| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi

Ostatnie komentarze

Reklama

tekst alternatywny

Polub nas na Facebook:

Poleć w Google:

Jesteśmy też tu:

Durszlak.pl
Kopytka
Sałatki
Pstrąg pieczony
Makieta kolejowa
Krewetki na ostro
Racuchy
Kluski leniwe
Muszle nadziewane
Kluski śląskie
Domowa wędlina
Hreczniaki
Faworki
Rafaello
Szybkowar przepisy

O wszystkim co ważne choć pozornie niepoważne...

Wpisy z tagiem: dzieciństwo

wtorek, 25 listopada 2014

O swojej i Dawida fascynacji koleją oraz o powrocie do moich marzeń z dzieciństwa pisałem we wpisie Kolejka PIKO łączy pokolenia. Zanim jednak powstanie porządna do zabawy makieta w skali H0, postanowiłem potrenować na czymś mniejszym. Prezent od kuzyna z Niemiec w postaci kilku wagonów, parowozu i torów znanej choć nieistniejącej już firmy Zeuke należy gdzieś ładnie zaprezentować. Przydała nam się do tego nieczynna półka. Tak oto powstał projekt stworzenia dioramy kolejowej prezentującej kawałek wschodnioniemieckiej, fikcyjnej stacji kolejowej Stiel. Dziś pierwsza część dużego fotostory.

Tory zostały podklejone do kilkumilimetrowego kartonu. Peron natomiast został wykonany z kawałka styropianu i oklejony kartonem by móc z pomocą farb imitować betonową konstrukcję.

Dzięki uprzejmości Fabryki Kreacji - dąbrowskiej agencji reklamowej - piwnica Ojca wypełniła się niezwykle użytecznym przy budowie makiet i dioram styrodurem. To jeszcze wersja surowa - apetyczna i różowa.

Całość została zagruntowana farbą emulsyjną. Natomiast przestrzeń między pokładami kolejowymi powoli wypełnia się szutrem czyli kamienną imitacją kolejowej podsypki. Jest kilka technik szutrowania toru na makietach. Dzięki pracy nad dioramą wybrałem już jeden, według mniej najwygodniejszy. Usypany kopczyk szutru zostaje zalany rozcieńczonym dość mocno wikolem z dodatkiem ...płynu do naczyń. Popularna w kuchni chemia likwiduje tzw. napięcia powierzchniowe i pozwala by klej równo się rozprowadził między kamyczkami. Po wyschnięciu szuter jest jak skała, a kleju nie widać. Wystarczy już tylko go odpowiednio przybrudzić pyłami lub farbami by zaczął wyglądać jak realny kawałek kolejowej infrastruktury.

Najłatwiej takie kamyczki kupić w modelarskim sklepie ale w przypadku tej dioramy postanowiłem zrobić praktycznie wszystko samemu. Widoczny tutaj szuter do tłuczony młotkiem bazaltowy żwirek akwarystyczny. Całkiem zgrabny efekt udało mi się uzyskać choć powiem szczerze: ceny tego materiału w sklepach nie są zbyt duże więc w ten sposób robię szuter po raz pierwszy i ostatni.

Pora kształtować teren dioramy. Z pomocą noża ściany styroduru zmieniają strukturę. Kamienny portal kolejowego tunelu potrzebuje jeszcze kilku szczegółów i porządnie dobranego koloru by móc go uznać za gotowe dzieło. Na razie wygląda jak wyjazd ze sztolni.

Dodatkowy element wykończenia portalu pozwala już wyobrazić sobie wyjeżdżający z tunelu parowóz.

Przy okazji powstało przejście służbowe pracowników stacji. Materiał to balsa, a jego kawałki mają imitować stare kolejowe podkłady, z których w realnym świecie tworzone są takie przejścia lub przejazdy kolejowe. Balsa to bardzo wygodny materiał modelarski, który  świetnie imituje drewniane elementy.

