaden nie jest prosty. To walka z własną duszą.

Mijają 3 lata jak postanowiłem rzucić palenie papierosów. Wstrętnego nałogu który męczył mnie od 15 roku życia. Zaczęło się niewinnie w liceum. Co się robi na przerwach w liceum? Stoi w kiblu, gada o laskach i jara szlugi...nie wiem jak jest dzisiaj ale  30 lat temu tak właśnie było. Od macha do macha i nagle koniecznym stało się kupowanie paczki fajek raz w tygodniu. Z roku na rok ilość wypalanych papierosów zwiększała się drastycznie by osiągnąć 40 sztuk dziennie.

rzucanie paleniaDlaczego napisałem we wstępie, że papierosy są najgorszym nałogiem? Przecież narkoman czy skrajnie uzależniony alkoholik marzy wręcz by wpaść w szpony nałogu nikotynizmu w zamian za jego wykańczające tak szybko organizm uzależnienie. Delirki alkoholika czy zejścia po amfetaminie są przecież tysiąckrotnie bardziej przerażające od nerwówki jaką człowiek przechodzi gdy nie ma pod ręką szluga. Wszystko to prawda. Jednak nikotynizm zabija powoli ale skutecznie to raz, a dwa: przez lata całe był nałogiem powszechnie akceptowanym w społeczeństwie. Tym samym miliony osób paliło bez lęku, że ich ktoś nakryje z papierosem w ręce. Miliony nie ukrywało potrzeby zapalenia - po prostu robili to i rzadko kiedy ktoś miał do nich o to pretensję. ...no może jedynie jako uczniowie liceum chowaliśmy się po kiblach by spalić fajeczkę i ewakuowaliśmy się przez okna w razie najazdu na ten przybytek całego plutonu profesorów dyżurnych.

Palenie papierosów bezpośrednio szkodzi także innym osobom w otoczeniu palacza. Palenie bierne jest przez specjalistów uważane za bardziej szkodliwe od palenia właściwego. Czy tak jest, nie wiem ale wiem jedno - 3 lata po rzuceniu palenia unikam sytuacji, w których znalazłbym się z palaczem w jednym pomieszczeniu. Dym papierosowy mi po prostu przeszkadza, że już nie wspomnę o zapachu jakie unoszą się wokół osoby palącej nawet kilka godzin po.

Wróćmy do meritum. Jaki jest sposób? Jak rzuciłeś palenie? Mógłbym rzucić trywialnie - trzeba tego chcieć i zamknąć temat. Bo w zasadzie to jest jedyny skuteczny sposób i sam się o tym przekonałem. Kilka razy rzucałem palenie zawsze z mizernym skutkiem, a w tamten grudniowy dzień zrobiłem to na raz - jak pstryknięcie palcami. Paliłem - nie palę. 

Tak to wygląda z dzisiejszej perspektywy. Jednak wtedy widziałem to inaczej i to opiszę by może komuś ułatwić podjęcie decyzji i wytrwanie  w postanowieniu.Dzisiejszy tekst jest długi ale warto myślę wytrwać szczególnie gdy po raz kolejny na Nowy Rok zamarzy Wam się rzucanie palenia.

Przygotowywałem się długo prowadząc wewnętrzne rozmowy. Wiedziałem, że warto - kasa jaką przepalałem nie była mała i mogła mieć istotny wpływ na poprawienie domowego budżetu. Codzienna chrypka, poranny kaszel, ohydna flegma była kolejnym powodem dla którego postanowiłem palenie rzucić. Ciągłe zmęczenie, szara skóra i wręcz anorektyczna budowa ciała to kolejny powód jaki mi w głowie się ukazywał gdy szukałem motywacji do podjęcia tej trudnej decyzji. Do dziś mam w głowie obraz siebie w tramwaju i ból w klatce piersiowej przez kolejne przystanki gdy musiałem do pojazdu dobiec ledwo 50 metrów. Przerażające wspomnienie, które stało się moją główną motywacją do rzucenia.

Motywacja - przemyślenie wszelkich minusów (bo plusów palenia po prostu nie ma) i zobrazowanie ich we własnym umyśle. Motywacja to najważniejsza rzecz przy podejmowaniu decyzji. Jeśli nie mamy w głowie określonych konkretnych celów i powodów podjęcia tak drastycznego postanowienia, nie mamy się nawet co za rzucanie palenia zabierać. To najważniejszy etap. W trakcie przemyśleń musi się w Tobie wytworzyć  potrzeba rzucenia palenia. Takie mocne postanowienie pożegnania się z nałogiem. Nie dlatego, że to ostatnio modne. Nie dlatego, że taki masz kaprys - to musi być świadomie podjęta decyzja - chcę rzucić palenie.

Kolejnym etapem jest uświadomienie podstawowej rzeczy: praktycznie nikt z Twojego otoczenia poza najbliższymi nie pomoże ci w rzuceniu palenia. Wręcz przeciwnie - palący znajomi zrobią podświadomie wszystko by Ci się nie udało. "Zobaczymy po tygodniu (miesiącu, roku) czy wytrzymasz", "...ja już rzucałem 3 razy - bezsensu" , "...ja tam palę mało więc się nie będę męczył" , "...a daj spokój stary, choć zajaramy jutro będziesz rzucał." ... te i inne mądrości będą   sączyć wprost do  mózgu podświadomie zazdrośni o Twoją decyzję palacze. Niepalący też Ci specjalnie nie pomogą. Ci co nie palili nigdy nie zrozumieją demoniczności  tego nałogu, a Ci co rzucili powiedzą  co najwyżej - no tak jakoś rzuciłem. Powiedzą prawdę ale co to znaczy  już  nie powiedzą.

