| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Tagi

Ostatnie komentarze

Reklama

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: horror

wtorek, 19 stycznia 2016

Dawno nie wrzucałem, żadnej recenzji chociaż słowo recenzja to może co nieco za dużo napisane. Jest jednak okazja odskoczyć od przepisów kulinarnych i wspomnieć o filmie, który wczoraj obejrzeliśmy w kinie. Z dwóch filmów do wyboru ("Moje córki krowy") wybraliśmy "japoński" horror "Las samobójców". Pierwsze o czym muszę napisać to mój osobisty foch. Upierdliwa i klasyczna dla polskich dystrybutorów zmiana oryginalnych tytułów. "The Forest" znaczy las. Po jakiego grzyba zmieniacie tytuł dzieła? To samo było z kanadyjskim filmem "Grave Halloween" z 2013 roku. Polski dystrybutor zmienił oryginalny tytuł na ... "Las samobójców" ...z tego też powodu tytuł dzisiejszego wpisu zawiera rok 2016 żeby czytelników nie zmylić. Tym bardziej, że oba filmy opowiadają, o legendarnym lesie pod górą Fuji w Japonii.

horror

Las Aokigahara stał się lasem grozy za sprawą pewnego japońskiego pisarza, który popełnił dwie powieści o samobójcach. Nieszczęśnicy popełnili ten czyn właśnie w tym lesie. Las oczywiście ma w historii Japonii swoje miejsce. Duchy, demony od tysięcy lat wypełniały "morze drzew". Nie trudno więc owym lasem współczesnych postraszyć. Pop kultura lubi takie miejsca. Na wzór amerykanów z mostu Golden State młodzi Japończycy pragnący zakończyć swój żywot podróżują do lasu Aokigahara. Statystyki mówią same za siebie od kilku lat około 80 osób traci tam życie na własne życzenie. Pewnie dlatego dystrybutor filmu dorzucił nam w tytule "samobójców" bo uznał, że i nas taki tytuł przyciągnie. Zupełnie bez sensu. Nie trzeba nadawać horrorom groźnych tytułów by chciały się sprzedać. Wystarczy je dobrze wypromować...

Wróćmy do filmu. Od razu na początku napiszę: lepiej by było gdyby film nakręcili Japończycy. Oni potrafią zbudować napięcie bez konieczności wyrzucania nam na ekran straszliwych masek wyimaginowanych potworów czy duchów. Faktycznie kilka scen spowodowało u mnie prąd na końcu języka jednak historia jest co nieco naciągana, a i sam las nie został w pełni wykorzystany. Mamy tu opowieść o bliźniaczkach - prawie identycznych. Prawie bo jedna z nich w dzieciństwie zobaczyła coś czego nie widziała druga. Ten widok wpisał się traumą w jej późniejsze życie pełne  smutku i antydepresantów. W poszukiwaniu wewnętrznego spokoju wyjechała do Japonii uczyć tamtejsze dzieci angielskiego. Tam podczas wycieczki na Fuji zeszła ze ścieżki i zaginęła w tytułowym lesie.

Jak to w przypadku bliźniaczek bywa druga z sióstr czuje, że pierwsza ma kłopoty ale nadal żyje i udaje się do Japonii by ją odnaleźć. Postanawia poszukać siostry w lesie i ...

Zakończenie filmu,  mnie starego weterana filmu grozy zaskoczyło, a to plus. Szkoda, że całość była pokazana w zbyt amerykańskim stylu, który  w horrorach często drażni. Podobał mi się natomiast dźwięk, którym twórca  sprawnie budował napięcie w kolejnych scenach. Sam film mogę spokojnie ocenić na trójkę z plusem w pięciostopniowej skali czyli pieniądze wydane na kino w zasadzie nie poszły na marne.

Tagi: film horror
11:34, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
wtorek, 09 października 2012

Jak już niektórzy wiedzą nasza rodzina to wielbiciele dobrych horrorów. Nie ma jak poskakać ze strachu przed ekranem telewizora. W ramach niedzielnego wieczornego relaksu po całonocnej sobotniej imprezie zaserwowaliśmy sobie film z zeszłego roku Naznaczony.  Dzieciaki słodko śpią w swoich łóżkach więc można w spokoju oglądać.

Zapowiadało się mocne kino, a wychodzi na to, że więcej emocji wzbudził w nas odcinek Majsterszefa z gwiazdą, którą był  Kurt Scheller

 

Powyższy trailer dawał nadzieję na dobre kino budzące grozę. "Film twórców Paranormal Activity i serii Piła" - krzyczał slogan reklamowy. Niestety tylko jedno budziło grozę podczas oglądania - poczucie, że ktoś nam wciska makabryczny kit. Film totalnie się nie kleił. Wymieszano w nim kilka standardowych dla filmów klasy C pomysłów.