Krytyczne oko inżyniera naczelnego projektu bacznie czuwa nad jego realizacją. Jak widzicie teren został pomalowany na brudny, ziemisty kolor by nie przebijać swoją bielą przez mającą niedługo się pojawić zieleń w postaci traw i krzewów.

Peron powoli wypełnia się elementami. Dodam w tym miejscu, że skala w jakiej tworzona jest diorama to 1:122 czyli metrowy element w realu ma na dioramie zaledwie 8 milimetrów. To spore wyzwanie dla grubych paluchów Ojca. Uzyskanie zadowalającego efektu rdzy na torach również do łatwych nie należy. Jeszcze nie raz nie dwa czyściłem szuter i szyny by znów je za chwilę spartolić. Ten element dioramy można jednak wykonać nawet na  końcu. Brudzenie torowiska jeszcze nastąpi pewnie nie raz.

Na zdjęciu widzicie też pierwsze próby z zielenią. Niestety ten materiał (gąbka florystyczna) był sporym błędem, którego nie pozbyłem się z peronu  do dziś. Paskudny materiał i kolor. Cóż brutalne prawo treningu...

Pracownicy stacji będę mieli swoje miejsce do odpoczynku, wypicia porannej kawy lub zwykłego pościemniania jak to drzewiej w socjalistycznych republikach ludowych bywało. Domek powstaje ze styroduru i balsy. Modelarze najczęściej używają do tego grubego kartonu modelarskiego lub spienionego PVC. Styrodur jest jednakże równie dobrym i łatwym w obróbce materiałem, a jego struktura pozwala na łatwe uzyskanie efektu tynku.

Wykonanie stolarki okiennej i drewnianej podłogi było sporym wyzwaniem. Jeszcze większym było wykonanie szyby okiennej z nakrywkowego szkiełka mikroskopowego ale o tym w kolejnej części fotostory.

Dotarła też pierwsza dostawa materiałów z których będzie można wykonać zieleń na dioramie. Różne rodzaje sztucznych traw zakupiłem w sklepie z akcesoriami modelarskimi. Dzięki ciekawej ofercie miałem możliwość za stosunkowo niewielkie pieniądze kupić kilkanaście różnych rodzajów materiałów modelarskich w małych ilościach. To ważne dla początkujących modelarzy bo ceny tego hobby nie są małe, a dzięki takim ofertom można wypróbować dużo więcej zanim zakupi się większe ilości. Internetowy sklep Akcesoria Modelarskie polecam bez dwóch zdań i zupełnie oficjalnie.

 

...i to by było na tyle w pierwszej relacji na blogu z procesu powstawania małej dioramy kolejowej, która ma cieszyć nasze oko i pozwolić Ojcu nabrać wprawy przed realizacją naszej pierwszej makiety kolejowej w skali h0 (1:87) Na kolejne relację zapraszam Was na blog, który stworzyłem specjalnie z myślą o mojej pasji: Makieta kolejowa

 

12:26, srk76 , Strefa rodzinna
Link
sobota, 18 października 2014

Podobnie jak Walentynki moda na jesienne przebieranki przywędrowała do nas z Ameryki. Można się obrażać skomercjalizowaną kulturę zachodu coraz częściej przenikającą do naszych domów ale w zasadzie nie można tego procesu zatrzymać. Z resztą co złego w świętowaniu na wesoło corocznego dnia zmarłych. W naszej kulturze też jest mnóstwo świąt (nawet tych religijnych), które genezę swojego powstania mają zakorzenioną głęboko  pogańskiej historii naszego kraju i regionu.

Powiem szczerze - wolę na ulicach oglądać kolorowe dynie lub straszne zjawy niż październikowym popołudniem  robić zakupy w blasku choinkowych świeczek. To niestety coraz częściej się zdarza w podmiejskich centrach handlowych. Dawniej chociaż czekano z bożonarodzeniowym szałem do późnego listopada. Współcześnie Czerwony Krasnal (bo to nie Święty Mikołaj) zaczyna swój coroczny oblot z pijanymi reniferami tuż po wakacjach...