Pomoc - kolejny etap przemyśleń. Jakaś pomoc zewnętrzna jest Ci  potrzebna. Nikotyna to nie tylko umysł to także fizyczne uzależnienie całego organizmu. Twoje otoczenie  raczej nie pomoże ale chemia lub lekarz potrafi to zrobić. Zwykły lekarz rodzinny jest w stanie pomóc. Nie w rzuceniu palenia ale w podjęciu decyzji o jego rzuceniu. Mój lekarz opowiedział mi kilka rzeczy na temat nikotyny, troszkę zmotywował strachem i przepisał  tabletki Tabex - 15 złoty bodajże za opakowanie. Substancja w Tabex'ie blokuje  w mózgu receptory odpowiedzialne za pozorną przyjemność palenia. System zażywania ich jest dość upierdliwy i wymaga zaangażowania. Nie są drogie jedynie dostęp do nich jest możliwy po konsultacji z lekarzem pierwszego kontaktu. Po prostu nie każdy może ich używać. Dostępne są też elektroniczne papierosy i słynne Nikoret'y - to już pomoc chemiczna na bogatą kieszeń. Czy skuteczna? Trudno powiedzieć - ci którym się udało  w ten sposób rzucić powiedzą - tak. Od tych którym  się nie udało dowiesz się - szkoda pieniędzy.

Można spróbować bez pomocy chemii czy lekarza jednak jeśli nie czujesz się na siłach spróbuj sobie pomóc. Choć powiem szczerze jak na spowiedzi - jeśli nie czujesz się na siłach - nie rzucaj ! Zrobisz to wtedy gdy wcześniejszy etap motywacji spowoduje, że będziesz gotowy zrobić to i bez pomocy chemii. Osobiście zacząłem rzucanie z tabex'em ale gdy kilka razy zapomniałem wziąć tabletki, a i tak mi się palić nie chciało, odstawiłem je w diabły. Moja motywacja okazała się tak silna, że obyło się bez chemii. Z tego się dodatkowo cieszę, a wręcz jestem dumny.

Jak samemu sobie możesz pomóc? Paradoksalnie możesz- ale tylko wtedy gdy masz szacunek do samego siebie. Jeśli sam szanujesz swoje własne zdanie możesz sobie pomóc. Poinformowanie  całego świata o tym, że to zrobisz wbrew wszystkiemu i wszystkim. Zrobisz to by sobie i innym udowodnić, że Cię na to stać. Gdzie się tylko dało mówiłem, że od tego i tego dnia rzucam palenie. Powiadomiłem chyba wszystkich, na których zdaniu mi zależało. Wiedziałem, że jeśli tym razem się poddam będę musiał się wstydzić przed nimi wszystkimi, a nie tylko  przed samym sobą. Jeśli zależy Ci na własnym, że tak powiem górnolotnie - honorze, to poinformowanie najważniejszych osób w Twoim życiu i Twojego otoczenia jest przykładem tego jak sam sobie możesz pomóc. Przez cały okres największego głodu nikotynowego miałem w głowie obraz zawiedzionych najbliższych "...a byłam/em pewna/ny że dasz radę." i drwiących znajomych. Powiem Wam, że świadomość tego mi dużo pomogła. To już nie było strzępienie języka na imprezach rodzinnych "...hej, wiecie będę rzucał palenie... super nie..." między jedną, a drugą fajką w kuchni przy oknie. To była w pełni świadomie przekazana im informacja "Rzucam palenie - ostatecznie - moi drodzy".

Uzyskanie wsparcia od najbliższej rodziny też jest ważne. Jeśli Twój partner nie pali - będzie Cię wspierać na pewno - Twoje palenie zatruwało mu życie. Jeśli pali może warto go przekonać żeby palenie rzucić wspólnie lub niech chociaż wspiera Cię nie paląc przy Tobie. Jego zapach po Twoim tygodniowym niepaleniu będzie i tak solidnym przykładem na to, że było warto.

Ostatni etap - duma. Musisz być dumny z każdego dnia. Z każdego tygodnia, a w końcu z każdego miesiąca i roku bez palenia. Jak każdy rzucający liczyłem pojedyncze dni bez papierosa. Każdy tydzień i miesiąc. Teraz już tylko grudniowy wieczór przypomina mi ile lat nie palę. Prawie rok po decyzji  urodził się Dawid więc jego wiek +1 pokazuje mi ile już nie palę papierosów czego i Wam życzę. W kolejnym noworocznym postanowieniu znajdźcie prawdziwą motywację, uświadomcie sobie zagrożenia jakie na Was czyhają, znajdźcie skuteczną pomoc i poinformujcie tych, na których zdaniu Wam zależy najbardziej o swojej decyzji. Bądźcie dumni z każdego nie wypalonego papierosa i nie wstydźcie się poprosić o wsparcie najbliższych Wam ludzi. Palenie można rzucić tylko tego trzeba najzwyczajniej w świecie chcieć.

BTW

Na sam koniec napiszę jeszcze jedną ważną rzecz - dwie osoby pomogły mi najbardziej. Żona, która rzuciła niedługo później i córka która z każdego dnia bez mojego papierosa w domu była tak samo dumna jak ja.