Jeśli kogoś ten film przestraszył to jego producenta gdy zrozumiał, że jego zyski odpływają w siną dal jak ciało astralne głównego bohatera. Beznadziejna historia opowiedziana bez jakiegokolwiek zaangażowania. Kuriozalne przedstawienie demonów kojarzących się bardziej z Gwiezdnymi Wojnami niż dobrym horrorem. Zakończenie pozostawiło otwarte drzwi do kolejnej części ale mam nadzieję, że nie znajdzie się  frajer, który wyda kilka milionów dolarów na kolejny tak nudny film.

Żenada. Tylko szkoda naszego czasu. Mam nadzieję, że twórcy Paranormal Activity nie pójdą w kierunku wskazanym powyższym gniotem tworząc oczekiwaną  czwartą część swojego hitu. Trzecia nas zawiodła o czym pisałem jakiś czas temu jednak czekamy z niecierpliwością na kontynuację filmu, podczas oglądania którego faktycznie można się było wystraszyć.

08:15, srk76 , Strefa rodzinna
Link
poniedziałek, 19 marca 2012

Amerykański horror "Paranormal Activity" potrafi podnieść ciśnienie krwi. Świetny pomysł, fajnie zrealizowana pierwsza i druga część opowieści o krążącym po domu demonie. Film głośny i dość dobrze w Stanach Zjednoczonych oraz na świecie rozreklamowany w Polsce nie zrobił dużego wrażenia. Polacy od jankeskich filmów klasy B lub C wolą wieczory z Karolakiem, Szycem i Dereszowską. Znudzony zalewem filmoteki rodem ze stajni TVN, rozglądam się czasami za dobrym horrorem by uśpiony lekko spleśniałym już humorem polskich filmików o wszystkim i o niczym, rozpędzić znów płyn w swoim układzie krwionośnym.

Na pierwszą część amerykańskiego filmu grozy trafiłem na YouTube (film dostępny w partach z polskim lektorem w dobrej dość jakości. Lubię filmy nagrywane luźną kamera podobne do "Blair Witch Project" lub hiszpańskiego Rec. Ciekawa realizacja i motyw przewodni  wciągnęły mnie na tyle mocno by kolejny raz obejrzeć już z żoną. Aneta także lubi dobry film potrafiący ją wystraszyć. Nie może to być byle co. Filmy typu "13 duchów" lub ostatnia część "Resident Evil" nie robią tak na niej jak i na mnie wrażenia. "Paranormal Activity" część I i II zrobiły... każdy dziwny dźwięk w naszym domu przypominał nam później to z czego powodu  aż podskakiwaliśmy na seansie.

...czekaliśmy długo na możliwość obejrzenia III części. Okazja trafiła się w sobotę. Podekscytowani odesłaliśmy dzieciaki spać by w spokoju obejrzeć ciekawy i straszny horror. Reklamy i trailery zapowiadały sporo emocji...

...zapowiadały.

Nie mogę napisać, że cały film był co tu dużo...do pupy. Było kilka scen, które spowodowały wtulenie się Młodej w moje ramię ale... no właśnie...ale. Straszny gniot ta trzecia część. Demon dostał swoje imię, co już jest największym błędem twórców horrorów.  Gdy zło otrzymuje ludzkie cechy przestaje straszyć. Demon z tajemniczej postaci snującej się po domu stał się osobą prawie jak członek rodziny. Pojawiły się typowo satanistyczne znaki i sekty, które zamiast straszyć bawią wprawne oko wielbiciela horroru. Jakieś takie "Beverly Hills 90210" w wersji "Krzyk" się zrobiło z całkiem fajnej serii. Film kilkakrotnie nas przestraszył ale na już dość ograne numery. Cała reszta filmu była totalnie bez emocji.Sprawdziła się reguła, że każda następna część dobrej produkcji staje się rozlazłym budyniem nie wartym uwagi. Film zakończył się w wygodny dla producentów sposób zapewniający nas iż powstanie niedługo część IV. Szczerze jednak powiem, że jeśli ją obejrzę to tylko z pewnego obowiązku i bez zbędnego podniecenia.

 

BTW jeśli ktoś lubi filmy o zombiakach polecam film "Rec" linkowany wyżej. Wersja z lektorem w całości dostępna na YT. Godzina naprawdę dobrej zabawy. Na pewno lepiej straszy jak "Paranormal Activity III"