Koniec gadania! Pora na zdjęcia przygotowań do ostatniego dnia października:

Dzień zmarłych na wesoło

Dzień zmarłych na wesoło

Dzień zmarłych na wesoło

Dzień zmarłych na wesoło

Dzień zmarłych na wesoło

Dzień zmarłych na wesoło

Dzień zmarłych na wesoło

 

...teraz zauważyłem, że wszystkie zdjęcia oprócz ostatniego opisałem Helloween. Zagadka brzmi dlaczego? Podpowiem tylko, że Ojciec to rocznik 76 ;)

wtorek, 22 lipca 2014

Nie ma zbyt wielu zabawek z dzieciństwa, którymi mógłbym jakoś w szczególny sposób zaskoczyć moją latorośl. Na większość z nich dzieciaki już nie zwracają uwagi. Kolejka elektryczna Piko jest jednak wielopokoleniowa.

zabawki

Swoją pierwszą i jedyną kolejkę kupiłem jako chłopiec w przepięknych górach Harzu w byłej Niemieckiej Republice Ludowej. Trafiłem tam na kolonie letnie z wymiany między zakładami pracy. NRD było dla nas dzieciaków z Polski istnym rajem. Kolorowy, pełen słodyczy i zabawek kraj - Eden dla małolatów. Podobało mi się tam wszystko*, a piękna kolejka Piko na torach H0 w szczególności. Kupiona za grosze, a raczej wschodnie marki cieszyła mnie dobrych kilka lat.

Niestety w Polsce w tamtych czasach dokupienie czegokolwiek do podstawowego zestawu kolejki H0 graniczyło z cudem. W Składnicach Harcerskich drożyzna i mały wybór, a na Pewex to mnie stać nie było. Sprzedałem więc kolejkę z pomocą taty i marzenia o stworzeniu makiety kolejowej poszły w odstawkę...

Dziś jest szansa by spełnić swoje dziecięce marzenie przy okazji spełniając także małe marzenia dzieciaków. Kolej dla Dawida znaczy wiele, a i Siostra wykazuje zainteresowanie modelami pociągów i tworzeniem pierwszych konstrukcji oraz budynków z klocków Lego. Hobby to może nie jest tanie ale chociaż dostępne i marzenia stają się możliwe do realizacji. Poniżej kilka fotek naszego zakupu i pierwszych spotkań z kolejką Piko.

zabawki

zabawki

zabawki

zabawki

zabawki

zabawki

*właśnie sobie przypomniałem, że nie wszystko mi się w NRD podobało. Herbata miętowa... obrzydzili mi ją na resztę życia. Na śniadanie, do obiadu i na kolację. Podawali nam to przez 3 tygodnie. Może i zdrowe ale świństwo... błeeeeh...

13:39, srk76 , Strefa rodzinna
Link
sobota, 07 czerwca 2014

Prawie już letnie słońce wysuszyło miejskie piaskownice, które stały się zdatne do przeprowadzenia szkoleń z zakresu budownictwa użytkowego. Kursant Dawid owe szkolenia uwielbia szczególnie. 

dzieciństwo

Celem dzisiejszego kursu jest zapoznanie się z techniką stawiania baby. Wbrew pozorom to sztuka, a nie tylko rzemiosło. Bez zaznajomienia się z podstawowymi prawami fizyki, matematyki i chemii, postawienie bezpiecznej dla mieszkańców i użytecznej dla piaskowych żyjątek baby jest praktycznie niemożliwe.

dzieciństwo

Po pierwszych sukcesach w przygotowniu gruntu, projektów architektonicznych i długiej drogi celem otrzymania stosownych zezwoleń z dąbrowskiego oddziału Nadzoru Budowlanego, kursant Dawid natrafił na spore trudności, które mogły położyć się cieniem na śmiałym projekcie młodego budowniczego. Piaszczysty piasek w przeszłości położył na łopatki niejeden projekt i niejeden inżynier wyrwał sobie ostatnie włosy na tym trudnym placu budowy. Na nic lata edukacji i zdobywania cennych doświadczeń. Piaszczysty piasek to koszmar każdego budowniczego...

dzieciństwo

Sytuacja w piaszczystej piaskownicy może doprowadzić nawet do bólu zębów. Jednak ambitny twórca poradzi sobie w każdej sytuacji. Park maszynowy był dzisiejszego dnia wystarczająco bogaty by stoczyć walkę z piaszczystością piasku.

dzieciństwo

Pozbycie się wierzchniej wartstwy niewdzięcznego kwarcu, zaowocowało odkryciem piasku zdatnego do użycia przy okazji budowy obiektu. Sukces stał się bliższy niż początkowo się wydawało. Potencjalny Naczelny Budowniczy Rzeczypospolitej Polskiej poczuł, że to jego dzień...

dzieciństwo

Edukacja nie poszła w las. Z taką młodzieżą intensywna rozbudowa naszego pięknego kraju to tylko kwestia czasu.

dzieciństwo

Nie trzeba było już długo czekać by została pokonana ostatnia bariera, a w gołonoskiej piaskownicy pojawiło się architektoniczne dzieło sztuki młodego adepta sztuki budowlanej:

dzieciństwo

 

11:29, srk76 , Strefa Felka
Link
poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Świąteczny dzień spędziliśmy na układaniu całkiem wymagających puzzli, które przyniósł Siostrze Zajączek. Po obiedzie nadszedł czas na odwiedzenie parku im. Jacka Kuronia w pobliskim Kazimierzu. Chyba będziemy częściej tam jeździć bo Młodemu się spodobał szczególnie potężny skatepark - pięknie zagospodarowano miejsce po starym basenie. Poniżej fotostory z naszej wizyty w tym pięknym miejscu.

wycieczka

Pamiętam jak wiele idiotycznych sporów przyniósł pomysł nazwania parku imieniem tego polityka. Mnie osobiście się pomysł podobał bo Jacek Kuroń był politykiem, których nam teraz niestety brakuje. Człowiek nie do odtworzenia...

wycieczka

Kierunek Skatepark:

wycieczka

Będzie się działo. Bąbel na hulajnodze widoczny na drugim planie wymiatał bez strachu jak stary wyga. Pełen szacun dla młodego sportowca.

wycieczka

- no Ojciec powiem Ci, że ja chyba potrzebuję ciut więcej treningu

wycieczka

W parku zlokalizowanych jest kilka stawów. Aż się Ojcu łezka w oku zakręciła jak sobie przypomniał stare czasy i wędkarskie wycieczki w podobne miejsca.

wycieczka

...

wycieczka

W parku znajduje się także minizoo. Oto jego prezes:

wycieczka

Krzyk pawi słychac było z daleka. Szkoda, że poniższy okaz nie chciał pokazać swojego przepięknego ogona w pełnej krasie.

wycieczka

Piękne ptaszysko ale dobrze, że za sporym ogrodzeniem. Strusie tylko z pozoru są łagodne i potrafią narobić sporo strachu.

wycieczka

Koziołkowi się fotografowanie nie spodobało... na zdjęciu widzimy jak ludzie traktują wyraźne tabliczki zakazujące karmienia zwierząt. Nawet nie zdają sobie sprawy jak mozna zwierzakowi zaszkodzić świeżym chlebem.

wycieczka

Pora poszaleć na placu zabaw...

wycieczka

...mały prezent na drogę by ukoić żal z opuszczenia tego fajnego miejsca:

wycieczka

Wycieczka udana ... zapraszamy wszystkich do parku im Jacka Kuronia.

Na koniec efekt naszej pracy z Siostrą. To nie były wcale łatwe puzzle:


20:25, srk76
Link
czwartek, 03 kwietnia 2014

Jest kilka miejsc na Zagłębiu Dąbrowskim gdzie warto się wybrać z dzieciakami. Sosnowieckie egzotarium do nich należy i właśnie dlatego dzisiejsza z niego fotorelacja. Przedsmak chorzowskiego ZOO i sprawdzian młodego jak zareaguje na było nie było straszne zwierzęta.

wycieczka

W Sosnowcu przywitała nas prześliczna magnolia i uśmiechnięta Pani Wiosna:

wycieczka

Pierwszy stwór zaatakował nasze oczy z lewej flanki. Dawid stanął jak wryty i już myślałem, że jest po wycieczce. Legwan zielony na żywo wygląda inaczej niż kreskówkowy kameleon z Little Pet Shop na MiniMini. Z resztą kameleon w sosnowieckim egzotarium też jest ale tym razem schował się tak, że go nie znaleźliśmy.

wycieczka

Strażnik po prawej stronie drzwi wejściowych załatwił nam Młodego na cacy. Bez zbędnych słów Dawid uciekł na salę z rybkami akwariowymi. To właśnie one spowodowały, że chciał do egzotarium w ogóle pojechać. Krokodyla się bał już na samo o nim wspomnienie. Gad budzi respekt nawet przez szybę terrarium.

wycieczka

Pielęgnice pawiookie majestatyczne i piękne zainteresowały nas szczególnie.

wycieczka

Tak popularny w domowych akwariach glonojad w wersji XXL w otoczeniu potomstwa pięknych pielęgnic.

wycieczka

Wielbiciele rybki Nemo też znajdą w Sosnowcu swojego ulubieńca. Morskie akwarium co prawda maleńkie ale kolorowa w nim krewetka i błazenek ubawili nas do łez. Niestety zdjęcia nie udane...

wycieczka

Chwila relaksu na ławeczce w otoczeniu pięknych ptaków i hałaśliwych papug. Wiosnę czuć tu szczególnie dobrze. Za nami wygrzewały się w słońcu wodne żółwie:

wycieczka

Z resztą w środku też się wolały wygrzewać w świetle silnych lamp niż przyglądać się turystom.

wycieczka

Roślina część egzotarium jeszcze czeka na maj i czerwiec by rozkwitnąć pełnią barw ale kaktusy nas nie zawiodły:

wycieczka

Już mieliśmy wychodzić gdy Dawid postanowił przełamać się i jeszcze raz odwiedzić krokodyle i inne gady. Agamy brodate bacznie nas obserwowały, a Młody się już gadzin nie bał.

Wycieczka

Pora pożegnać sosnowieckie egzotarium. Dawid zdał swój egzamin celująco. Można się wybrać do większego ZOO by pokazać mu to wszystko co zna jedynie z filmów i przyrodniczych programów.

Na koniec dostaliśmy pamiątkę w postaci wylinki pytona (będzie ciekawostka na lekcję przyrody Siostry) i zaproszenie na zbliżającą się wystawę storczyków. Piątek, sobota i niedziela z pięknymi kwiatami w egzotarium 11-13 kwietnia 2014 może się okazać ciekawym przyrodniczym doświadczeniem.

 

 

20:20, srk76 , Strefa rodzinna
Link
wtorek, 18 marca 2014

Sobotni seans filmowy w Familijnym domu  wypełniły kolorowe animacje panów Camerona i Pearna, zgromadzone w filmie dla dzieci pod nic nie mówiącym tytułem "Klopsiki kontratakują". Na marginesie: umiejętności naszych rodzimych dystrybutorów w tłumaczeniu pod polski rynek zachodnich filmów są od dawna znane ale w tym przypadku żaden tłumacz nie mógł wymyślić chyba nic lepszego. W zasadzie tytuł nawet pasuje do obrazu, który zobaczyliśmy.

Na ekranach zaprezentowała nam się mieszanka genialnych zdjęć i animacji w kompletnie absurdalnym choć trochę nudnawym scenariuszu. Osobie dorosłej film nie musi się podobać. Brakuje w nim elementów, które wciągną w intrygę. Takich "Iniemamocnych" mogłem oglądać co kilka miesięcy. Jednak to nie dla nas "Klopsiki..." są przeznaczone. Dzieciom się podobało i czas przy filmie spędziły z zainteresowaniem.


Pierwsza część tego filmu "Klopsiki i inne zjawiska pogodowe" opowiadała historię dziwnej wyspy, na której mieszkańcy od lat żywili się jedynie sardynkami. Ryba na śniadanie, obiad i kolację, ryba w czekoladzie, na ostro i klasycznie. Ryba do przejedzenia... Rybna dieta każdemu mogła się znudzić. Mieszkańcy mieli jej dość, a pewien młody, domorosły, trochę pechowy naukowiec i wynalazca postanowił im pomóc. Stworzył maszynę, która z pomocą energii elektrycznej tworzyła z wody różnorakie posiłki nie mające z rybą nic wspólnego. Flint  wspomniany już naukowiec stał się z dnia na dzień bohaterem wyspy. Nigdy nie ma jednak tak dobrze by nie mogło być gorzej. Maszyna się  zepsuła. Nad wyspą zgromadziły się mroczne chmury nadciągającej kulinarnej apokalipsy. Cała historia  skończyła się jednak jak to w bajkach bywa dobrze.

Druga część "Klopsiki kontratakują" opowiada dalszą część historii. Twórcy czerpią pełnymi garściami z różnych dzieł współczesnej kinematografii. Znajdziemy tam  sporo pomysłów z "Jurajskiego Parku" Stevena Spielberga, wprawne oko wypatrzy tam także spory wpływ braci Wachowsky i ich genialnego "Matrix'a". Na upartego można dostrzec nawet inspiracje z "Gwiezdnych Wojen". W filmie jest sporo humoru choć znam kilka filmów familijnych lub tych przeznaczonych dla dzieci, gdzie doskonałego humoru jest znacznie więcej. Scena gdzie Flint rozbija się o tablicę reklamową ubawiła mnie do łez. Postać policjanta twardziela bez spluwy też bawi i sprawia, że odrywamy się od skrytego pod poduszką smartphona.

Film na pewno warto obejrzeć w najlepszej jakości blu-ray lub chociaż w dobrym DVD. Powód jest prosty: co jak co ale artystycznie się do filmu trudno przyczepić. Żeby móc efekt pracy twórców animacji w pełni docenić nie warto filmu oglądać na byle czym z byle czego. Ekran telewizora co chwila eksploduje tysiącem kolorów, doskonałymi animacjami postaci i przepięknymi tłami.

Reasumując: wieczór lub popołudnie spędzone z dziećmi przy seansie "Klopsiki kontratkują" to czas dobrze spędzony. My dorośli będziemy na film patrzeć może trochę z boku, zerkając co jakiś czas na zegarek ale dzieciaki powinny mieć sporo dobrej zabawy. Obserwacja straszliwej hamburgerowej tarantuli czy przesympatycznej rodzinki zielonych ogórków będzie im się podobać.

O historii opowiedzianej w filmie nie chcę się rozpisywać bo czemu mam psuć Wam zabawę jeśli zdecydujecie się go z dzieciakami obejrzeć. Tym bardziej, że jeden z czytelników tego wpisu ma szansę otrzymać świeżutką kopię filmu "Klopsiki kontratakują" w wersji DVD. Wystarczy jedynie w komentarzu pod wpisem dorzucić zdjęcie wykonanego przez Wasze dzieci rysunku jednej z klopsikowych postaci. Technika dowolna. Zwycięzcę wybiorą wspólnymi siłami Dawid i Wiktoria. Można także skan lub zdjęcie pracy przesłać bezpośrednio na nasz email, który znajdziecie tutaj

Czekamy do 31.03, a wyniki ogłosimy 02.04 na blogu i naszym fanpage'u na Facebook'u

 

09:36, srk76 , Strefa rodzinna
Link
czwartek, 19 grudnia 2013

Grudzień to czas  mikołajów, aniołków, urodzin czyli krótko pisząc prezentów. Jak są prezenty to są i pudełka. Lubię gdy dzieciaki potrafią się oderwać od tych wszystkich pięknych zabawek i zrobić coś samemu wspólnie. Dawida długo nie trzeba namawiać do wspólnych zabaw. Jedno słowo Siostry i młody pędzi pomagać. Tym razem z pozostałości po mikołajkowych prezentach Siostra z Felkiem zmontowali robota.

zabawka

To nie byle jaka sztuczna inteligencja. Skubany ma własne bijące światłem serduszko, śpiewa Justina Biebera i powtarza jak papuga to co do niego mówimy. Jak to robi niech zostanie słodką tajemnicą jego konstruktorów. Napisze tylko, że sam się zdziwiłem.

Coś czuję, że w moich dzieciach tkwi siła mogąca zmieniać ten  świat. Dotychczasowe sukcesy Polaków w Krzemowej Dolinie są  w zasięgu rąk Siostry i Felka...

 

 

wtorek, 05 listopada 2013

Wczorajszy dzień uświadomił mi coś co powinienem już przecież zauważyć dawno. Mamy grzeczne dzieci... czy to się faktycznie   zdarza? Telewizja pokazuje nam przecież swoimi "atrakcyjnymi" programami o wychowywaniu, że dzieciaki to diabły wcielone rujnujące życie biednym dorosłym  pragnącym szczęścia i spokoju. Wizyta w centrum handlowym praktycznie za każdym razem uatrakcyjniona jest spektaklem gdzie główną rolę gra jakiś wychowywany bezstresowo berbeć i jego bezradna mama z koszem pełnym nadplanowych  słodyczy, gadżetów i zabawek. Nawet bohaterowie kreskówek to chodzące bomby zegarowe, z głowami wypełnionymi pomysłami jak uprzykrzyć, nam dorosłym życie.

 Osiągnąłem wspólnie z żoną spory sukces wychowawczy i to widać choć pewnie za wcześnie by się tym chwalić. ...ale co tam...


Oczywiste jest to, że dojrzewająca nastolatka ma swoje fanaberie, którymi potrafi doprowadzić Ojca i Matkę do rozpaczy ale ... nauka  idzie jej dobrze i nie miałbym szans gdybym położył swoje świadectwa obok świadectw Wiktorii. Rozumie wiele ważnych życiowych prawd i zna sporo życiowych pułapek, o których z nią szczerze rozmawiamy. Dobrze wie czego unikać by nie wyskoczyć z torów, na które już czasami nie da się wrócić. Potrafi obserwować rówieśników i wyciągać wnioski. Mam do niej mnóstwo pretensji w wielu sprawach i nie rozumiem wielu bezsensownych zachowań ale widzę, że kierunek jaki obrała z naszą pomocą jest prawidłowy.

Trzylatek potrafiący zrozumieć i sam z siebie przeprosić za nieodpowiednie zachowanie też może budzić dumę rodzica. Gdy widzę jak sprząta po sobie zabawki i grzecznie biegnie do łazienki na wieczorną toaletę bez jednego słowa sprzeciwu, nie mogę się nadziwić temu, że to dziecko ma moje geny... od samego początku nie mamy z nim żadnego problemu wychowawczego. Jakieś drobne incydenty i dziwne sytuacje, które się przecież zdarzają nie są w stanie zmienić obrazu, który nam nasz dzieciak od 3 lat przed oczami maluje.

...a może wszystkie dzieci takie są? Może zachowanie małego chłopca histeryzującego w galerii to tylko przypadek, który i naszym dzieciom się zdarzał? Może to co widzimy spotykając dziecko raz w życiu na krótki czas, nie powinno się stawać powodem do negatywnej oceny tak dziecka jak i jego rodziców?

...a może wszystkie dzieci są grzeczne tylko ich rodzice tego nie zauważają? ...może nie potrafią w odpowiednim momencie tego docenić i sami wiecznymi pretensjami wpychają swoje pociechy na złe tory?

 Wczoraj  w końcu zauważyłem, że mam grzeczne dzieci... i niezmiernie się z tego cieszę.

12:01, srk76 , Strefa Wolnego Słowa
Link
czwartek, 24 października 2013

raport Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw RodzicówMoje zdanie w temacie sześciolatków, które obowiązkowo mają być wysyłane do nieprzygotowanych na to szkół i w ręce nieprzygotowanych do to pedagogów, mogliście poznać we wpisie "Szkoła sześciolatków". Od tamtego czasu ruch społeczny pobudzony  bezmyślną decyzją władz, zebrał odpowiednią ilość podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum i przygotował raport "Szkolna rzeczywistość 2013/14" dostępny w tym oto pliku pdf.

Niestety dochodzą mnie słuchy, że marszałkini sejmu Ewa Kopacz zdjęła z porządku obrad głosowanie ws. wspomnianego referendum. Zrobiła to na wniosek posłów PO. Jak widać władza przestraszyła się konstytucyjnego przywileju obywateli jakim jest referendum.

Platforma Obywatelska już raz wyrzuciła do śmieci tysiące podpisów, które z własnej inicjatywy zbierała. Referendum ws. Jednomandatowych Okręgów Wyborczych nie odbyło się ponieważ cała dokumentacja "zaginęła" w parlamencie. Nic mnie tak nie denerwuje jak arogancja władzy. Władzy, którą wybraliśmy sami ale nad którą mamy ciągle konstytucyjną kontrolę i przed której złymi decyzjami możemy się bronić.

Nigdy nie ufałem zbytnio żadnym politykom ale tym wpisem chcę pomóc inicjatywie byłego członka PO - Jarosława Gowina. Zgromadzony wokół niego ruch społeczny wystosował list otwarty  do Marszałek Sejmu Ewy Kopacz i Posłów na Sejm RP: Chcemy referendum! , który w całej rozciągłości popieram.

"Z niepokojem przyjmujemy informację o zdjęciu z porządku obrad Sejmu głosowania w sprawie wniosku o referendum dotyczącego systemu edukacji. Komitet „Ratuj Maluchy” dokonał ogromnego wysiłku zbierając blisko 1 000 000 podpisów pod wnioskiem o referendum. Uważamy, że w tej sytuacji wniosek ten powinien zostać rozpatrzony przez Sejm bez zbędnej zwłoki. Nie widzimy racjonalnych powodów, by opóźniać głosowanie.

Apelujemy równocześnie do Posłanek i Posłów o głosowanie za przyjęciem obywatelskiego wniosku w sprawie referendum. Uważamy, że obowiązkiem parlamentarzystów, jako przedstawicieli Narodu, jest szanowanie woli obywateli, którzy wyrażają ją korzystając z przewidzianych Konstytucją mechanizmów. Chociaż różnimy się w podejściu do spraw, które mają zostać poddane pod referendum, łączy nas przekonanie, że decyzje w tych kwestiach Naród ma prawo podejmować bezpośrednio. Nie zgadzamy się, by 1 000 000 podpisów zebranych wysiłkiem tysięcy rodziców został wyrzucony do kosza."

Nie zgadzam się na przeprowadzanie ważnych reform społecznych bez odpowiedniego przygotowania. Niech politycy swoimi decyzjami najpierw doprowadzą placówki edukacji publicznej do standardów europejskich, a dopiero potem niech wysyłają do nich nasze dzieci na wzór bogatszych krajów. Osobiście mam dość przeprowadzanych w naszym kraju reform po łebkach, bez rzeczowej analizy możliwości ich wprowadzania i bez koniecznego przygotowania się na wprowadzane zmiany. Takie reformy kończą się później kompromitacją i kosztami społecznymi, które każdy z nas ponosi.

Wszystkich chętnych zapraszam na zalinkowaną wyżej stronę i złożenia podpisu pod Listem Otwartym. Znajdziecie się w doborowym towarzystwie ludzi, którzy mimo różnych poglądów politycznych potrafili się akurat w tej ważnej sprawie zjednoczyć.

 @edit

Sejm chyba zrozumiał swój błąd bo jednak w parlamencie właśnie teraz jest rozpatrywany obywatelski wniosek o podanie referendum: link do transmisji na żywo

 
1 , 2 , 3 , 4